Trzecia część meczu - blog Przemysława Iwańczyka
Kategorie: Wszystkie | Iwańczyk | O piłce nożnej | O rugby | O siatkówce | Typowanie
RSS
piątek, 18 czerwca 2010

Karol Bielecki, jeden z symboli sukcesów kadry Bogdana Wenty, ogłosił właśnie, że przegrał walkę o rozszarpane przez rywala oko. Zrobił to jak na ręczniaka przystało - z charakterem.

Choć od pierwszych chwil wiadomo było, że sprawa jest naprawdę poważna, nie przypuszczałem takiego zakończenia. Nie widziałem co prawda telewizyjnej relacji z meczu Polska - Chorwacja, ale słyszałem, że nie wyglądało to na celowy występek przeciwnika. Oczywiście szczypiorniak nie jest dla grzecznych chłopców, szarpią się tu i ówdzie, ale nigdy poza granicami rozsądku. Co innego w rugby, gdzie paluchy do oczu zawodnicy wkładają sobie nagminnie, z pełną premedytacją. Nigdy jednak takich konseklwencji, jak w przypadku Bieleckiego, nie było. Po długiej rehalibitacji zawodnicy odzyskiwali wzrok, grali dalej, a rugbowe władze wydały wojnę brutalom.

Wierzę, że w piłce ręcznej taka krucjata nie będzie potrzebna, że Chorwat nie zrobił tego celowo. A jeśli tak, to patrząc na zdjęcia w moim zeszłorocznym wpisie o rugbistach-brutalach, Bielecki miał wyjątkowego pecha. Tamci grają dalej, Bielecki ze sportem musiał skończyć.

22:59, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (11) »
czwartek, 10 czerwca 2010

Dostałem od siatkarskich kibiców Resovii film z ich podsumowaniem sezonu 2009/2010. Jak dla mnie to jedna z najlepszych, najgłośniejszych i najgoręcej dopingujących grup w Polsce. Nie ukrywam, że choć do Rzeszowa z Warszawy nie jest blisko, jeżdżę tam z wielką ochotą. Zresztą popatrzcie sami.

11:30, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (6) »
środa, 09 czerwca 2010

Willow Koerber, brązowa medlistka mistrzostwa świata w kolarstwie górskim, jedna z rywalek Mai Włoszczowskiej do wszelkiego rodzaju tytułów w tym roku, zamieściła na facebooku filmik o powstawaniu corocznego kalendarza „Cyclepassions”. Pozujące do niego kolarki z reguły pozbawione są odzienia, nawet tego rowerowego. Ostateczna wersja kalendarza nie jest jeszcze znana, zapowiedź - mocno intrygująca. Obok Koerber w jednej z głównych ról wystąpiła inna Amerykanka Heather Irmiger.

The Making of CYCLEPASSION 2011 - DVD Teaser from CYCLEFILM on Vimeo.

 

13:11, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (5) »
wtorek, 08 czerwca 2010

Zapowiadało się na to od dawna - Mirosław Przedpełski we władzach światowej federacji. Co prawda do wyborów nowego szefa FIVB zostało jeszcze trochę czasu, ale karty zostały już rozdane. I niemal na pewno nowego rozdania nie będzie, bo sojusze w siatkarskiej rodzinie są ponoć trwalsze niż w piłkarskich władzach. Zresztą porozumienie Przedpełskiego z Andre Meyerem, z którym wcześniej darli koty, przetrwa najprawdopodobniej każdą ofensywę, nawet tę północnoamerykańską.

Wiadomość to dobra mając w pamięci, co działo się z siatkówką pod rządami Acostów, Seppey'ów i innych folwarcznych władców tego sportu. Wiadomość to dobra, pod warunkiem, że Meyer z Przedpełskim nie będą działać partykularnie (dzikie karty i takie tam).

Co z szefowaniem PZPS? Mocny, żelazny wręcz kandydat ponoć już jest. Do startu szykuje się kolejny. Ale Przedpełski łatwo stołka nie odda. Będzie ciekawie, zresztą nic tak dobrze nie robi jak konkurencja...

