Trzecia część meczu - blog Przemysława Iwańczyka
Kategorie: Wszystkie | Iwańczyk | O piłce nożnej | O rugby | O siatkówce | Typowanie
RSS
wtorek, 28 października 2008

Gdyby wyciągać wnioski z dwóch zasłyszanych ostatnio historii, w polskim światku siatkarskim jest niewielu trenerów, którym jakoś wyjątkowo zależy na robocie i przyznają wprost, że nie pozjadali wszystkich rozumów.

Artur Popko, szef PlusLigi, opowiadał mi o szkoleniu w obsłudze zakupionego do Polski programu statystycznego Data Volley. Zjawili się oczywiście ludzie, którzy na co dzień parają się statystyką w klubach, ale zaproszenia dostali także trenerzy. Nie wiem, ilu szkoleniowców pracujących w lidze ma ten program w małym palcu (np. Krzysztof Kowalczyk z Politechniki ma, bo był kiedyś statystykiem), w każdym razie do Warszawy przyjechał tylko jeden. Powtórzę: jeden. I to nie z PlusLigi, gdzie program ten jest obowiązkowy, ale z klasy niżej. To Grzegorz Wagner, prowadzący BBTS Bielsko-Biała.

Równie symptomatyczna jest dykteryjka Pawła Zagumnego, w moim mniemaniu wciąż najlepszego polskiego siatkarza, o czteroletniej pracy z Raulem Lozano. Otóż przez cały ten czas na zgrupowaniach w Spale - a i owszem - pojawiali się polscy szkoleniowcy. Pokręcili się, coś tam pogadali i zawijali się po kilku godzinach. Zagumny twierdzi, że tylko jeden z nich przesiadywał z kartką i ołówkiem nawet po trzy tygodnie. Kto to był, nie zgadniecie nigdy. Zresztą pewnie kojarzycie go bardziej z boiska niż trenerskiej ławki. To Damian Dacewicz, którego karierę przerwała kontuzja. Teraz pracuje w Wieluniu. Już na marginesie dodam, że choć zespół Dacewicza spisuje się całkiem nieźle, znalazł się działacz PlusLigi, który chciał wysadzić go z tego stołka, próbując wcisnąć na miejsce Dacewicza swojego znajomka.

Piszę o tych dwóch historiach nie po to, by przyłożyć polskim trenerom. W kontekście tych dwóch historii śmieszą mnie do rozpuku szerokie komentarze szkoleniowców na bardzo często zadawane przez dziennikarzy pytanie: „jakie są pańskie plany?". Najczęstsza odpowiedź to: „doskonalić swój warsztat".

Pal licho program statystyczny. Bardziej intryguje mnie, czemu nikt nie chciał podglądać Lozano. Argentyńczyka można było nawet nienawidzić, ale wynik(i) miał. Gdybym był trenerem, ciekawiłoby mnie jak cholera, jaki jest jego warsztat, jak doszedł do wicemistrzostwa świata. Nawet gdybym go nie znosił, kulisy pracy „wroga" zawsze warto zgłębić. To tak jak z dziennikarzami. Ja np. rozpoczynam lekturę gazet od autorów, za którymi nie przepadam, ale ich cenię. Słucham namiętnie komentatora, który jest dla mnie wzorem, mimo że pracuje dla konkurencji.

Skoro w tym miesiącu piszę o trenerach, zahaczyłem również o reprezentację, poruszę wątek wyboru nowych selekcjonerów. Nie wiem, skąd polskim działaczom przychodzi taka łatwość zmiany planów z tym związanych. Zaraz po igrzyskach olimpijskich prezes Mirosław Przedpełski grzmiał: stawiamy na Polaków. Minęło kilka tygodni i dowiedzieliśmy się, że nad Wisłą nie ma odpowiednich kandydatów. W licznych przedwyborczych wywiadach działacze znów zmienili front: bierzmy polskich trenerów.

Karuzela się kręci, konkretów brak, kibice wciąż nie wiedzą, jakie zasady rządzą najważniejszą w najbliższym czasie sprawą dla polskiej siatkówki. PZPS wciska, że o wyłonieniu selekcjonerów zdecyduje konkurs. Czemu więc działacze zakładają a priori, że w przypadku mężczyzn będzie trener zagraniczny, a u kobiet krajowy? Skoro przyjęto formułę otwartych eliminacji, niech rzeczywiście takie będą. Niejasnym postępowaniem związek wystawia się na śmieszność. Nie zdziwię się, jeśli działacze w swoich absurdalnych kryteriach posuną się dalej i ogłoszą np. że trenerem kobiecej kadry może zostać każdy, pod warunkiem, że ma na imię Alojzy lub Jerzy.

