Trzecia część meczu - blog Przemysława Iwańczyka

O rugby

piątek, 05 lutego 2010

Miał być drugim Jonnym Wilkinsonem, może nawet drugim Davidem Beckhamem. Zamiast gwiazdorzyć na Wyspach, paradować na przyjęciach ze swoją dziewczyną-aktorką-modelką Kelly Brook (oboje na zdjęciu poniżej) i chwalić się jej biustem na gorących europejskich plażach, zwiał do Australii. Dlaczego, nie wie nikt. Na pewno nie dla 200 tys. funtów, które dostanie za każdy rok gry.

Puchar Sześciu Narodów za pasem, Anglicy mają w nim podnieść się po kolejnej fatalnej serii, ale nikt nie mówi o ich inauguracyjnej, prestiżowej potyczce z Walijczykami na Twickenham (sobota, 18). Brytyjskie media od kilku dni żyją decyzją zawodnika England Saxons, więc nie pierwszej, a rezerwowej reprezentacji Anglii, która jedzie w weekend do Włoch.

Nie o byle jakiego gracza jednak chodzi. Niespełna 23-letni Danny Cipriani znalazł się tam tylko dlatego, że z trenerem pierwszej reprezentacji Martinem Johnsonem jest mu wyraźnie nie po drodze. Ale fachowcy na Wyspach, zresztą wszyscy kibice rugby, wiedzą, że Cipriani to gracz wybitny. Cudowny dzieciak brytyjskiego sportu stawiany w jednym szeregu z Jonnym Wilkinsonem, Davidem Beckhamem (z Ciprianim na zdjęciu poniżej) czy Lewisem Hamiltonem. Tak jak oni znany, popularny, rozchwytywany przez piszczące nastolatki, chadzający w parze z cud pięknością celebrytką.

Kiedy Wilkinson leczył jedną ze swoich 18 kontuzji, Ciprianiemu poprzedni trener kadry Anglii wręczył koszulkę z nr 10 - reżysera gry, osobowości w każdym zespole rugby. Był najmłodszym, który spotkał się z tym przywilejem. Brytyjskie media, zwłaszcza kolorowe, oszalały. Dziś szaleją tak samo, bo młoda gwiazda, której w maju kończy się kontrakt z London Wasps, związała się nową umową z... australijskim Melbourne Rebels.

To nowopowstały zespół, który chce podbić rozgrywki Super 15 (do niedawna Super 14) składający się z najlepszych drużyn Australii, Nowej Zelandii i Republiki Południowej Afryki. Mimo lukratywnych ofert z angielskich klubów rządzących ligą, mimo obietnic wspaniałego życia na gorących plażach południowej Francji, Cipriani przenosi się 10 tys. mil od Anglii. Dlaczego to robi, co nim kieruje, wszyscy zachodzą w głowę. Nikomu nie chce się wierzyć, że robi to dla 200 tys. funtów, które spokojnie wyciągnąłby w Europie dokładając do tego ciekawe kontrakty reklamowe. Cipriani wynosząc się na południową półkulę tak naprawdę porzuca kadrę Anglii, bo Johnson już zapowiedział, że nie widzi szans powołania łącznika ataku na przyszłoroczny Puchar Sześciu Narodów (rozgrywki w Australii trwają od lutego do maja). A to z kolei może przekreślić szansę występu Ciprianiego w przyszłorocznym jesiennym Pucharze Świata.

Cipriani wyrusza do Australii w październiku razem z Kelly Brook. Zabierają ze sobą słodką tajemnicę, której w tej chwili nikt nie jest w stanie się domyślić.

czwartek, 04 lutego 2010

Do pierwszego meczu Pucharu Sześciu Narodów w rugby zostały godziny. Weekendowa inauguracyjna kolejka zapowiada się fascynująco. Nim jednak o sporcie - a uwierzcie mi, jest o czym mówić i pisać - trochę o modzie. Tak, tak, o modzie, bo na Wyspach doszło do prawdziwej rewolucji. Mniej więcej na taką skalę, jakby amerykańska armia porzuciła nagle dla konkurencji samoloty F-16. Irlandczycy po wielu, wielu latach porzucają nowozelandzką firmę Canterbury dla Pumy.