 

 

13:41, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 07 czerwca 2010

Poprosiłem prezesa PZPS Mirosława Przedpełskiego o ocenę meczów kadry siatkarzy z Niemcami. - Nie była to gra, do której jesteśmy przyzwyczajeni - mówi. - Specjalnie bym się jednak tym nie martwił, bo po męczącym sezonie trener Castellani zdecydował dołożyć siatkarzom więcej siłowni, w meczu z Niemcami widać to było wyraźnie. Starsi odpoczywają, młodsi walczą o miejsce w składzie - ta metoda wygrała w przygotowaniach do ubiegłorocznych mistrzostw Europy, mam nadzieję, że teraz będzie tak samo. Co z Ligą Światową? Zdecydowaliśmy z trenerem Castellanim, że chcemy grać w finale. Zawodnicy chcą tego samego, a przypomnę, że w tym roku nie będzie już można załatwić dzikiej karty na finał.

 

 

19:13, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (3) »
niedziela, 06 czerwca 2010

To nie przypadek, a bolesna lekcja, która powinna mieć w wyniku bardziej dotkliwy obraz. Na lament chyba za wcześnie, ale w takim stylu do Argentyny na finał drużyna Castellaniego nie zajedzie.

Świat się nie zawali, jeśli pod koniec lipca Polaków w Cordobie zabraknie. Najwyżej znów nie poznamy, co to sukces w LŚ. Martwi jednak styl, w jakim Polacy rozpoczęli tegoroczne rozgrywki. A właściwie brak stylu, bo mistrzostwie Europy zupełnie zatracili swoje atuty, choćby z Izmiru.

Sporo kibiców wyżyło się po sobotniej porażce (1:3) na rozgrywającym Łomaczu. Owszem, błędów się nie ustrzegł, ale grał ze świadomością, że kontuzjowany rezerwowy Żygadło oddechu mu nie da, no chyba że będzie już zupełnie fatalnie. Komfortu to Łomaczowi nie dało, a do tego atakujący mimowolnie psuli wrażenie o nim każdym kolejnym zepsutym atakiem.

No właśnie - czy Polacy mieli atak? Statystyka nieubłaganie obnaża drużynę Castellaniego w tym elemencie - np. niespełna 37 proc. skuteczności Bartosza Kurka w pierwszym meczu, czy ledwie pięć skończonych ataków Piotra Gruszki w drugim spotkaniu... Innych statystyk, np. obronionych akcji z soboty - 42 do 2 na korzyść Niemców - lepiej nie przytaczać.

W sobotę Polaków rozbił Grozer, przypomnę, że to nominalnie rezerwowy atakujący w talii Lozano, nowa gwiazda Resovii. W niedzielę czynił to Schwarz przy dużym wsparciu kolegów. Znaczy to tyle, że Niemcy byli zespołem w pełnej rozciągłości - od rozgrywającego po libero (patrz statystyka obron), Polacy nie byli nim nawet na chwilę.

Chciałbym, podobnie jak kibice w Polsce, by niemieckie lanie było wynikiem innych etapów przygotowań - rywale mają osiem meczów za sobą, Polacy - cztery. Nie przemawia do mnie brak gwiazd, bo przecież w porównaniu z ME w Izmirze zabrakło tylko (i aż) Paweła Zagumnego oraz Daniela Plińskiego, siedmiu innych mistrzów było w składzie. Poza tym Niemcy też nie mieli pierwszego rozgrywającego Tischera.

Dwa przegrane mecze, zero punktów, jeden wygrany set. Mogło być gorzej, bo rywale byli o tyle lepsi, że sety powinni wygrywać większą różnicą. Teraz kolejne sesje wyjazdowe - z Argentyną i Kubą. Nie zdziwię się, jeśli i tam o zwycięstwa będzie trudno, zdziwię się, jeśli Polacy znów zostawią po sobie tak złe wrażenie.

Statystyka Polaków w ataku w niedzielnym meczu

 

18:11, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (11) »

Kolarze górscy trenera Andrzeja Piątka zrezygnowali z udziału w jakichkolwiek zawodach w ten weekend. Wyruszyli z wyprawą do kanadyjskiego Mont-Sainte-Anne, gdzie jesienią rozegrane zostaną mistrzostwa świata. Maja Włoszczowska będzie tam walczyć o złoto. Jej koleżanki z Olą Dawidowicz na czele również chcą zająć miejsce w czołówce.

- Dlatego musimy mieć dobrze opanowaną trasę - napisał mi Andrzej Piątek, dołączając zdjęcia z kamienistych odcinków. - W warunkach suchych mamy dopracowane wszystko, teraz czekamy na deszcz, by poćwiczyć ekstremalne warunki.

