Trzecia część meczu - blog Przemysława Iwańczyka
Kategorie: Wszystkie | Iwańczyk | O piłce nożnej | O rugby | O siatkówce | Typowanie
RSS
sobota, 29 sierpnia 2009

Jeśli myślicie, że kolarze najwięcej kilometrów robią na rowerze, jesteście w błędzie. Zajrzałem w kalendarz 2009 Mai Włoszczowskiej, najlepszej polskiej zawodniczki. Policzyliśmy, ile kilometrów musiała przemierzyć kolarka CCC Polkowice, by stanąć na starcie każdego z wyścigów. W sumie, w obie strony, wyszło ponad 82 tys. (!) km, choć nie braliśmy pod uwagę imprez, które dopiero są w planie.

Z kalendarza Mai (najważniejsze starty)

12 kwietnia Pietermaritzburg (RPA) 9076 km*

18 kwietnia Szczawno Zdrój (Polska)    59 km

26 kwietnia Offenburg (Niemcy)     768 km

3 maja Houffalize (Belgia) 863 km

7 maja Legnica    (Polska)       69 km

9 maja Jelenia Góra (Polska)   0 km

16 maja Bielawa (Polska)  94 km

24 maja Madryt (Hiszpania)     2425 km

30 maja Nałęczów (Polska)      533 km

6 czerwca Gdańsk (Polska)     567 km

12 lipca Zoetermeer (Holandia)      934 km

19 lipca Kielce (Polska)     487 km

26 lipca Mont-Saint-Anne (Kanada)       4814 km

30 lipca Denver (USA)      4211 km**

8 sierpnia Kłodzko (Polska)     131 km

16 sierpnia Wałbrzych (Polska)      63 km

7 września Canberra (Australia)      15957 km

* ponieważ Maja mieszka na stałe w Jeleniej Górze, stamtąd liczyliśmy wszystkie odległości, jakie pokonywała, nie wliczając np. częstych wizyt w stolicy na specjalistycznych badaniach albo w drodze na lotnisko

** w Denver Maja została poddana specjalistycznym badaniom ustawiającym jej optymalną pozycję na rowerze, pojechała tam prosto z Kanady

Zakłady bukmacherskie w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

11:08, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 27 sierpnia 2009

To zwyczajne świństwo. Pytać, czy Serena Williams jest facetem, to tak, jakby zapytać, czy Mariusz Pudzianowski jest kobietą. Nie ja pytam, ale singapurski dziennik zestawiając sławną już na cały świat Caster Semenyę z amerykańską tenisistką i innymi paniami świata sportu z ramionami wyrzeźbionymi grubo ponad przyzwoitość.

Nie miałem też zamiaru włączać się w dyskusję, na jakim poziomie testosteronu u sportsmenek, powinno się wątpić w ich kobiecość, aż w drodze do Australii wpadła mi w rękę usiana azjatyckimi krzakami gazeta (skan poniżej). Poprosiłem panią z punktu informacyjnego na lotnisku Changi, by przetłumaczyła mi, o co biega w artykule. Nie wczytywała się zbytnio, ale odparła, że choć w tekście ze zdjęciem Sereny mowa głównie o zbliżającym się US Open, to zestawienie tego tekstu z historią Semenyi nie jest przypadkiem.

Czy to nie przesada? Curie-Skłodowska też była mężczyzną?

Zakłady bukmacherskie w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

19:47, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (2) »

We wtorek o 14 konferencją prasową na warszawskim Okęciu rozpoczęła się operacja kadry kolarzy górskich „Mistrzostwa świata - Canberra 2009”. Tzn. rozpoczęła się długo, długo wcześniej, ale właśnie wtedy dołączyłem do polskiej ekipy, by śledzić ich drogę do medali, zwłaszcza tych w kolorze złota (finał elity kobiet z Mają Włoszczowską w sobotę 6 września).

Cztery starty, cztery lądowania, ponad 16 tys. km, Warszawa - Frankfurt - Singapur - Sydney - Canberra, a wszystko to w około 32 godziny. Poleciało w sumie 17 osób, ale tyle bagażu jednocześnie nie widziałem nigdy dotąd. Wyszło około tony i 200 kg, co dało 430 kg nadbagażu. 14 rowerów, 30 kół i 130 opon, do tego 42 torby wszystkich członków ekipy. Zresztą zobaczcie sami.

 

Postaram się kilka razy dziennie blogować i twitterować z dalekiej Australii, na początek trochę o powitaniu, jakie zgotowali nam Australijczycy. Okazuje się, że nie USA, a właśnie Australia ma najpilniej strzeżone granice na świecie. Nie wymknie się nawet byle robaczek, gdzie tam - nawet grudka obcej ziemi. Tak, tak, tubylcy w obawie przed zarazami, które mogłyby zniszczyć ich rolnictwo, domagają się nawet, by sportowcy nie mieli na butach ziemi z boiska. Lubisz jabłka? Jeśli nie zgłosisz, że je masz w torbie, kara 220 dolarów murowana.

