Trzecia część meczu - blog Przemysława Iwańczyka
Kategorie: Wszystkie | Iwańczyk | O piłce nożnej | O rugby | O siatkówce | Typowanie
RSS
piątek, 31 grudnia 2010

Nie będę oryginalny - w ostatnim w tym roku wpisie wybiorę najlepszych sportowców roku. Szukałem wśród kandydatów „Przeglądu Sportowego”, przyznam, że trudno było wejść w skórę kibica i spojrzeć na ostatnie 12 miesięcy z dystansem. Wybieram więc według uznania, osobistych sympatii, a nie ogólnonarodowych tendencji. Was też zachęcam do głosowania i wpisywania swoich dziesiątek.

1. Adam Małysz

Skoki nie porywają mnie jak diabli, ale nie ma w Polsce sportowca, który tak długo utrzymywałby się na topie, był przy tym niepretensjonalny i naturalny. Za igrzyska, za wielką klasę, za to, że dla większości polskich rodzin jest tym, czym niedzielny rosół - obrządkiem, do którego zasiada się od lat.

2. Justyna Kowalczyk i Maja Włoszczowska

Narciarka za sukcesy, choć przyznam, że bywa irytująca w swoich pretensjach do całego świata. Mistrzostwo globu Mai Włoszczowskiej widziałem na żywo, wiem, ile pracy w jej sukces włożyło mnóstwo ludzi, dlatego stawiam ją ex aequo z tegoroczną mistrzynią olimpijską.

4. Tomasz Gollob

Żużel znam tylko z telewizji, a mimo to Gollob budzi mój podziw. Pewność, z jaką parł po mistrzostwo świata, zacięcie, wariactwo, jakiemu oddaje się zakładając kombinezon, czasami nawet buta. To cechy mistrza, a tych w popularnych sportach mamy przecież niewielu.

5. Marcin Lewandowski

Za mistrzostwo Europy i sztokholmską wygraną w Diamond League. Pokazuje, że i duży fiat może przegonić mercedesa, jeśli jego kierowca dba o samochód, haruje wytrwale, nawet kiedy temperatura przekracza 40 st. C. Biały mistrz świata w biegu na 800 m? Kto wie, rywalizacja na tym dystansie jest jak start w Formule 1 - nie tylko bolid się liczy, strategia też może dać sukces.

6. Anita Włodarczyk i Piotr Małachowski

Pierwsza za poprawiony rekord świata, rzecz jasna. Drugi za pierwsze diamenty, jakie zgarnął dla polski, mistrzostwa Europy i „normalność”, która u mistrzów jest cechą deficytową.

8. Tomasz Adamek i Krzysztof Diablo Włodarczyk

Jako prowadzący Sportowe Podsumowanie Dnia w Polsacie, który na boks stawia zdecydowanie, byłem z tym sportem na bieżąco. Obruszają mnie, pewnie jak i wielu, niezliczone federacje, wszech rządy promotorów, nieczyste zagrywki sędziów, ale nic to - Adamka i Diablo oglądałem wytrwale. Nie wiem, jak pierwszy z nich, ale Diablo prywatnie, na ile zdążyłem go poznać, jest taki sam jak w ringu - białe jest białe, a czarne jest czarne.

10. Wioślarska czwórka

Są jak prawie Małysz - zawsze można na nich liczyć. W 2010 roku również.

 

Sportowiec 2010 roku
pollcode.com free polls

 

11:39, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (5) »
środa, 29 grudnia 2010

Jeśli piłkarska Ekstraklasa przełoży mecz Arka Gdynia - Wisła Kraków na inny termin, dowiedzie, że wpływ na ligę ma coraz mniejszy, a coraz więcej do powiedzenia mają kibole.

Czytam w dzisiejszej „Gazecie Wyborczej” w Gdańsku: - Na otwarcie stadionu chcemy piłkarskiego święta, a mecz z Wisłą takim nie będzie. Kibice gości mogą nie podzielać naszych dobrych nastrojów - uważa prezydent Gdyni Wojciech Szczurek.

