Trzecia część meczu - blog Przemysława Iwańczyka
Kategorie: Wszystkie | Iwańczyk | O piłce nożnej | O rugby | O siatkówce | Typowanie
RSS
niedziela, 11 grudnia 2011

Na razie selekcjoner udowadnia polskim ligowcom, że kadra to dla nich za wysokie progi. Wiosna dla nich może być jednak wspaniała. Jeśli tylko uwierzą, że reprezentacja to nie kosmos.

Szanse na to, że będą smakować Euro jako kluczowi gracze, są dziś bardzo niewielkie, ale mają niebywałą okazję znaleźć się na mistrzostwach przynajmniej jako rezerwowi. I to aż w takiej liczbie, by uczynić kadrę najbardziej ligową od dziesięcioleci.

Gdyby wybrać dziś jedenastkę na pierwszy mecz Euro z Grecją, wyglądałaby ona mniej więcej tak: Szczęsny (Arsenal) - Piszczek (Borussia), Głowacki (Trabzonspor), Perqius (Sochaux), Wawrzyniak (Legia) - Błaszczykowski (Borussia), Polański (Mainz), Murawski (Lech), Peszko (Köln) - Obraniak (Lille) - Lewandowski (Borussia).

Zaledwie dwóch ligowców (tłustym drukiem), a może i żadnego, jeśli do zdrowia dojdzie uwielbiany przez selekcjonera lewy obrońca Boenisch (Werder), a rywalizację z Murawskim wygrałby w środku pomocy Matuszczyk (Köln).

Dla graczy T-Mobile Ekstraklasy to powód, by popaść w piłkarską depresję, bo tak źle nie było nigdy. Odwoływać się do czasów Kazimierza Górskiego nie ma po co, bo to był inny świat, do hiszpańskiego medalu Antoniego Piechniczka również. Ale już na jego kadrę jadącą w 1986 roku do Meksyku warto zwrócić uwagę. Granice dla piłkarzy otwierały się coraz szerzej i w 22-osobowej kadrze było 18 ligowców oraz aż czterech piłkarzy z obcych lig. Galopująca sportowa globalizacja i długa nieobecność Polaków w wielkich imprezach sprawiły, że na MŚ w Korei i Japonii w 2002 r. proporcje zmieniły się drastycznie. Tylko ośmiu ligowców pośród 15 reprezentantów zagranicznego świata. Kolejne turnieje tendencji nie odwróciły: * MŚ w Niemczech w 2006 r. - siedmiu ligowców, 16 piłkarzy z zagranicy; * ME w Austrii i Szwajcarii w 2008 r. - dziewięciu z ligi krajowej, 14 z lig zagranicznych.

Po Euro - ze Smudą czy bez - już jesienią kadrę czekają eliminacje do mundialu w Brazylii. Kolejnych Polaków, którzy grają poza krajem, wyciągnąć się już nie da, bo selekcjoner przetrzebił wszystkie rynki, szukając do kilku pokoleń wstecz polskiej emigracji. Nowych kadrowiczów może dać liga, zresztą już dziś można wyciągnąć do kadry nawet "nastu".

Problem w tym, że wszyscy czują się zniechęceni. Niestety, w swej niekonsekwentnej logice powołań Smuda raz do reprezentacji zaprasza, by innym razem zapewniać, że właściwie już wybrał i tylko kontuzje mogą uchylić drzwi do kadry. Gdyby był precyzyjniejszy, wyjaśniłby, o co mu chodzi. Wystarczy, by mówił to, co powtarza w prywatnych rozmowach z dziennikarzami. Bo o ile jedenastkę na pierwszy mecz ma prawie gotową, o tyle z rezerwowymi kłopot jest wielki. A tu jest aż 12 miejsc.

Na przyszłoroczne Euro bramkarzy z naszej ligi bym się nie spodziewał. Ale już obrońców może być wielu. Jak piszemy w alfabecie, to była jesień Celebana, który w kilka miesięcy stał się najwszechstronniejszym piłkarzem na swojej pozycji. I choć on dla Smudy jest zupełnie obcy, bo poznają się dopiero na grudniowym zgrupowaniu w Turcji, to Wojtowiaka i Wołąkiewicza z Lecha czy Sadloka z Polonii trener zna. Poznać powinien także Fojuta z wrocławskiego mistrza jesieni.

Pomocników z Polski, gdyby utrzymali formę z jesieni, może być na Euro kilku. Nawet w pierwszym składzie, bo przesunięty z obrony do środka Jodłowiec (Polonia) błyszczy w każdym meczu, a Rybus (Legia), który mógłby zastąpić Peszkę, fizycznie i psychicznie mężnieje w oczach. Podobnie jak jego kolega z Legii - Borysiuk. Nie brakuje też takich, którzy w młodym legioniście Wolskim widzą następcę Obraniaka. I to od zaraz.

Atak? Przepytywany przez nas Andrzej Juskowiak stawia na Piecha (Ruch) jako idealnego zmiennika dla Lewandowskiego i Brożka. Wymienia też kilku innych ligowców, nawet 19-letniego Kamińskiego z Lecha, ustawiając ich w reprezentacji w perspektywie Euro i eliminacji do MŚ.