Nie mam nic przeciwko trenerom Świderkowi czy Matlakowi, ale czemu reprezentacji pań nie może poprowadzić człowiek z zewnątrz? Niezależny, wolny krajowych układów, koterii i obiecanek (niektórzy polscy trenerzy dostali takie przyrzeczenie od działaczy). Taki, który i dla siatkarek, i dla kibiców będzie tabula rasa. Wiem, wiem, zaraz usłyszę oburzonych, że mieliśmy Marco Bonittę i wszyscy widzieliśmy, czym się to skończyło. Tyle że problemem nie był zagraniczny paszport Włocha, ale jego nie dość łatwa osobowość.

Mam nadzieję, że działacze - skoro jak sami mówią stać ich na każdego trenera - pójdą po rozum do głowy, zbiorą oferty z całego świata (wystarczy ogłoszenie na internetowej stronie FIVB) i wybiorą najlepszego kandydata. Chyba że są zwolennikami przetargów ustawionych i tak wygląda „transparentność", o której tyle w ostatnich latach mówił prezes Przedpełski.

Przemysław Iwańczyk

* felieton ten ukazał się w najnowszym numerze Super Volley'a

17:31, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 27 października 2008
Mirosław Przedpełski 

W warszawskim hotelu Sobieski rozpoczyna się właśnie zjazd wyborczy Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Jego wyniki nie są ekscytujące, bo od miesięcy wiadomo, że na drugą kadencję prezesem pozostanie Mirosław Przedpełski. Nie zmienią się też ludzie z otoczenia prezesa, właściwie utrzymane zostanie status quo. Przez ostatnie cztery lata siatkówka zrobiła ogromny postęp, skok do tego, by stać się najważniejszym sportem w Polsce. Tu mówi o tym prezes Przedpełski. W drodze na kolejne mecze razem z Wojtkiem Drzyzgą przegadaliśmy wiele godzin na temat naszych działaczy siatkarskich. Doszliśmy do wniosku, że na tle innych związków wypadają wprost znakomicie. Mamy jednak poczucie, że do ideału im daleko. Nim delegaci podniosą rękę, przesyłamy szefowi związku życzenia na nową kadencję:

- by nie dał sobą sterować z tylnego siedzenia, jak to kilkakrotnie miało miejsce w ostatnich latach;

- by otoczył się ludźmi kompetentnymi, a nie sprawującymi swoją funkcję tylko dlatego, że prezes ma wobec nich dług wdzięczności;

- by miał odwagę odświeżyć kadry związku, zrezygnował z przyjaciół na eksponowanych stanowiskach i postawił na prawdziwych fachowców, a dla odrzuconych nie szukał synekur, których w PZPS jest zbyt wiele;

- by żaden z jego współpracowników - od tych najbliższych do szeregowych - nie traktował siatkówki jak prywatnego folwarku, gdzie to i zabawić się, i dobrze zarobić można;

- by już nikt mu nie zarzucał nepotyzmu i zatrudniania znajomych;

- by nie chował do szuflady corocznego audytu i z czystym sumieniem mógł używać słowa transparentność;

- by uszczelnił związek, a współpracujący z nim życzliwi nie wyciągali księgowych papierów i nie zamieszczali ich w internecie;

- by pod wywiadami z prezesem nie pojawiały się kolejne donosy i zarzuty (patrz wpis pod ostatnią rozmową);

- by każdą złotówkę od sponsora i skarbu państwa oglądał trzy razy i zamiast mnożyć wydatki, ograniczał je;

- by zadbał w końcu o szkolenie młodzieży, by już trener Szczucki nie miał powodu powiedzieć, że PZPS to dla niego instytucja abstrakcyjna;

- by wprowadził systemowe rozwiązania - od szkoleniowych do marketingowych, czy to wybór trenera kadry, czy błaha sprawa, powinno się rozwiązywac ją w oparciu o stałe procedury, a nie uznaniowo.

Prywatnie prezesowi szczerze życzymy zdrowia, bo miał z tym ostatnio kłopot, a w przyszłości wyboru na szefa FIVB.