Dla niezorientowanych, wiosną zostanie otwarty zmodernizowany stadion Arki. Inauguracja miała przypaść na mecz z Lechem Poznań, ale ze względu na fatalną jesienią pogodę pierwszym będzie zaległe spotkanie z Wisłą Kraków.

W Gdyni dowodzą, że kibice Arki i Wisły od lat żyją w konflikcie, ci z Lecha z kolei są z gdynianami od zarania zaprzyjaźnieni, dlatego wysłano do Warszawy pismo z prośbą o przełożenie meczów.

Ostateczna decyzja w tej sprawie zapadnie za kilka dni. Na razie Ekstraklasa, ustami Marcina Stefańskiego, dyrektora logistyki, jest powściągliwa. Podaje powody, dla których mecze przełożyć będzie trudno: plany transmisyjne Canal+ i mocno napięty terminarz Wisły, która gra w Pucharze Polski. Najważniejszy powód na razie jednak nie padł - że to nie kluby, a tym bardziej ich kibice, mają ustalać/zmieniać terminarz. Od tego jest Ekstraklasa.

Co gorsza, w sprawę włączają się politycy. Prezydent Szczurek tłumaczy: - Otwarcie stadionu to impreza miejska, stąd moje zaangażowanie. Runda jesienna przebiegała zgodnie z planem do momentu, kiedy nie z naszej winy ostatnia kolejka została odwołana (...).

Panie Prezydencie, nie tylko nie z Waszej winy przełożono ostatnią kolejkę. Winne nie są także pozostałe kluby, bo to pogoda do zmian doprowadziła, a z nią - jak wiadomo - dyskutować nie sposób.

Poważnie mówiąc, liczę, że Ekstraklasa, podobnie jak ustalający plan transmisji Canal+ oraz Orange Sport, na ustępstwa nie pójdą. Precedens rodzi patologie, a tą na pewno byłoby ustalanie ligowego terminarza bacząc na to, czy kibice przeciwnych drużyn szczerze się nie znoszą, lubią, bratają, toasty wznoszą, czy może mają kibolski układ.

13:19, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (19) »
wtorek, 28 grudnia 2010

Siatkarze Skry Bełchatów nie mają wytchnienia. Zdaniem specjalistów, jeśli przy świątecznym stole spożywali tylko wigilijne potrawy, a od alkoholu się wstrzymywali, podołają gęsto usianemu kalendarzowi.

Zapraszam do typowania wyników 14. serii PlusLigi oraz zaległych spotkań Skry. Wszyscy eksperci (Jurek Mielewski jeszcze się nie wypowiedział) przewidują, że we wszystkich trzech meczach (w ciągu pięciu dni) mistrzowie Polski za każdym razem będą górą. Nie wiem, jak typują bukmacherzy, bo w ofertach internetowych tych czołowych na naszym rynku nie znalazłem pozycji siatkarskich.

Wojciech Drzyzga

Fart Kielce - Resovia 1:3

Jastrzębski Węgiel - ZAKSA 2:3

Skra - AZS Częstochowa 3:2

Politechnika - Delecta 3:1

Wieluń - AZS Olsztyn 3:2

Skra - Resovia 3:1

ZAKSA - Skra 1:3

 

Ireneusz Mazur

Fart Kielce - Resovia 1:3

Jastrzębski Węgiel - ZAKSA 1:3

Skra - AZS Częstochowa 3:0

Politechnika - Delecta 3:2

Wieluń - AZS Olsztyn 3:2

Skra - Resovia 3:1

ZAKSA - Skra 1:3

 

Jerzy Mielewski

Fart Kielce - Resovia 0:3

Jastrzębski Węgiel - ZAKSA 3:2

Skra - AZS Częstochowa 3:1

Politechnika - Delecta 3:1

Wieluń - AZS Olsztyn 1:3

Skra - Resovia 3:0

ZAKSA - Skra 0:3

 

Bartosz Wencław

Fart Kielce - Resovia 1:3

Jastrzębski Węgiel - ZAKSA 2:3

Skra - AZS Częstochowa 3:0

Politechnika - Delecta 3:1

Wieluń - AZS Olsztyn 3:1

Skra - Resovia 3:2

ZAKSA - Skra 1:3

 

