Trzecia część meczu - blog Przemysława Iwańczyka
Kategorie: Wszystkie | Iwańczyk | O piłce nożnej | O rugby | O siatkówce | Typowanie
RSS
środa, 26 października 2011

List Wlazłego, który atakuje PZPS i prezesa Mirosława Przedpełskiego, to atak na wyczyszczonej siatce - mocny, bezkompromisowy. Nie lubię tego typu manifestów, z którymi nie można polemizować. W środowisku mówi się, że nie jest to do końca głos Wlazłego. Czyj? Niedługo się okaże. Jego oświadczenie to początek wojny o wpływy, niestety. Siatkarz został w niej wykorzystany - uważa Jerzy Mielewski, dziennikarz Polsatu w Magazynie Siatkarskim. O co w tym sporze chodzi Skrze Bełchatów, najpotężniejszemu polskiemu klubowi? - Klub ten chce mieć coraz większy wpływ na PZPS. To początek batalii o władze w związku. Nie jest to bezcelowe działanie. Przez list Wlazłego kibice widzą w siatkarskich działaczach największych hamulcowych - dodaje.




11:20, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (20) »
poniedziałek, 24 października 2011

Jordan & Pablopavo, kibice ze Starogardu Gdańskiego, miasta, z którego pochodzi Kazimierz Deyna, uczcili niedzielne, 64. urodziny legendy Legii i reprezentacji Polski. Uczcili bardzo sensownym, wpadającym w ucho kawałkiem, który znalazłem dziś w sieci.

Za muzyczne recenzje brać się nie chcę, ale o co chodzi w tym teledysku?

Wiem, wiem, Kazimierz Deyna spokojnego życia nie wiódł, jednak w kawałku wspominającym jego karierę niekończące się wygibasy roznegliżowanych do rosołu nastolatek mają się jak kalosze do opery. Zamiast szybkich fur i fajnych lasek (tak chyba teraz mówią młodzi), zdecydowanie wolałbym fragmenty meczów z udziałem Deyny, by ci młodzi właśnie słuchając i oglądając wiedzieli o kogo w ogóle chodzi.

Zresztą obejrzyjcie i oceńcie sami.

 



14:44, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (2) »

Magazyn T-Mobile Ekstraklasy po 11. kolejce. Żyro i Wolski strzelili bardzo ważne gole dla Legii. Zwłaszcza że ten drugi miał tylko kilka minut, by potwierdzić swoją klasę. 19-latkowie trafiający do bramki w takim klubie jak Legia, to nie jest proste zadanie - opowiada Cezary Kucharski, menedżer obu piłkarzy, a także poseł VII kadencji sejmu. - W ostatnim meczu pucharowym Legia zagrała po europejsku. W meczu z Widzewem zaowocowała praca z młodzieżą. To przykład dla innych klubów, że warto być cierpliwym - dodaje Andrzej Strejlau, były selekcjoner. Ale dopiero wyjazdowy mecz z Lechem w następnej kolejce będzie dla warszawiaków prawdziwym testem.

- Szkoda mi ŁKS, wyrównujący gol Kaczmarka w meczu z Wisłą zdobyty był prawidłowo, a sędzia jednak go nie uznał. Życzę naszym arbitrom większej koncentracji - mówi Kucharski. Mecz ten prowadził Robert Małek, zawodowy policjant. - Jestem zdziwiony, bo był to jeden z kandydatów do sędziowania na Euro 2012. Więcej rozwagi polecam też trenerowi Maaskantowi. Lepiej niech nic nie mówi, jeśli ma w ten sposób oceniać pracę sędziów, którzy wypaczają wyniki meczów - twierdzi Strejlau.

Po bardzo dobrym meczu Lechia zremisowała 0:0 z Lechem. Kibice z Gdańska wywiesili transparent przeciwko trenerowi Tomaszowi Kafarskiemu. - Nie byli to wszyscy kibice, ale tylko garstka. Większość fanów trzyma stronę szkoleniowca. Hasło: Lechia to my jest skandaliczne - grzmi Kucharski. - Ktoś steruje kibicami - uważa Strejlau.