Zdaniem trenera Piątka, to jedna z najtrudniejszych, o ile nie najtrudniejsza na świecie trasa MTB (myślałem, że w Australii było najgorzej). - Ktoś, kto tu wygra, będzie w 100 proc. mógł czuć się najlepszym kolarzem górskim świata - kończy trener.

 

13:42, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (2) »
sobota, 05 czerwca 2010

Jedyny plus z pierwszego meczu Polaków w Lidze Światowej 2010 to wspaniała gra Gyorgy Grozera, którego w nowym sezonie zobaczymy w naszej lidze.

26-letni urodzony w Budapeszcie Niemiec tłukł Polaków niemiłosiernie. W każdej konfiguracji - czy to atak, czy zagrywka, czy czasem blok - ze zmienną siłą, przeważnie atomowo, po czym siatkarze Daniela Castellaniego długo zbierali się z niedowierzaniem kręcąc głowami. Grozer Polaków rozniósł, udowadniał, w jak wielkiej cenie jest atletyczna siatkówka połączona z niebywałą intuicją (kiedy trzeba było atakujący gospodarzy plasował aż miło w miejsce, dokąd daleko miał każdy z biało-czerwonych).

Nie do końca zgadzam się z ekspertami w studio Polsatu. Grozer może i miał dzień konia, ale u niego taka gra to nie wybryk, a tendencja, o czym można było przekonać się w starciach polskich klubów z niemieckim Friedrischafen w Lidze Mistrzów.

Po pierwszym meczu zadowoleni i spokojni mogą być jedynie działacze oraz trenerzy Asseco Resovii, którzy zakontraktowali Grozera na nowy sezon. Reszta Polaków, przede wszystkim kibice, miny mają pewnie nietęgie. Oni w tym sezonie oczekują sukcesu nie tylko w mistrzostwach świata, ale i w Lidze Światowej. Do tego w oczekiwaniu na pojedynki z mocną Kubą potrzebne są wygrane z resztą rywali, w tym z Niemcami.

Polacy wyraźnie są na innym etapie niż ich rywale w Stuttgarcie. Dla nich jest to właściwie pierwszy mecz w tym roku o stawkę, do Niemiec nie pojechały gwiazdy - Paweł Zagumny, Daniel Pliński czy Mariusz Wlazły - ale w składzie jest przecież aż siedmiu mistrzów Europy z Turcji.

Niemcy zabrali Polakom wszystkie atuty; przede wszystkim atak (poprzez świetną zagrywkę) i gubiony przez rozgrywającego blok. Drużyna Castellaniego mało grała w pierwszym tempie, a jednostronny w sobotę Grzegorz Łomacz nie miał chwili oddechu, bo jego zmiennik Łukasz Żygadło doznał urazu.

Niby to pierwszy mecz, niby bez znaczenia dla awansu, bo jeszcze 11 spotkań przed Polakami, ale punkty, które uciekły - bezcenne. Oby to był tylko falstart z udanym wyjściem z bloków w niedzielnej powtórce.

22:08, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (20) »
wtorek, 01 czerwca 2010

Mimo że siatkarki Trefla Sopot przegrały baraż o awans, i tak zagrają w do PlusLigi, bo ich nowy sponsor (w przyszłym sezonie ma nim być stojący za sukcesami Skry Bełchatów koncern energetyczny PGE) kupił im miejsce w lidze za milion złotych od PTPS Piła. Pozostałe kluby protestują. Chcą nawet oddawać mecze z sopocką drużyną walkowerem. - Tego typu zamiany to nie jest nowe zjawisko. PZPS nie raz wyrażał na to zgodę. Wątpliwości budzi tylko udział wielkiego państwowego koncernu, dlaczego łoży pieniądze tylko na jeden klub? Ale prezesi protestują głównie dlatego, że Trefl już zaczyna im podbierać zawodniczki - mówi w magazynie 'Punkt Set Mecz' Przemysława Iwańczyka były selekcjoner Ireneusz Mazur i rozgrywający warszawskiej Politechniki, Jakub Bednaruk. I dodają, że sytuację komplikuje to, że sponsor obiecał w rewanżu utrzymywać Piłę przez trzy sezony. A co będzie jeśli PTPS za rok awansuje do PlusLigi. W jednej lidze będą grać dwie drużyny wspomagane przez jednego sponsora. To moralny zgrzyt, który budzi niesmak - mówią.

 

 

19:43, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (2) »



Bez zbędnego cukru od strony technicznej wspiera mnie
agencja interaktywna
Bądź na bieżąco