Zabierali nam wszystko jak leciało - od mięsnych przekąsek po pestki dyni. Gdyby nie Jan Kwiatkowski, były trener koszykarzy ŁKS, który na początku lat 80. wyemigrował do Australii i stał się jednym z żołnierzy „grupy szybkiego reagowania”, nie skończyłoby się na szczegółowej rewizji i upomnieniach. Kwiatkowski opowiadał, jak dzień wcześniej do Sydney przyleciała reprezentacja szwajcarskich kolarzy. Chcieli, nie chcieli, musieli myć z błota każde koło.

Za każde przewinienie na lotnisku w Sydney można zapłacić naprawdę wiele. Np. za zrobienie tego zdjęcia służbom australijskim (z prawej Jan Kwiatkowski), mógłbym dostać 1 tys. dolarów kary.

Za rozmowę telefoniczną lub wysłanie SMS-a też można nieźle popłynąć finansowo. W polskiej ekipie wszyscy byli jednak tak zmęczeni, że nikomu nie w głowie było korzystanie z komórki. Wszyscy marzyli przede wszystkim o kawie. Na zdjęciu od lewej kolarki CCC Polkowice w barwach reprezentacji - Maja Włoszczowska, Aleksandra Dawidowicz i Magda Sadłecka.

 

Wkrótce kolejne meldunki z Canberry, a na moim twitterze: www.twitter.com/iwanczyk_gw relacja z piątkowego treningu na trasie mistrzostw świata.

  Zakłady bukmacherskie w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

10:58, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (2) »
czwartek, 06 sierpnia 2009

Po wtorkowym wpisie o Gortacie dostałem masę maili, jest też kilka komentarzy na blogu. Głównie są to dysputy o wyższości siatkówki nad koszykówką i odwrotnie. I o tym, kto z siatkarzy/siatkarek ma predyspozycje osobowościowe, by stać się Gortatem swojego sportu.

Łukasz Cegliński, redakcyjny fachman od kosza, twierdzi, że nie ma takiej osoby. Że choćby Mariusz Wlazły lub Paweł Zagumny zorganizował tysiąc campów takich jak Gortat, nie będzie to tak spektakularne jak w przypadku naszego koszykarza z NBA. Marian Kmita, szef sportu w Polsacie, z którym wczoraj rozmawiałem, uważa za to, że siatkarzem, który by się do tego nadawał, mógłby być np. Piotr Gruszka.

Ciekaw jestem Waszych opinii. Wpisujcie swoje propozycje.

  Zakłady bukmacherskie w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

14:54, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (17) »

Z gry w kadrze siatkarek zrezygnowała dotychczasowa kapitan Dorota Świeniewicz. Sądzę, że jedną z pierwszych decyzji trenera Jerzego Matlaka podczas wyjazdu na turnieje World Grand Prix do Makao i Honkg Kongu będzie wybór nowego szefa drużyny. Na kogo stawiacie? Moim faworytem jest Ola Jagieło (kiedyś jako Przybysz w roli kapitana).

Zakłady bukmacherskie w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

01:01, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (3) »
środa, 05 sierpnia 2009

Trener reprezentacji siatkarzy Daniel Castellani ogłosił właśnie kadrę na gdyńskie eliminacje do mistrzostw świata. Wyjaśniły się przy tym trzy największe niewiadome. Paweł Woicki, a nie Grzegorz Łomacz na rozegraniu, Łukasz Kadziewicz nie Piotr Nowakowski na środku bloku, wreszcie odpowiedź na największą zagadkę - Piotr Gacek, a nie Krzysztof Ignaczak.

Ciekawe, czy to ostateczny wybór Castellaniego, czy zechce coś zmienić przed mistrzostwami Europy, o ile znów nie spadnie na nas (odpukać) plaga kontuzji. Jak myślicie? Poniżej sondaże, w których sami możecie dokonać wyboru.

Dwunastka na Gdynię: Paweł Zagumny, Paweł Woicki, Jakub Jarosz, Piotr Gruszka, Daniel Pliński, Marcin Możdżonek, Łukasz Kadziewicz, Michał Bąkiewicz, Bartosz Kurek, Zbigniew Bartman, Michał Ruciak, Piotr Gacek.

 Zakłady bukmacherskie w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

17:55, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (13) »

Wyobraźcie sobie sytuację. Po nieudanych meczach eliminacyjnych do mundialu polskich piłkarzy premier Donald Tusk apeluje do narodu: Leo Beenhakker i jego drużyna potrzebują wsparcia. Dajmy im to!