Przemysław Iwańczyk

Fart Kielce - Resovia 1:3

Jastrzębski Węgiel - ZAKSA 3:2

Skra - AZS Częstochowa 3:1

Politechnika - Delecta 3:1

Wieluń - AZS Olsztyn 2:3

Skra - Resovia 3:2

ZAKSA - Skra 2:3

15:26, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (25) »
poniedziałek, 27 grudnia 2010

Podsumowań w sporcie ciąg dalszy. Teraz kolarstwo górskie i rok mistrzostwa świata Mai Włoszczowskiej. Czy w tak trudnym sporcie da się zaplanować medale? - Można zaplanować i sukces, i wysokie miejsca w najważniejszych imprezach - odważnie zapowiada trener Andrzej Piątek.

Po tegorocznym mistrzostwie świata Mai Włoszczowskiej o podium w kolejnym sezonie chcą się bić aż cztery Polki. Dwa tygodnie przed końcem roku trener kadry Andrzej Piątek dołączył do swojej zawodowej grupy CCC Polkowice Annę Szafraniec. Przed laty była etatową mistrzynią Polski, wygrywała zawody Pucharu Świata, w 2002 roku była wicemistrzynią świata. Przez wiele lat pracowała z Piątkiem w kadrze i klubie, ale dwa sezony temu doszli do wniosku, że warto się rozstać. Dziś Szafraniec wraca pod skrzydła trenera reprezentacji, co oznacza, że jego grupa CCC będzie najsilniejszą na świecie kobiecą ekipą. Wynika to z miejsc w światowym rankingu, a także aspiracji zawodniczek i szkoleniowca.

- Wziąłem znów Anię, bo ma wiele zapału i determinacji - tłumaczy Piątek. - Ona już myśli o igrzyskach w Rio de Janeiro i o tym, co później. Jest chora na punkcie kolarstwa zupełnie jak ja.

Powrót Szafraniec oznacza, że już w samej grupie stworzy się jeszcze większa konkurencja, co - zdaniem trenera - wszystkim ma wyjść na dobre. Na igrzyska w Londynie Polska najprawdopodobniej wyśle dwie kolarki górskie. Poza Włoszczowską trudno w tej chwili przewidzieć, kto jeszcze dostanie olimpijską nominację, bo marzą o tym i Szafraniec, i ubiegłoroczna mistrzyni świata do lat 23 Aleksandra Dawidowicz, i brązowa medalistka tegorocznych mistrzostw świata Paula Gorycka, której cechy psychofizyczne pozwalają czekać na jej duże sukcesy.

Szczyt możliwości kolarza górskiego przypada w wieku lat 30-32, choć granica ta wciąż się przesuwa (po ostatnie mistrzostwo olimpijskie sięgnęła blisko 40-letnia teraz Niemka Sabine Spitz). Patrząc na zróżnicowanie wiekowe reprezentacji Polski, powinniśmy być potęgą przynajmniej przez dekadę. - Wierze, że Majka będzie jeździć na najwyższym poziomie przynajmniej do 35. roku życia, a więc jeszcze przez przynajmniej osiem lat. Ania też jeszcze kilka dobrych lat może się ścigać na światowym poziomie. Ola ma 23 lata, a Paula zaledwie 20, więc jeszcze przynajmniej do igrzysk w Rio powinniśmy liczyć się w walce o najwyższe cele - zapowiada Piątek.

Czy w tak trudnym sporcie jak kolarstwo da się zaplanować sukces? - Na początku swojej trenerskiej kariery zrobiłem trochę błędów, ale przecież i na błędach człowiek się uczy - twierdzi szkoleniowiec. - Na kolarstwie zjadłem zęby i po wielu latach nauczyłem się, jak doprowadzić kolarzy do szczytu formy w odpowiednim momencie. Oczywiście celując w złoto mistrzostw świata czy igrzysk zawodnik może zająć miejsce czwarte czy nawet piąte. Przecież to jest sport i w naszym przypadku do tytułu mistrzowskiego kandyduje kilkanaście zawodniczek. Tu decydują niuanse, takie jak dyspozycja dnia. Co prawda kolarstwo to nie pływanie, gdzie rywal nie przeszkadza, a warunki są zawsze takie same, ale jeśli natura nie stanie nam na przeszkodzie, bo tak było przecież w Australii, kiedy Majka miała wypadek, rywale mają z nami kłopoty.