W rugby, dyscyplinie, w której wszystko opiera się na wieloletniej tradycji, zmiana to zaiste fundamentalna. Irlandczycy - z różnych powodów po cichu im kibicuję - wyglądają teraz naprawdę na zgraję nieobliczalnych wojowników (ciekawe, czy nowe koszulki będą dostępne w Polsce, czy trzeba będzie gnać po nie do Dublina). Może dlatego, że kojarzą się z nieprzewidywalną, do bólu finezyjną kadrą Samoa (też Puma) z dalekiego Pacyfiku...

Zresztą w Europie Zieloni i tak nie mają sobie równych, w minionym roku zdobyli wszystko, co było możliwe - przede wszystkim wygrali Puchar Sześciu Narodów zwyciężając we wszystkich spotkaniach (Wielki Szlem), powtarzając swoje osiągnięcie sprzed - uwaga - 61 (!) lat. W Pucharze Heinekena (rugbowa Liga Mistrzów) są niepokonani od dwóch lat (najpierw Munster, a ostatnio Leinster). W Lwach Brytyjskich i Irlandzkich, które odbyły latem tournee po RPA, sporą część kadry stanowili Zieloni.

W obliczu tych sukcesów tym bardziej sensacyjnie brzmią wiadomości o zamianie przez Irlandczyków Canterbury na Pumę. A najbardziej to, że ci pierwsi stracili tak fantastyczną drużynę. Zresztą popatrzcie sami i wypowiedzcie się, co sądzicie o nowych strojach Irlandczyków. Czy nie budzą respektu?

Firma Nike wciąż ubiera Anglię i Francję. I właśnie zaplanowany na mecz między nimi spotkanie ostatniej kolejki 20 marca (czyżby finał decydujący o zwycięstwie w całej serii... nie chce mi się wierzyć) zapowiada się na prawdziwą wojnę.

Kończąc wątek o strojach drużyn z Pucharu Sześciu Narodów dodam tylko, że Szkoci zostali przy Canterbury, Włosi chyba przy Motcie, a Walijczycy przy Under Armour (po wieloletniej erze Reeboka). Co do tych ostatnich oprócz powalających żółcią wyjazdowych koszulek mają ponoć fantastyczną, wchłaniającą wilgoć bieliznę (tak mówili mi polscy rugbiści).

PS Puchar Sześciu Narodów, tak jak przez trzy ostatnie lata, można w całości zobaczyć w Canal+ Sport2. Jednym z komentatorów jest Krzysiek Serafin, z którym mam przyjemność współpracować przy okazji meczów rugby w Polsacie. A przy okazji jajowatej piłki w niedzielę kolejne Super Bowl: Indianapolis Colts - New Orleans Saints. Finał tym razem w Polsacie o północy z niedzieli na poniedziałek. Warto obejrzeć, polecam zwłaszcza tym, którym futbol amerykański myli się z rugby. To naprawdę dwa różne światy.

Która kadra rugbistów jest najlepiej ubrana?

View Results
Create a Blog Poll

20:48, iwanczyk_gw_sport.pl , O rugby
Link Komentarze (4) »
wtorek, 14 kwietnia 2009

Dziewięciu zawodników w szpitalu w tym sześciu na oddziale intensywnej terapii. Tak zakończyło się ostatnie spotkanie rumuńskiej ekstraklasy rugby między Dinanem Bukareszt i Farulem Konstanca. Komisja dyscyplinarna nałożyła na graczy obu surowe kary, niektórych odsunęła nawet na 10 meczów.

Zdjęcia i filmy z tego spotkania obiegły cały świat. Sprawą zajęła się także policja uznając boiskowe wydarzenia za normalną bójkę.

Tu jeszcze raz całe zajście z innej kamery w zwolnionym tempie:

Sytuacja wyglądała niewinnie, zaczęło się od przepychanki w młynie zwartym. Później, niestety, bójka zamieniła się w prawdziwą wojnę. Według świadków, zawodnicy Dynama wyszukiwali swoich ofiar wśród Gruzinów grających dla Konstancy.

Polityka i ksenofobiczna niechęć wkrada się do rugby coraz częściej. Pamiętam bijatykę między juniorami Rosji i Gruzji albo ostatnią między seniorami obu reprezentacji. Niestety, z ideą rugby ma to niewiele wspólnego, to po prostu chuligaństwo. Polska liga rugby nie jest może wzorem jeśli chodzi o poziom, ale braku dżentelmeństwa wpisanego w istotę tego sportu, nikt nam zarzucić nie może. W sobotę na łódzkim meczu między Budowlanymi a Juvenią Kraków. Choć stawka była wysoka, takich scen nie oglądałem. Widziałem za to przednie - jak na nasze warunki - widowisko.