 

Abstrakcja? W Nowej Zelandii nie. Premier tego kraju John Key (powyżej jego karykatura) wystąpił publicznie w obronie reprezentacji rugbistów tego kraju, którzy przegrali dwa mecze w Pucharze Trzech Narodów, prestiżowej rywalizacji między NZ, Australią i RPA. Wszystko to w odpowiedzi na zmasowaną akcję kibiców, którzy zaczęli dzwonić do rozgłośni radiowych, domagając się odejścia trenera Grahama Henry'ego.

- W końcu All Blacks jak do tej pory o wiele więcej wygrali niż przegrali - grzmiał premier. - Drużyna jest w trakcie przebudowy. Tak długo jak mają szansę na wygraną w Pucharze Świata 2011, praca tych trenerów będzie się moim zdaniem opłacać.

Kibice Nowej Zelandii mogą mieć dość. Ich fantastyczny zespół, na pewno z największym potencjałem na świecie, wygrał tylko premierowe mistrzostwa globu w 1987 roku. Później, mimo że zawsze był faworytem, przegrywał kluczowe mecze i tylko raz dotarł do finału (przegranego z RPA w 1995 roku).

Chcę przekonać się, jakim kibicem jest premier Tusk. We wrześniu może mieć wiele okazji do takich wystąpień jak Key, bo piłkarze rozegrają dwa mecze w eliminacjach do mundialu, Agnieszka Radwańska jedzie na US Open, a w mistrzostwach Europy wystąpią koszykarze, siatkarze i siatkarki.

 Zakłady bukmacherskie w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

09:29, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (1) »
wtorek, 04 sierpnia 2009

Gortat przyjeżdża do Polski, Gortat organizuje camp, Gortat mówi o reprezentacji, Gortat podpisuje kontrakt z Dallas Mavericks, Gortat nie podpisuje kontraktu z Dallas, Gortat zostaje w Orlando, Gortat w Łodzi, w Poznaniu, we Wrocławiu, w Katowicach, w Bydgoszczy, w Warszawie, w Gdańsku, Gortat rozpoczyna przygotowania z kadrą. Itp., itd. Każda telewizja, gazeta, internet. Marcin Gortat jest wszędzie. W mojej lodówce jeszcze nie, bo jakoś nie mam go dość. Bo Gortat jest nie tylko po to, by być. By zająć okienko, szpalty czy ekran monitora. Gortat to polski sportowiec, ale jakby z innej planety.

Nie wiem, na ile koszykarz z NBA nabrał amerykańskich manier i jak bardzo troszczy się o swój wizerunek, nie podejrzewam go, by wszystko, co robi w Polsce, było tylko PR-owym zabiegiem. Wiem za to, że sam jeden zrobił w ostatnim miesiącu więcej niż cała armia pozorujących pracę ludzi polskiego sportu.

Obruszą się pewnie fani basketu, ale koszykówka zeszła w niszę. Stała się rozrywką popularną jedynie w miastach, gdzie są kluby ligowe. O reprezentacji kucharka z Zamościa i pan Janek -ślusarz z Zawichostu - nigdy nie słyszeli, choć sport to ich telewizyjna pasja. Nawet jedna ze znajomych koszykarek narzekała mi ostatnio, co to się porobiło - w siatkówce, którą jeszcze niedawno wszyscy mieli za grę świetlicową, płaci się dziesięć razy więcej. Krótko mówiąc, koszykówka była passé. I pewnie nic by się nie zmieniło, gdyby nie Gortat.

W Łodzi, gdzie byłem niedawno, po ostatnim campie, w którym w koszykówkę bawiły się setki dzieciaków, na osiedlach znów słychać kozłowaną piłkę. Na wielkiej ścianie kamienicy graffiti rzucającego do kosza Gortata przyciągnie wzrok nawet ledwie widzącego po alkoholu mieszkańca rogu ul. Limanowskiego i Zachodniej (kto był albo jest z Łodzi, wie, o co chodzi). Wreszcie we wtorkowej „Gazecie” napisaliśmy, jak szybko rozeszły się bilety na koszykarskie Euro w Polsce, nie tylko na mecze biało-czerwonych. W siatkówce chętni są na spotkania Polek, na pozostałych trybuny mogą straszyć pustką.

Jeśli zaufać koszykarskim fachowcom, poza ogólną tendencją, że za reprezentacjami kibice jeżdżą po całej Europie, kolejny boom na kosza w Polsce to właśnie zasługa Gortata. Gortata, który nie pławi się w sukcesach w NBA, tylko zaraża koszykówką, kogo tylko napotka.