Wiosna to dla nich wielka szansa. Mimo że sytuacja Polaków nie jest komfortowa, bo zagraniczni gracze zajęli w składach ekstraklasy blisko 40 proc. miejsc (w ubiegłym sezonie zagrało aż 155 obcokrajowców), to kilku błyszczało regularnie.

Wystarczy spojrzeć na jedenastkę jesieni. Jest w niej aż sześciu Polaków. Nie przypominam sobie podsumowań rundy w Po-Ligonach, kiedy było ich tak wielu.

Oto moje typy. Trener jesieni: Orest Lenczyk (Śląsk). Piłkarz jesieni: Miroslav Radović (Legia). Odkrycie jesieni: Rafał Wolski. Jedenastka jesieni: Kuciak (Legia) - Celeban (Śląsk), Żewłakow (Legia), Kamiński (Lech), Dudu (Widzew) - Radović (Legia), Jodłowiec (Polonia), Mila (Śląsk), Rybus (Legia) - Ljuboja (Legia) - Rudniew (Lech).



23:30, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (3) »
środa, 07 grudnia 2011

Do wielu kibiców nie dotarło, jaki sukces odnieśli nasi siatkarze. Powoli będzie dochodzić, a wynik ten zostanie przez dyscyplinę odpowiednio skonsumowany – mówi Wojciech Drzyzga, ekspert Polsatu i Sport.pl w Magazynie Siatkarskim.

Krzysztof Ignaczak, libero naszej reprezentacji, dodaje: - My, Polacy, potrafimy przecież mobilizować się w ważnych i trudnych sytuacjach. Uzupełnialiśmy się znakomicie. Także w tym, że mamy jeden cel – wygrywanie. Nie chcę składać deklaracji, ale na igrzyskach w Londynie będzie tak, jak do tej pory - włożymy w grę serce, będziemy walczyć do ostatniej piłki, zrobimy wszystko, by osiągnąć sukces – zapowiada.

- Albo ja się starzeję, albo do chłopaków też nie dotarło, co zrobili. Mówią ciągle o olimpijskiej kalifikacji, ale zapominają, co zrobili: są drugą drużyną świata. Teraz inne zespoły będą na nas patrzeć z wielkim respektem. Trener Anastasi jest inny niż Lozano i Castellani. Warsztatowo może i podobny, ale jako człowiek umiał wpasować się do pracy  Polsce. Nie wszedł w środowisko przejmując się każdą jego opinią. Schował się, ale też nie zamknął. Nie jest za ciepły, nie szuka poklasku, nie jest uległy. U niego wszyscy chcą, widzą nadzieję i szansę – kończy Drzyzga.



09:17, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 05 grudnia 2011

W podsumowaniu 16. kolejki T-Mobile Ekstraklasy goście w studio oceniają najpierw losowanie Euro. A później zastanawiają się, czy Moskal pozostanie trenerem Wisły? - Trener mistrzów Polski zrobił to, co powinien. Przewietrzył skład, wygrał trzy mecze, w niedzielę pokonał Widzew, pokazując, jak prosta może być piłka. Że nikt nie ma etatu w składzie. Jeśli Moskal wygra dwa kolejne mecze, zostawiłbym go na wiosnę - mówi Janusz Basałaj.

Trener Bakero, mimo że jego Lech rozgromił ŁKS, wcale nie musi być spokojny. - Trzeba spojrzeć na niego nie przez pryzmat jednego meczu, ale wszystkiego, co zrobił w Lechu. Przeanalizujmy wszystko, co zrobił przez ponad rok - twierdzi Jacek Zieliński.

Czy Polonia przenosi się do Gdańska? - Nie wykluczam, że właściciel Polonii Józef Wojciechowski to zrobi. A co z Polonią? Nie chcę mnożyć plotek, ale może być tak, że będzie martwić się o to prezydent Gronkiewicz-Waltz - mówi Basałaj.

Czemu trybuny na ligowych stadionach są puste? - zastanawiają się goście. - Na pewno towar ligowy nie podupadł. Otoczka wokół piłki nie sprzyja frekwencji - uważa Zieliński. Basałaj zwraca uwagę na 1500 dzieciaków, jakie stworzyły świetne widowisko na trybunach w Krakowie. I proponuje, by wszyscy, którym zależy na piłce, zmówili się i wypromowali ten towar.

Na koniec dyskusja o kadrze i szansach na powrót Michała Żewłakowa. - Można przenieść całą obronę Legii do kadry, ale spójrzmy na to, że przychodzi mecz w pucharach z PSV, gdzie gra jeden reprezentant Holandii, i mamy 0:3. Nie jest więc to takie proste. Mamy zdolnych piłkarzy do obrony, problem w tym, że nie zawsze wszyscy są zdrowi - kończy Zieliński. 



09:48, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Dodaj komentarz »



Bez zbędnego cukru od strony technicznej wspiera mnie
agencja interaktywna
Bądź na bieżąco