 Zakłady bukmacherskie w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

15:42, iwanczyk_gw_sport.pl , O rugby
Link Komentarze (4) »
środa, 07 stycznia 2009

Angielskie rugby wydaje wojnę zawodnikom, którzy wkładają rywalom paluchy do oczodołów, nierzadko uszkadzając rogówkę, czy też wzrok w ogóle.

„Eye-gouging" staje się nagminne. Anglicy twierdzą - i słusznie - że celują w tym nigdy nie przebierający w środkach Francuzi, ale sami też mają sporo grzeszków na sumieniu.

W sprawę zaangażowały się brytyjskie media, nie tylko telewizje transmitujące mecze rugby i wychwytujące nieprzepisowe zagrania, co jest później dowodem w sprawach dyscyplinarnych. „The Times" opublikował listę dziewięciu najgłośniejszych i najgroźniejszych przypadków „wydłubywania oczu".

Najgłośniejsza sprawa miała miejsce w Pucharze Świata 2003 w meczu Irlandia - Argentyna. Irlandzki olbrzym Reggie Corrigan (187 cm, 116 kg) poczuł nagle w swoim oczodole dwa paluchy Mauricio Reggiardo. Corrigan do dziś wspomina to jako najstraszniejszą historię w jego 39-letnim życiu. W jednym z programów opowiadał, jak czuł, że ktoś miesza mu w gałce ocznej, a na palcach Argentyńczyka zostają nie tylko soczewki kontaktowe...

Corrigan przez długi czas nie widział na jedno oko, a lekarze musieli operować rozszarpaną rogówkę. Reggiardo został ukarany, podobnie jak jego rodak Roberto Grau, który podczas tego samego meczu postanowił „zamieszać" w oczodole Keitha Wooda.

Argentyńczycy są jedną z najbrutalniej grających reprezentacji na świecie. Nic dziwnego, bo niemal w komplecie występują w lidze francuskiej, a tam można zasięgnąć zupełnie darmowych korepetycji w wydłubywaniu oczu, deptaniu po przeciwniku, czy też chwytaniu za jądra (wie coś o tym Grzegorz Kacała, najsłynniejszy polski rugbista, czy też obecny trener kadry Tomasz Putra).

Jedną z ostatnich francuskich wpadek był grudniowy mecz w Pucharze Heinekena, czyli rugbowej Lidze Mistrzów. W spotkaniu Harlequins - Stade Francais zawodnik gospodarzy „zobaczył" z bliska palec jednego z Francuzów, ale stało się to tak szybko i niepostrzeżenie, że do tej pory nie wiadomo kto to był.

Anglicy, choć teraz najgłośniej protestują, sami mają sporo na sumieniu. Tylko pod koniec roku zdyskwalifikowano za „eye-gouging" trzech graczy Guinness Premiership - Dylana Hartley'a (pół roku bezwzględnego zawieszenia), Seru Rabeni (14 tygodni) oraz Neila Besta (18 tygodni).

Zdania wśród samych zawodników są podzielone. Jedni mówią, że za takie zachowanie należą się najsurowsze kary, inni, że to element gry, emocje i „niezamierzone odruchy". Rugby Football Union (angielska federacja) debatuje od kilku posiedzeń, co zrobić z tym fantem, a jeden z byłych zawodników reprezentacji Anglii, który radzi teraz w komisji dyscyplinarnej, pewnie sam nie raz, nie dwa poczęstował rywala paluszkiem. Teraz mówi: „To przecież i tak lżejsza kontuzja niż złamana żuchwa"...

Na koniec kilka dramatycznych zdjęć z „eye-gouging" w rugby. Ale i tak to najfajniejszy na świecie sport. Najfajniejszy, bo nigdy nieudawany.