10:24, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (4) »
niedziela, 26 października 2008

Właściwie nie jest to mój wpis, ale harciksa, który wykonał za mnie całą robotę związaną z typowaniem wyników meczów 3. kolejki PlusLigi.

Szybkie podsumowanie typowania III kolejki: W. Drzyzga - 13 pkt.

K. Drąg - 13 pkt.

I. Mazur - 11 pkt.

el_penultimo - 10 pkt.

pawlik011 - 10 pkt.

rafa84002 - 10 pkt.

jmormul - 9 pkt.

J. Mielewski - 8 pkt.

harcix - 8 pkt.

tita137 - 8 pkt.

agniecha2703 - 8 pkt.

P. Iwańczyk - 6 pkt.

girlonthebridge - 5 pkt.

darusiaxd - 0 pkt. (brak typów)

Oraz podsumowanie dotychczasowej zabawy:

W. Drzyzga - 22 pkt.

K. Drąg - 22 pkt.

J. Mielewski - 20 pkt.

jmormul - 19 pkt.

I. Mazur - 18 pkt.

el_penultimo - 18 pkt.

P. Iwańczyk - 16 pkt.

pawlik011 - 10 pkt.

rafa84002 - 10 pkt.

harcix - 8 pkt.

tita137 - 8 pkt.

agniecha2703 - 8 pkt.

darusiaxd - 6 pkt.

girlonthebridge - 5 pkt.

22:49, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (9) »
piątek, 24 października 2008

Zbigniew Bartman 

Odsądzony od czci i wiary za nieudane spotkanie ze PGE Skrą Bełchatów, sponiewierany przez bułgarskiego kolegę z drużyny w wywiadzie, jaki ukazał w internecie, potępiany przez kibiców za zbyt żywiołowe zachowanie podczas meczów Zbigniew Bartman poprowadził do wygranej AZS Częstochowa z Treflem Gdańsk. Nie do łatwego zwycięstwa za trzy punkty, ale dramatycznego boju wyszarpanego w ostatniej chwili.

Droga częstochowian do tego sukcesu wyglądała tak, jak ostatnie dni Bartmana. Od totalnego przygnębienia i upadku na kolana po niebywałą euforię i wielkiej odrodzenie. Bartman został bohaterem, wybrano go na najlepszego gracza pierwszego meczu 3. kolejki siatkarskiej PlusLigi, mimo że rywale znów go nie oszczędzali, kierując na niego większość szybujących zagrywek.

O Bartmanie piszę dlatego, że to jedna z polskich nadziei na igrzyskach olimpijskie w Londynie, czy też rozgrywane w Polsce mistrzostwa świata 2014. Reprezentant Polski, a właściwie dopiero kandydat na reprezentanta, zawziął się, nie pękł, a zamiast na okazywaniu ekspresyjnej radości po każdym zdobytym punkcie, skupił się na grze. Ciekawe na jak długo udało mu się okiełznać swój wybujały temperament?

PS Dokładny wynik meczu AZS Częstochowa - Trefl Gdańsk trafili jedynie Wojciech Drzyzga i Kamil Drąg.

20:44, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (12) »

  

Wojciech Drzyzga

Częstochowa - Trefl 3:2

Olsztyn - Bełchatów 1:3

Jastrzębie - Politechnika 3:0

Resovia - Jadar 3:0

ZAKSA - Delecta 3:1

 

Ireneusz Mazur

Częstochowa - Trefl 3:1

Olsztyn - Bełchatów 1:3

Jastrzębie - Politechnika 3:0

Resovia - Jadar 3:0

ZAKSA - Delecta 3:1

 

Jerzy Mielewski, Polsat Sport

Częstochowa - Trefl 1:3

Olsztyn - Bełchatów 1:3

Jastrzębie - Politechnika 3:0

Resovia - Jadar 3:0

ZAKSA - Delecta 3:0

 

Kamil Drąg, Super Volley

Częstochowa - Trefl 3:2

Olsztyn - Bełchatów 1:3

Jastrzębie - Politechnika 3:0

Resovia - Jadar 3:0

ZAKSA - Delecta 3:1

 

Przemysław Iwańczyk

Częstochowa - Trefl 3:1

Olsztyn - Bełchatów 3:2

Jastrzębie - Politechnika 3:1

Resovia - Jadar 3:0

ZAKSA - Delecta 3:0

15:17, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (10) »
środa, 22 października 2008

 

Janusz Wójcik zatrzymany przez wrocławską prokuraturę. Czołówki portali rozgrzane do białości, telewizje informacyjne bijące po oczach czerwony paskiem.