Piątek twierdzi, że kolarstwo górskie ma w Polsce olbrzymią przyszłość. Nie tylko dzięki wyłowionym już talentom, ale też coraz większemu zainteresowaniu tym sportem tysięcy Polaków, którzy w letnie miesiące startują co tydzień w wyścigach i maratonach. Zdaniem trenera po polskich lasach wielu potencjalnych mistrzów świata, dlatego opracowuje on system selekcji, który ma dać przyszłych mistrzów nie tylko kolarstwu górskiemu. - Ważny jest każdy talent - mówi Piątek. - Poprzez trenerów w całej Polsce chcemy śledzić wszystkich zdradzających nadprzeciętne możliwości. Marzy mi się też, by nasza wspólna akcja „Polska na rowery” wyłoniła ludzi, którymi warto się zająć. Obiecuję oszlifować największe diamenty.

22:53, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (1) »
niedziela, 26 grudnia 2010

Za niespełna miesiąc mamy poznać nazwisko nowego trenera mistrzów Europy. Kibice nawet nie próbują się domyślać, kto może nim być. Problem w tym, że również szefowie polskiej siatkówki mogą tego jeszcze nie wiedzieć.

Sprzeczne komunikaty płynące z PZPS wciąż dowodzą, że działacze nawet nie mają pojęcia, w którym kierunku iść. W rozmowach z dziennikarzami prezes Związku Mirosław Przedpełski kategorycznie zastrzega, że tym razem da szansę Polakowi, kilka minut później stwierdza jednak bezradnie, że takiego kandydata w kraju nie widzi.

Współpracownicy prezesa starają się sondować opinię publiczną, więc wypuszczają kontrolowane przecieki. Z polskich trenerów we wszystkich źródłach potwierdzają się tylko dwa nazwiska - Alojzego Świderka i Jacka Nawrockiego.

Obaj będą zapewne kontynuować styl pracy Daniela Castellaniego, przynajmniej jeśli chodzi o komunikację z przełożonymi i partnerskie relacje z siatkarzami. Ani Świderek, ani Nawrocki nie byli dotąd bohaterami afer czy konfliktów, poza incydentem z Mariuszem Wlazłym, który oskarżył przed laty Świderka, że ten chciał go wytransferować do Włoch, żaden z siatkarzy nigdy nie narzekał na współpracę z nimi.

Drużyny przez nich kierowane mogą grać jednak zupełnie inaczej. Świderek, jako były współpracownik Raula Lozano, hołduje bardziej ofensywnej, niekrępującej indywidualności, urozmaiconej, żeby nie powiedzieć - improwizowanej czasem gry, która dała Polsce przed czterema laty wicemistrzostwo świata. Nawrocki bardzo mocno trzyma się taktyki. Zdaniem siatkarzy preferuje siatkówkę totalną: siłową, opierającą się na mocnych skrzydłowych, prowadzącą jak najszybciej do zwycięstwa.

Kibicom być może bardziej odpowiadałby styl Świderka, ale za Nawrockim przemawia jego doskonała znajomość większości kadrowiczów, z którymi pracuje na co dzień w Skrze. Jeden z wariantów zakłada też ponoć współpracę obu trenerów ze Świderkiem jako szefem rozwiniętego sztabu z kilkoma innymi trenerami ligowymi w roli asystentów.

Wśród działaczy są jednak i tacy, którzy starają się forsować opcję zagraniczną. Tu może być jednak problem, bo rynek jest coraz uboższy, a federacje, które chciały wymienić selekcjonerów, już dawno to zrobiły. Z "dużych nazwisk" tak naprawdę zostali tylko Włosi - Andrea Anastasi i Daniele Bagnoli. Obaj stawiają wysokie wymagania pracodawcom (liczne sztaby współpracowników), nieskorzy są do kompromisu, nie dopuszczają do dyskusji nawet samych graczy.

- Zagraniczny nie przejdzie - mówi jeden z szefów związku, ale ręczyć za swoje słowa nie chce.