Jana Urbana zwalnia się z Zagłębia po każdej kolejce, mimo że ma nowy zespół, a teraz wygrał z Koroną. Waldemar Fornalik z biednym Ruchem wygrał na wyjeździe derby Śląska i pnie się w górę. Czy powinien pracować w lepszym klubie?

Po ostatnich wpadkach różne kary spotkały arbitrów. Sędzia Krztoń został zdegradowany z ekstraklasy, sędzia Lyczmański - nie. Dlaczego? Wyjaśnia Andrzej Strejlau.





09:59, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (3) »
środa, 19 października 2011

Jeśli traktujemy PlusLigę jako europejski, wartościowy produkt, nie jest dla mnie zaskoczeniem przyście Łukasza Kadziewicza do AZS Olsztyn. Koszula bliższa ciału, dlatego nie Skra, Resovia, ZAKSA czy Jastrzębski Węgiel. Poza tym wielu uważa, że to siatkarz z trudnym charakterem. A ja mówię: siatkarz z charakterem, niekoniecznie trudnym – komentuje transferowy strzał olsztynian Wojciech Drzyzga, ekspert Polsatu i Sport.pl.

W najnowszym Magazynie Siatkarskim opowiada również o niespodziewanych rozstrzygnięciach w PlusLidze oraz wprowadzonym od tego sezonu systemie wideoweryfikacji. - Niespodziewane wyniki w PlusLidze były do przewidzenia. Początek ligi sypie niespodziankami. Drużyny grają nierówno, na tyle że nie ma szans wygrać nawet Skra Bełchatów. Choć na tę drużynę liczyłem, bo przygotowywała się w miarę stabilnym składzie. Cóż, inni też mają ambicje, tym bardziej że wielu nowych obcokrajowców wniosło dużo jakości. Czy system powtórek kontrowersyjnych sytuacji dobry czy zły? Ja zganię ten system. Bo trzeba z niego umieć korzystać, a nie czynić jarmark lub bazar – kończy Drzyzga.



09:23, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 17 października 2011

W swojej karierze bardzo często spotykałem sędziów, którzy widzieli jedno, a gwizdali drugie. Wiele razy czułem się oszukiwany w żywe oczy. Dlatego sędziowie, którzy wpłynęli na wyniki meczów Polonia - Górnik i Wisła - Jagiellonia, muszą ponieść karę - mówi Tomasz Łapiński, były obrońca reprezentacji w Magazynie Ekstraklasy.

- Przy Konwiktorskiej każdy z trzech sędziów mógł zabrać decydujący głos, widząc, że napastnik Górnika przyjął piłkę ręką i strzelił gola. Oczywiście to wielki błąd, ale przeanalizujmy cały mecz, remis był sprawiedliwy, bo w drugiej połowie Górnik miał wiele okazji. Robienie z sędziego jedynego winnego to odwracanie uwagi od swojej postawy. Sędziowie niech nie mówią o sobie, niech przestaną się mylić. Bo jak można było nie dostrzec, że obrońca Wisły wpycha do bramki bramkarza rywala? Jak trener Wisły Robert Maaskant mógł tego nie widzieć? Jak może mówić, że po obejrzeniu powtórki nie zauważył faulu? Trudno komuś wmówić, że czarne jest białe.

W dalszej części programu Łapiński spiera się z Tomaszem Kłosem, kto wygra 61. derby Łodzi. - Jestem pewny, że Widzew - mówi Łapiński, były widzewiak.

- To my wygramy 2:1 - odpowiada Kłos, dyrektor sportowy, a kiedyś piłkarz ŁKS.

Obaj wspominają, jak to bywało kiedyś, dlaczego ich meczami żyło całe miasto, o wojenkach między piłkarzami i podzielonej na pół Łodzi, gdzie granicę wyznacza przebiegająca od południa na północ ulica.





09:27, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (6) »
piątek, 14 października 2011

Odejście Adama Giersza z ministerstwa sportu jest niemal przesądzone. W nowym rządzie Donalda Tuska mają zostać tylko szefowie strategicznych resortów. Strategicznych z punktu widzenia polityki zagranicznej i ekonomii. W sporcie - na ważny rok Euro i igrzysk olimpijskich - szykują się zmiany. I jest już niemal przesądzone, że ktoś zastąpi Giersza, ministra od przecinania wstęg, otwierania „orlików” i śniadań z medalistami.