 Zakłady bukmacherskie w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

09:30, iwanczyk_gw_sport.pl , O rugby
Link Komentarze (4) »
czwartek, 18 grudnia 2008

4. kolejka Pucharu Heinekena, Ligi Mistrzów w rugby. W szlagierowym spotkaniu grupy 1 irlandzkie Munster, obrońca trofeum, podejmował francuskie Clermont, chyba najtwardziej grającą drużynę w Europie. Tydzień temu we Francji niespodziewanie zwyciężyli gospodarze. Rewanż na Thomond Park w Limerick ściągnął na trybuny ponad 26 tys. kibiców. Oni wytrzymali nerwowo, ale kanadyjski drwal w drużynie Clermont, 30-letni Jamie Cudmore (nr 4 w żółtej koszulce), już nie. Piszę drwal, bo przy wzroście ponad 2 metrów waży około 120 kg. Kanadyjczyk wymierzył cios w kierunku kapitana gospodarzy, wcale nie mniejszego Paula O'Connela (nr 5 w czerwonym stroju, 111 kg). Wywiązała się megaawantura, która przerodziła się w krwawą jatkę. Zresztą popatrzcie sami:

Kanadyjczyk wyleciał z boiska, teraz czekają go dodatkowe sankcje, O'Connel pozbierał się i kontynuował grę, a ich starcie uznano za największą awanturę rugby 2008 roku.

Gdybym ja miał wybierać boisko rugby, gdzie atmosfera signęła temperatury wrzenia - mimo mrozu i śniegu - wybrałbym spotkanie Rosji z Gruzją (!!!) z 12 kwietnia 2008 roku:

15:05, iwanczyk_gw_sport.pl , O rugby
Link Komentarze (13) »
środa, 11 czerwca 2008

W moim prywatnym rankingu hymnów finalistów Euro 2008 zdecydowanie na czoło wysuwa się pieśń narodowa Portugalczyków i Włochów. Kilka minut temu obejrzałem jak wykonali ją Ronaldo i spółka. Natychmiast przypomniał mi się Puchar Świata w rugby, w którym Portugalczycy wystąpili po raz pierwszy w historii, i to jak oni odśpiewali hymn. Już szukałem w You Tubie oby wersji, tymczasem wyręczył mnie jeden z internautów, który porównał obie wersje. Które wykonanie Wam bardziej się podoba?



18:20, iwanczyk_gw_sport.pl , O rugby
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 08 października 2007

Puchar Świata w rugby wkroczył w decydującą fazę. Razem z dwoma kolegami wyrzuciłem już z tej imprezy wielkich All Blacks z Nowej Zelandii, Australijczyków, Szkotów, Walijczyków, Irlandczyków, nie wspominając o egzotycznych rugbistach z Tonga, Samoa i Fidżi.
Wyrzuciliśmy komentując mecze w Polsacie Sport. Na początku staraliśmy się być powściągliwi w emocjach, by nie zakrzyczeć transmisji. No ale już później się nie dało. W sobotę, kiedy Nowa Zelandia przegrywała z Francją, a Australia z Anglią, w naszej dziupli (pomieszczenie, z którego komentuje się spotkania) przekroczona została bariera dźwięku.
Kto to się tak drze? - zapytał mnie jeden z czytelników, więc teraz wyczerpująco odpowiadam:
Razem ze mną podczas meczu Pucharu Świata drą się:
Mariusz Liedel
Rocznik 1973. Zawodowo pracuje jako przedstawiciel handlowy, a także jako aktor. Wystąpił w filmach: „Dług", „Sezon na leszcza", „Gulczas, a jak myślisz". Nie grał - rzecz jasna - przedszkolanki, tylko m.in. „Paco", człowieka „Karkówy", czy bandytę, który w „Długu" wystawił na okno malutkie dziecko i trzymał je za nóżkę. Ostatnia z ról, w serialu TVN „Sędzia Maria Wesołowska", odbiła się na jego reputacji. Jako człowiek o nazwisku Miazga, był oskarżony o gwałt na nastolatce. Kiedy pojechał do rodzinnej miejscowości, sąsiedzi wytykali go palcami, myśląc, że zgwałcił naprawdę.
Ale Liedel to także rugbista i kiedy gra, wygląda tak:

Mariusz Liedel z piłką

Krzysztof Serafin
Rocznik 1974. Wędkarz. W wolnych chwilach oczywiście, kiedy nie gra w rugby i nie pracuje w Irlandii. Latem wrócił do kraju i zajął się komentowaniem. No i aktorem też był. W reklamówce Warki, dźwigając wielki most uratował kolegów przed śmiercią.
Kiedy Serafin gra w rugby, wygląda tak:

Krzysztof Serafin w czarnej koszulce

 

15:41, iwanczyk_gw_sport.pl , O rugby
Link Dodaj komentarz »



Bez zbędnego cukru od strony technicznej wspiera mnie
agencja interaktywna
Bądź na bieżąco