A czasu zostało niewiele, bo zalakowana koperta z nazwiskiem następcy Castellaniego zostanie otwarta na corocznym balu środowiska siatkarskiego w noc poprzedzającą finał Pucharu Polski (22 stycznia). Najważniejszym zadaniem dla nowego selekcjonera będzie awans na igrzyska w Londynie, a tam zajęcie miejsca jeśli nie na podium, to w jego bliskim sąsiedztwie. Następca Castellaniego nie powinien już lekceważyć Ligi Światowej, a w premierowym sezonie ma wśród licznych celów "zaprezentować się z godnością" na mistrzostwach Europy. Choć kontrakt tego nie przewiduje, stanie przed wielkim wyzwaniem - odzyskać twarz polskiej siatkówki po czarnym 2010 roku. Jeśli tego nie zrobi, przepadnie szybko jak jego poprzednicy. Bo, jak wiadomo, w polskiej siatkówce odpowiedzialność za wyniki kadry bierze na siebie tylko trener. Działacze wychodzą z cienia jedynie przy sukcesach.

Kandydaci na trenera kadry siatkarzy
Jacek Nawrocki
Ma 45 lat, od kilkunastu lat związany jest ze Skrą Bełchatów, w której błyszczał w wielu rolach. Najpierw jako rozgrywający, który dał drużynie historyczne awanse, z tym do ekstraklasy włącznie, później jako asystent trenerów - Wiesława Czai, Ireneusza Mazura, a ostatnio Daniela Castellaniego. Od półtora roku prowadzi najlepszą polską drużynę na własny rachunek, premierowy sezon zakończył mistrzostwem Polski i trzecim miejscem w Lidze Mistrzów.
Spośród trenerów pracujących w męskiej lidze jest jednym z rekordzistów pod względem liczby złotych medali (siedem). Ma też na koncie brązowy medal, cztery Puchary Polski i dwa razy podium LM. Jak podkreślają z podziwem jego współpracownicy, ciągle się dokształca. By lepiej układała się jego współpraca z Castellanim, błyskawicznie uczył się języka włoskiego, którym teraz swobodnie operuje.
- Wśród Polaków to jeden z najpoważniejszych kandydatów na selekcjonera. Wystarczy spojrzeć na wyniki Skry, one mówią wszystko - stwierdził ostatnio Alojzy Świderek, który także do tej roli aspiruje.
Nawrocki powstrzymuje się od komentarzy na ten temat. - Na razie jestem myślami tylko przy Skrze. Zostawmy proszę te dyskusje. Zostawmy na razie...

Alojzy Świderek
Ma 58 lat, jest byłym siatkarzem reprezentacji Polski, olimpijczykiem z Monachium. W kraju grał m.in. w Resovii (mistrzostwo Polski) i Legii Warszawa, kończył karierę we Włoszech, gdzie spędził kilkanaście lat spędził - najpierw jako zawodnik, a później trener.
W 2003 roku w roli asystenta Andrzeja Niemczyka zdobył z kadrą siatkarek złoty medal mistrzostw Europy, trzy lata później współpracując z Raulem Lozano doprowadził siatkarzy do wicemistrzostwa świata. W klubie w najbardziej udanym dla siebie sezonie sięgnął w 2005 roku - jako samodzielny szkoleniowiec - mistrzostwo Polski z kobiecą drużyną z Kalisza.
Dwa lata temu Świderek był murowanym faworytem do przejęcia kobiecej kadry po Włochu Marco Bonitcie, ale na finiszu wyborów działacze postawili na Jerzego Matlaka. W zamian PZPS powołał go na szefa nowopowstałej Akademii Polskiej Siatkówki, która ma za zadanie masowo szkolić trenerów.
Zaraz po zwolnieniu Daniela Castellaniego Świderek zapowiedział, że nie ma zamiaru uczestniczyć w konkursie na trenera. Ponieważ selekcjoner będzie wybierany teraz w inny sposób (wskażą go prominentni działacze PZPS), Świderek znów staje się faworytem.