Kandydatów jest niby dwóch, ale właściwie jeden - prezydencki minister Sławomir Nowak, o czym informowała m.in. Janina Paradowska w czwartkowym poranku Radia TOK FM.

Zainteresowany na razie nie potwierdza. Drugi, jak przekazano mi przed chwilą ze środka kiereszowanej wewnętrzną wojenką Platformy, to kandydat, cyt. „autopromocyjny”.

Chodzi o Roberta Korzeniowskiego, wybitnego chodziarza, poczwórnie złotego medalistę olimpijskiego, byłego szefa sportu w publicznej telewizji, ostatnio uczestnika „Tańca z gwiazdami”, który w przededniu wyborów wskoczył premierowi do objeżdżającego Polskę „Tuskobusa” i z miejsca stał się medialnym faworytem na szefa urzędu (piątkowy Fakt).

Ale tu, cytuję dalej wiadomość, którą dostałem: „Rząd nie może zaryzykować złej prasy nawet na polu sportowym”...

Wychodzi więc na to, że Nowak ma najlepsze notowania. I choć jego pozycja w PO jest bardzo mocna, co gwarantowałoby sportowi, że nie zostanie odrzucony jako resort ostatniej potrzeby, nie wiem, jakim Nowak byłby ministrem. Czy poradziłby sobie ze zmurszałą strukturą związków, tabunami wyczekujących emerytury działaczy oraz głodnych korzyści początkujących menedżerów. Mówiąc wprost, czy postawiłby sport na nogi, bo ten - mimo sieci „orlików” czy ładnych stadionów - ma się, niestety, coraz gorzej. Jeśli coś w jego przypadku mnie niepokoi, to tylko reakcja szefów niektórych związków sportowych, którzy nie zawahają się przykryć swoją niekompetencję i rozmaite interesiki znajomością z przyszłym ministrem.

Przy okazji Korzeniowskiego, przypomniał mi się wywiad z nim w specjalnym wydaniu „Przeglądu Sportowego” przed Balem Mistrzów Sportu. Miał tytuł: „Straszny sen o ministrze”, a na pytanie o objęcie urzędu, Korzeniowski odpowiadał tak:

To są urzędy, funkcje. Nie ma co się śmiać. Mnie kiedyś wcale nie było do śmiechu, jak mi się przyśniło, że jestem ministrem sportu. Byłem - w tym śnie - na urlopie u moich rodziców i w radiu podają, że właśnie zostałem nominowany. Mówię: mamo, to pomyłka. Po czym przyjeżdża skoda - bo takie jeździły wówczas w ministerstwie - i kierowca przywozi dokumenty, zwraca się do mnie: „Panie ministrze, jedziemy do Warszawy"... Na szczęście się obudziłem, ale byłem przerażony i cały spocony. Nie mówię, że to jest jakaś straszna funkcja, ale jestem na takim etapie życia, że jeszcze nie czuję się gotowy. Jeszcze by się chciało robić coś innego, rozwijać się”...

Mnie się dziś nic nie śniło. Chciałbym jedynie ministra sportu, który chce nim być, a nie mu każą. Którego kadencja - jak w przypadku Jacka Dębskiego, Tomasza Lipca i Mirosława Drzewieckiego - nie skończy się przedwcześnie i skandalem. By sprawowany przez niego urząd nie był poletkiem do rozmaitych interesów, gierek i spełniania nieposkromionych ambicji. Jako następcę Giersza chcę ministra, który spełnia trzy kryteria: sport lubi, ale przede wszystkim na nim się zna i go rozumie.

14:53, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (5) »
środa, 12 października 2011

Czy nietykalni dotąd siatkarze PGE Skry Bełchatów będą jak rottweiler i pogryzą kolejnych rywali? W sobotę przegrali u siebie z ZAKS-ą Kędzierzyn-Koźle aż 0:3, w środę mierzą się z Asseco Resovią.