Moi koledzy przechodząc obok telewizora w redakcji wzruszają ramionami na ten news. Ja też. Przecież to tak samo zaskakujące, szokujące i porażające jak to, że po zimie przychodzi wiosna, a weekend kończy się niedzielą...

Przemysław Iwańczyk

12:39, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (5) »

Podważając autorytet trenera Radosława Panasa bułgarski atakujący Smilen Mlyakov wyraźnie się zagalopował, choć trzeba przyznać, że sytuacja w jego klubie nie jest do końca jasna.

No bo kto w istocie prowadzi zespół z Częstochowy? Czy formalny szkoleniowiec Radosław Panas, którego Smilen najzwyczajniej nie rozumie, czy też przekazujący zza pleców wskazówki dyrektor Ryszard Bosek? Młody trener, który w poprzednim sezonie zdobył Puchar Polski i srebrny medal Polskiej Ligi Siatkówki, jest wyraźnie zakłopotany, a odwagi, by stanowczo zaprotestować, nie ma, bo przecież zarabiać i żyć trzeba.

Ryszard Bosek

Radosław Panas

Nie tak zresztą wyobrażał sobie dalszą trenerską karierę. Kiedy rozmawiałem z Panasem po zdobyciu Pucharu Polski, optymistycznie twierdził, że to dopiero początek, że teraz czas podbijać Europę. W tym składzie będzie to dość trudne. W oczach Panasa nie widzę entuzjazmu i chęci wydobycia z zespołu maksimum możliwości. Przyszło mu przecież prowadzić niemal juniorską drużynę, a do tego przyzwyczajony nie był.

Wróćmy jednak do bułgarskiego atakującego. W dalszej części wywiadu obarczył winą za porażki młodych niedoświadczonych zawodników. Zapomniał jednak, że sam był jednym z najsłabszych na boisku w przegranych meczach. Wierzę, że te słowa to tylko problemy aklimatyzacyjne Bułgara, a nie jego prawdziwe oblicze.

Jerzy Mielewski

09:07, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (5) »
wtorek, 21 października 2008

Smilen Mlyakov, atakujący AZS Częstochowa, a wcześniej rezerwowy w zespole mistrza Włoch Itas Diatec Trentino, opowiedział bułgarskiemu portalowi, co sądzi o polskiej siatkówce. Wywiad ten znalazłem w sieci na stronie sportowychfaktów.pl oraz siatce.org. Oto dwa najciekawsze fragmenty.

O polskiej lidze

„Nie jest w ogóle prawdą, że jest tak jak we Włoszech. Jeśli chodzi o poziom oraz subtelność siatkówki, porównywanie włoskiej i polskiej ligi jest bezpodstawne. Wygląda to lepiej niż w Bułgarii, lecz tylko z tego powodu, iż w Polsce - również w sporcie - dostępne są większe środki finansowe. Różnice biorą się też z pracy w tym kraju trenerów z Włoch i Argentyny bądź innych, zagranicznych specjalistów od przygotowania fizycznego".

O kolegach z Częstochowy

„Mamy jedną gwiazdę, Zbigniewa Bartmana, który uważa, iż wie wszystko o siatkówce. Trener Radosław Panas nie śmie mu zwracać uwagi. Kiedy ja to zrobię, wówczas kolega nie odzywa się do mnie przez dwa dni. Młodzi zawodnicy popełniają mnóstwo głupich błędów w wyniku, czego przegraliśmy dwa spotkania w ekstraklasie - z Politechniką Warszawską oraz Skrą Bełchatów".

O polskiej siatkówce Bułgar może sądzić co chce, każdy ma do tego prawo, być może nawet ma rację. Wypowiedzią o kolegach z zespołu Mlyakov strzelił sobie jednak w stopę. Albo czuje się bardzo mocny w zespole, albo nie przypuszczał, że ktoś w Polsce przetłumaczy jego wywiad...