Trudno wprost porównać koszykówkę do siatkówki, którą żyją tylko kraje odnoszące sukcesy w tym sporcie, ale mam wrażenie, że siatkówka swoich Gortatów nie wykorzystała. A miała/ma ich wiele - dwukrotne mistrzynie Europy z 2003 i 2005 roku (Glinka, Świeniewicz, Skowrońska), wicemistrzów świata z 2006 roku (Zagumny, Wlazły, Gruszka, Świderski). Ma też gigantyczne pieniądze z budżetu państwa i od sponsorów oraz ogólnodostępną telewizję (w poprzednim sezonie Polsat pokazał 577 godzin męskiej siatkówki klubowej).

Pamiętając te wspaniałe chwile, identyfikując się z nielicznymi, którzy te triumfy osiągali, a w kadrze jeszcze grają, kibice wypełniają hale na meczach Polaków i Polek. Jeszcze wypełniają, bo jeśli nie będzie kolejnych sukcesów, siatkówka wróci tam, gdzie była dziesięć lat temu. I nie pomogą siatkarskie parady, którymi szczyci się ostatnio siatkarski związek. Tu trzeba Gortata.

 Zakłady bukmacherskie w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

17:40, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (27) »

Z oświadczenia wydanego przez Dorotę Świeniewicz, która w niedzielę zakończyła reprezentacyjną karierę, nie wynika jasno, co tak naprawdę było tego powodem. Ponieważ jednak siatkarka wspomina w swoim oświadczeniu o atakach anonimowych osób, chodziło jej prawdopodobnie o internautów. Podobnie sądzi Wojciech Woźniak, socjolog Uniwersytetu Łódzkiego, który szeroko wypowiedział się o sprawie (tekst jest czołówką 2 str. wtorkowego wydania Gazety Wyborczej). - Polscy internauci są wyjątkowo agresywni. Osoby publiczne powinny mieć się na baczności - ostrzega Wojciech Woźniak, socjolog z Uniwersytetu Łódzkiego.

Oto fragmenty wywiadu:

Wojciech Woźniak: Bezinteresowna agresja wśród polskich internautów jest większa niż gdziekolwiek. „Polityka” pisała niedawno, że tekst o celebrycie wrzucony do sieci w różnych krajach wPolsce spotkał się z najbardziej jadowitymi komentarzami. Internauci wszędzie przerzucają się złośliwościami, które dla niezorientowanych mogą brzmieć chamsko. To taka specyficzna konwencja. Ale czym innym są obelgi pod informacjami o osobach publicznych. Polacy nie krępują się wylewać swoich frustracji i żalów w postaci plugawych komentarzy. Może wynika to z fałszywego przeświadczenia o pełnej anonimowości i bezkarności w sieci, a może moderacja forów jest u nas bardziej liberalna.

Polacy kochają krytykować?

- Zawiść, krytykanctwo, bezinteresowna złośliwość są umieszczane przez socjologów wśród polskich cech narodowych. Widać to też w naszej kulturze i stereotypach. Dobrym podsumowaniem jest zasłyszany przez Antoniego Słonimskiego podczas państwowego pogrzebu Stefana Żeromskiego komentarz pod adresem zmarłego: „Nakradł się, nakradł i umarł”.

Świeniewicz to jedna z najlepszych polskich siatkarek. Kibice byli wobec niej tak bezwzględni?

- Kibice siatkówki i tak nie są szczególnie agresywni, a większość komentatorów przynajmniej próbuje argumentować merytorycznie.

A może Świeniewicz jest przewrażliwiona?

- Nie chciałbym tak mówić, choćby dlatego, że ten zarzut na pewno pojawi się w komentarzach jej krytyków. Ataki osobiste, chamskie i niemające nic wspólnego ze sportem są obrzydliwe i nie skończą się po rezygnacji siatkarki. Godne podziwu jest przyznanie się Świeniewicz do słabszej niż kiedyś odporności psychicznej, do słabości w obliczu krytyki i jej świadomość, że może to mieć wpływ na grę. Osiągnięcia Świeniewicz uprawniają ją do wyjątkowego statusu w polskiej siatkówce i dlatego ma prawo oczekiwać wyjątkowego szacunku.

Osoby publiczne mają czuć się zagrożone?

- Każdy, kto się pojawi w sferze publicznej, musi się liczyć z atakiem w internecie. Za poglądy polityczne, wygląd, działalność niezależnie od branży. Wzrasta presja na osoby publiczne, czasem pojawia się nękanie i agresja. Jeżeli z powodu zachowania internautów taka osoba jak Świeniewicz rezygnuje z zawodu, to zły znak.

Tyle socjolog. Co Wy sądzicie o całej sprawie?

 Zakłady bukmacherskie w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

01:05, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (9) »



Bez zbędnego cukru od strony technicznej wspiera mnie
agencja interaktywna
Bądź na bieżąco