- Skra to zespół, który szybko wyciąga wnioski ze swoich błędów. Tym bardziej że przeciwko rzeszowianom Skra nie będzie faworytem – mówi Ireneusz Mazur w Magazynie Siatkarskim.

- Co roku takie rzeczy się zdarzały, ale rzadkie porażki budują ich zespół, seryjne zwycięstwa uspokajają – dodaje Wojciech Drzyzga.

W Rzeszowie zagra kilku kadrowiczów powołanych przez Andreę Anastasiego na listopadowy Puchar Świata. - Skład mnie nie zaskoczył, był do przewidzenia. Największą niespodzianką jest nieobecność doświadczonego Daniela Plińskiego. Zastanawiałem się jeszcze, czy Paweł Woicki, czy Grzegorz Łomacz. Nie jestem zaskoczony, że nie ma Mariusza Wlazłego, już wcześniej dawał sygnał, że warto mu dać spokój ze względów zdrowotnych - mówi Mazur.

- Dla mnie Mariusz Wlazły nie jest kadrowiczem, nie mam w tej sprawie nic więcej do powiedzenia - dodaje Drzyzga.

Prezes PGE Skry Konrad Piechocki opowiada nam, jak przebiegały ostatnie negocjacje między PZPS a Wlazłym. - Mariusza nikt nie prosił, nie błagał, choć doszło do rozmów z prezesem Przedpełskim. Jest wielu chłopaków w Polsce, którzy są w stanie wziąć na siebie ciężar odpowiedzialności za kadrę - mówi szef PGE Skry.

Klubowe Mistrzostwa Świata, w których gra Jastrzębski Węgiel, to tylko wycieczka? - Ważny jest wygrany przez Jastrzębski mecz z Zenitem Kazań. Wygrany w dobrym stylu – uważa Mazur. Czy Jastrzębie może w tym roku odegrać czołową rolę w PlusLidze? - Jeśli prześledzimy pięć ostatnich lat w tym klubie, wyjdzie na to, że żadnego planu nie było – dodaje Drzyzga.





10:16, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 10 października 2011

Spóźnienie selekcjonera na wyjazd do Korei uważam za spory skandal. Dotychczas uważałem go za trenera chaotycznego, ludycznego, a teraz zarzucam mu dodatkowo grzech lenistwa. On się bezczelnie spóźnił, leniuszek, mówiąc krótko - mówi Janusz Basałaj, szef stacji Orange Sport, o zgrupowaniu kadry i wyjeździe do Korei.

Razem z Marianem Kmitą z Polsatu w Magazynie Ekstraklasy Extra podsumowują ostatnie dni w polskim futbolu i zastanawiają się, czy kibice równie chętnie jak na inaugurację oglądają ligową piłkę.

Opowiadają równiez, dlaczego stadiony są puste? - Frekwencja na stadionach to system naczyń połączonych. Jeśli ktoś ma w domu dobry telewizor, a na zewnątrz pada, nie wybierze się na mecz. Z realizacją meczów jest lepiej, ale do ideału jeszcze wiele brakuje - uważa Kmita. - U nas jak we Francji: wybudowaliśmy piękne kościoły, ale wiernych nie ma w nich zbyt wielu. Kluby nie zachęcają kibiców, by przychodzili na mecze - dodaje Basałaj i opowiada, dlaczego jego stacja zdecydowała się pokazywać mecze pierwszej ligi.

Wspominając dobrą grę Śląska Wrocław, Basałaj stwierdza również, że trener Orest Lenczyk poradziłby sobie w kadrze jako selekcjoner.

Kto chce pracować w cyrku z Konwiktorskiej, czyli po ostatnich wybrykach szefa klubu Józefa Wojciechowskiego Basałaj mówi: - Zapytałem kiedyś młodego ambitnego trenera: Michał, chciałbyś pracować w Polonii? Odpowiedział mi: Tak, milion złotych z góry i mogę iść do tego cyrku. Trener, który ma za nic poczucie własnej godności, może iść pracować na Konwiktorską. Ktoś, kto się bardzo ceni, klub ten powinien obchodzić z daleka - kończy Basałaj ligowe reminiscencje.