PS Kilkanaście dni temu przeczytałem wywiad z Bułgarem w polskim portalu volley24.pl. Oto co mówił Mlyakov:

Częstochowa jest znakomita, bardzo przypadła mi do gustu. Ludzie są bardzo przyjacielscy i wiele mi pomagają. Chciałbym na dłuższy czas związać się z częstochowskim klubem, ale wszystko uzależnione jest od mojej dyspozycji. Koledzy z drużyny są naprawdę dobrymi kumplami i zawodnikami. Jestem z tego bardzo zadowolony. Z działaczy oczywiście także

12:57, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (21) »
poniedziałek, 20 października 2008

Dla dobra PlusLigi Kobiet, która wystartowała w mioniony weekend, lepiej żeby mistrzostwo Polski zdobył Aluprof Bielsko-Biała. Drugim faworytem jest Muszynianka Muszyna.

Sponsor drużyny z Bielska-Białej jasno stawia sprawę: albo będzie mistrzostwo Polski, albo wycofuje się ze sportu. W praktyce oznacza to upadek drużyny, która przed sezonem przeprowadziła najwięcej transferów i zapłaciła siatkarkom oraz trenerowi najwięcej pieniędzy. Igor Prielożny, który walczył o posadę z Jerzym Matlakiem, zabrał ze sobą prawie wszystkie najważniejsze siatkarki Calisii, ekipy, którą prowadził w poprzednim sezonie. Aluprof wzmocniły m.in. Eleonora Dziękiewicz, Katarzyna Skorupa, Agata Sawicka, Helena Horka i Anna Barańska.

Katarzyna Skorupa

Nie będzie mistrzostwa, nie będzie Bielska. Mało kto chyba chce, by tak jak liga mężczyzn, i liga kobiet była w przyszłości popisem jednego aktora. Zresztą już teraz nie zapowiada się, by sezon był wiele bardziej emocjonujący niż poprzedni. Bielszczanki oraz aktualne mistrzynie Polski z Muszynianki zdecydowanie odstają od konkurencji. Trener tej ostatniej drużyny, Bogdan Serwiński, chce jak zwykle zaatakować zza pleców najwyżej notowanej drużyny. Po cichu, bez wielkiej pompy ściągnął do siebie największe odkrycie ostatniego sezonu reprezentacyjnego Joannę Kaczor oraz kapitan reprezentacji Milenę Rosner. Ta ostatnia wcale nie musi jednak mieć miejsca w podstawowym składzie, bo podstawą przyjęcia w Muszynie są inne złote medalistki mistrzostw Europy 2003 i 2005 - Aleksandra Przybysz (teraz Jagieło) i Joanna Mirek.

Jak zwykle wiele emocji wzbudzały roszady w Farmutilu Piła. Został trener Matlak, który teraz sposobi się do objęcia stanowiska selekcjonera, wziął siatkarki, które albo nie mieściły się w innych zespołach (Edyta Kucharska), albo te, które popadły w konflikt ze swoimi poprzednim klubami - Elenę Hendzel (AZS Białystok), Paulinę Maj i Milenę Sadurek (obie Aluprof). Ta ostatnia to teraz zdecydowanie nr 1 w Farmutilu. Nie dość, że wciąż jest pierwszą rozgrywającą kadry, to jeszcze musi zastąpić swoją zmienniczkę z reprezentacji biało-czerwonych, która wyniosła się do Bielska-Białej.

Zespołami środka w tym sezonie mogą być Dąbrowa Górnicza (5. w poprzednich rozgrywkach) i AZS Białystok, który na inaugurację wygrał właśnie z Farmutilem. Reszta ligi to przeciętniacy, którzy ledwo wysupłały pieniądze na zawiązanie budżetu albo odkupiły miejsce od klubu, który popadł w agonię (Centrostal Bydgoszcz od AZS AWF Poznań).

W tym sezonie na ligę trzeba jednak spojrzeć przez pryzmat reprezentacji, która za rok wystartuje w rozgrywanych w Polsce mistrzostwach Europy. Po odejściu z kadry Małgorzaty Glinki i Marii Liktora nowy selekcjoner będzie musiał oprzeć drużynę na ligowych siatkarkach. Ale czy takie znajdzie?