10:51, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (8) »
niedziela, 09 października 2011

Męczyli się pięć lat temu z Jastrzębskim Węglem w finale ligi, przegrywali dwa lata temu ćwierćfinał Pucharu Polski z Resovią, ulegli ZAKS-ie Kędzierzyn-Koźle w pierwszym ubiegłosezonowym meczu finału u siebie. Za każdym razem miał to być początek końca hegemona. I co? I nic.

Siedem tytułów mistrzowskich w kraju i pięć Pucharów Polski - Skra utrzymuje się na krajowym szczycie niemal wieczność. I jeszcze długo będzie się utrzymywać, bo siatkówka to sport, który nie znosi niecierpliwości. Sedno tej gry - opartej na schematach i powtarzalności - to stabilizacja, i ta finansowa, a w Skrze kasy nie brakuje na nic, i ta sportowa, a szperając w historii, trudno znaleźć zespół, którego kluczowi zawodnicy grają ze sobą tak długo jak bełchatowscy. Wlazły - osiem lat, Pliński - cztery lata, Kurek - trzy lata, Falasca - trzy lata, Możdżonek - trzy lata, Winiarski - w sumie trzy lata, Bąkiewicz - w sumie pięć lat.

Przez konkurencyjne kluby siatkarze przewijali się stadami, zwłaszcza obcokrajowcy. Niewiele drużyn może poszczycić się rozgrywającym, który prowadzi grę dłużej niż dwa lata. Nie ma też zespołu, w którym trener pracowałby od dziesięciu lat.

Skra to zbyt doświadczony i stabilny zespół, by porażki zdarzały mu się częściej niż incydentalnie. Ta drużyna latami powinna rządzić nie tylko w PlusLidze, ale także w Europie. Na sobotnią sensacyjną porażkę Skry najlepiej zareagował trener wygranych. Cieszył się, ale później dodał rozsądnie: „Stąpamy po ziemi”. Ja też nie biorę serio euforii kibiców, którzy zapalili się, że w tym sezonie Skra zostanie wreszcie zdetronizowana.

19:20, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (8) »
czwartek, 06 października 2011

Zapraszam na cotygodniowy Magazyn Siatkarski. Dziś z Wojciechem Drzyzgą.

- Dzika karta na Puchar Świata dla męskiej reprezentacji nie jest żadnym zaskoczeniem, bo już wcześniej było wiadomo, że to jeden z elementów interesów między światową federacją a telewizją Polsat. Druga karta dla Rosji też mnie zupełnie nie dziwi, bo to jeden z najlepszych zespołów na świecie, który wysypał się w mistrzostwach Europy. U pań przywilej ten spotkał Włoszki, które na to zasługują, i Argentynki. Stawia to Polki w nie najlepszej sytuacji i jeśli dostaną tylko jedną szansę na grę w kwalifikacjach olimpijskich, do Londynu mogą nie jechać - mówi Wojciech Drzyzga, ekspert Polsatu i Sport.pl, któremu nie chce się już rozmawiać o sprawie powrotu do kadry Mariusza Wlazłego, jednego z najlepszych polskich atakujących.

- Na miejscu trenera Anastasiego wysłałbym mu powołanie i czekał. Jeśli go nie przyjmie, niech się wytłumaczy. To normalny gracz, który podlega selekcji i weryfikacji. Oczywiście jego nieobecność byłaby dużą stratą - kończy Drzyzga.

Mój gość zabrał także głos w głośnej sprawie Michała Kubiaka i jego dwóch kontraktów. - Sprawa ta była rozstrzygana zbyt długo. Rozwiązano ją nie za pięć dwunasta, a pięć po dwunastej, kiedy rozegrano już jedną kolejkę, a oba zainteresowane zespoły - Jastrzębski Węgiel i AZS Politechnika Warszawska wychodziły właśnie na boisko, by zmierzyć się w bezpośredniej walce. W profesjonalnych rozgrywkach trzeba takie sprawy rozstrzygać jak najszybciej, według litery prawa. Podobnie z przyznawaniem licencji na grę, kryteria muszą być równe wobec wszystkich - mówi Drzyzga.


08:37, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2



Bez zbędnego cukru od strony technicznej wspiera mnie
agencja interaktywna
Bądź na bieżąco