Przemysław Iwańczyk

00:52, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (1) »
niedziela, 19 października 2008

„Znowu drugi. Całe życie ciągle drugi. Nawet jak gdzieś pierwszy byłem, czułem się jak drugi, k..." - to nie cytat 2. kolejki PlusLigi, ale słowa Adasia Miauczyńskiego, bohatera komedii „Nic śmiesznego". Pracujący w PGE Skrze Bełchatów trener Jacek Nawrocki też jest ciągle drugi i nawet kiedy w sobotę był pierwszy, czuł się jak drugi, bo Argentyńczyk Daniel Castellani niebawem wróci do Polski (wyjechał wspomóc debiutującego w kadrze juniorów syna Ivana) i znów będzie prowadził treningi z mistrzem kraju.

Jacek Nawrocki

Zastanawia mnie, czemu 43-letni Nawrocki nie dostał jeszcze szansy samodzielnej pracy. Albo czemu się na to sam nie zdecydował, bo z pewnością propozycje pod jego adresem padały nie raz. Z kimkolwiek bym rozmawiał - czy to zawodnicy, czy trenerzy, którzy współpracowali z Nawrockim, m.in. Ireneusz Mazur - wszyscy go chwalą. Mówią, że uczciwy i lojalny, o co w tym zawodzie niezwykle trudno, a przede wszystkim fachowiec jak się patrzy.

Nawrocki utknął na ławce Skry w roli drugiego trenera siedem lat temu. Czy to Wiesław Czaja, czy Mazur, czy Castellani jest jego przełożonym, ciągle to samo: przygotowanie statystyk, rozpracowanie rywala, pomoc pierwszemu trenerowi w zajęciach.

W sobotę w meczu przeciwko wicemistrzowi Polski Nawrocki od początku do końca działał sam. Przez cały tydzień prowadził treningi przed meczem, zrobił odprawę, wreszcie umiejętnie kierował drużyną podczas samego meczu. Zawodnicy byli zachwyceni - wygrali, zupełnie nie odczuwając nieobecności Argentyńczyka.

Mam nadzieję, że Nawrockiemu posmakował ten chleb na tyle, że rola drugiego znudzi mu się na dobre. Że zechce wreszcie pracować na własny rachunek, bo na taki krok zdecydowali się o wiele młodsi od niego Mariusz Sordyl, Radosław Panas czy Krzysztof Stelmach.

Jeśli nie w Skrze, bo tam Castellani jest nie do ruszenia, to może gdzie indziej. Pytanie tylko, czy Nawrocki będzie chciał porzucić bełchatowskie ciepełko na rzecz niepewnego i chybotliwego stołka w innym klubie.

Jako że ruszyła PlusLiga Kobiet, będzie też o kobiecych rozgrywkach. O największej niespodziance pierwszej kolejki piszemy obok, dlatego tu wspomnę o najważniejszych wydarzeniach towarzyskich. Stan cywilny zmieniły przez lato dwie siatkarki - Aleksandra Przybysz (teraz Jagieło) z Muszyny i Berenika Tomsia (obecnie Okuniewska) z Bielska-Białej. Największą sensację wzbudził jednak trener mistrzyń Polski Bogdan Serwiński, który pozostał przy tym samym nazwisku, ale zrzucił ponad 10 kg. Tajników swojej diety nie chciał zdradzić nikomu.

Warto odnotować:

* W Jadarze Radom zadebiutował Kubańczyk Sirianiz Mendez Hernandez. Pierwszy mecz nie wypadł pomyślnie - radomianie ulegli Jastrzębiu 0:3. Na występ w Jadarze czeka rodak Hernandeza, rozgrywający Maikel Salas Moreno.

* W PlusLidze Kobiet zadebiutuje niebawem pierwsza Japonka. 29-letnia Masami Tanaka wzmocni Calisię. W sobotnim meczu ze Stalą Mielec wyszła na rozgrzewkę, ale później zmęczona podróżą przeniosła się na trybuny.

* Urodziny w ostatnim tygodniu obchodziła jedna z najwyższych siatkarek PlusLigi Kobiet, występująca w Centrostalu Bydgoszcz Dominika Kuczyńska. W dniu jubileuszu obiecała swoim koleżankom tort, więc spędziła cały czwartek, przebijając się przez zakorkowaną Bydgoszcz w poszukiwaniu ciasta. Dzień wcześniej sama urządziła sobie przyjęcie i zaserwowała pieczone bakłażany.

Przemysław Iwańczyk

19:45, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3



Bez zbędnego cukru od strony technicznej wspiera mnie
agencja interaktywna
Bądź na bieżąco