Andrea Anastasi
Ma 50 lat, uchodzi za jednego z najlepszych, ale i jednego z najtrudniejszych we współpracy trenerów na świecie. Tak jak Castellani w Polsce, Włoch zapłacił stanowiskiem za słaby występ na mistrzostwach świata przed własnymi kibicami. Jego losy ważyły się do ostatniej chwili, bo tamtejsza federacja podzieliła się między zwolenników i przeciwników Anastasiego. Według włoskich dzienników, o jego wyrzuceniu i zatrudnieniu 41-letniego Mauro Berruto przesądziły polityczne naciski na szefów związku.
Polskie gwiazdy siatkówki z legendarnej drużyny Huberta Wagnera wspominają Anastasiego jako niewysokiego, dopiero wchodzącego do kadry młokosa, który nie był zbyt przyjemny dla kolegów i rywali. Anastasi załapał się na początek złotej ery włoskiej siatkówki i na finiszu kariery wygrał z kadrą mundial, mistrzostwo Europy, dwa razy triumfował też w Lidze Światowej.
Jako trener dwa razy pracował z kadrą swojego kraju, sięgając po dwa triumfy w LŚ, brąz igrzysk w Sydney i aż dwa razy mistrzostwo Europy. Ten ostatni sukces powtórzył niespodziewanie w 2007 roku z niedocenianą reprezentacją Hiszpanii. Z zagranicznych szkoleniowców wydaje się mieć najmocniejszą pozycję u władz PZPS.

Daniele Bagnoli
57-letni Włoch jest jednym z najdroższych trenerów na świecie i otacza się równie drogimi współpracownikami, ale to akurat nie powinno być problemem dla PZPS, bo jak stwierdzili kiedyś szefowie związku, naszą siatkówkę stać na najlepszego fachowca. W Polsce pamiętają mu jednak, że poprzedni konkurs wykorzystał tylko po to, by podbić swoją cenę w rosyjskiej federacji, która wreszcie go zatrudniła. Mimo że doskonale znał tamtejszy rynek prowadząc na co dzień Dynamo Moskwa, z kadrą sukcesów nie odniósł. Za brak medalu na ostatnim mundialu zapłacił utratą stanowiska, a Rosjanie sięgnęli po rodzimego fachowca, twierdząc, że na długo „wyleczyli się” z zagranicznych selekcjonerów.
Bagnoli pozostaje teraz bez pracy i wyjątkowo ciepło zaczyna wypowiadać się o polskiej siatkówce. Wciąż jednak jest wielką niewiadomą jako selekcjoner, bo z reguły pracował w klubach. I tam odnosił sukcesy jak mało kto - osiem mistrzostw Włoch, siedem pucharów tego kraju oraz liczne triumfy w europejskich pucharach z Ligą Mistrzów włącznie.
- Najbardziej znani trenerzy chcą prowadzić Polskę. Ja też - stwierdził ostatnio.

PS Zapraszam do podsumowania 2010 roku w sporcie w poniedziałkowej Gazecie Sport.pl.

23:08, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (16) »
środa, 22 grudnia 2010

- Wyniki były złe i to we wszystkich kategoriach wiekowych, od seniorów do kadetów. Najbardziej zawiodła męska kadra, a nieudany mundial rzucił się cieniem na drobne sukcesiki. Martwi też nastrój wokół selekcjonerów, czy to zwolnionego Daniela Castellaniego, czy Jerzego Matlaka. Ten drugi, choć ocalił stanowisko, wciąż jest wrogiem nr 1 co najmniej połowy środowiska - mówi Wojciech Drzyzga, ekspert Sport.pl, w podsumowującym rok Magazynie Siatkarskim.

Drzyzga dodaje, że nie było nawet siatkarza nr 1, choć wyróżnia całą armię młodych zdolnych siatkarzy z Bartoszem Kurkiem na czele. Wśród trenerów wygrał jego zdaniem Jacek Nawrocki ze Skry Bełchatów.

- Dla mnie również błysnął Kurek, ale to bardziej nadzieja niż gwiazda - dodaje Jerzy Mielewski, komentator Polsatu.

Obaj wytypowali też, kto może poprowadzić męską kadrę. Drzyzga postawił na obcokrajowca z wielkim nazwiskiem, Mielewski uważa, że będzie to Włoch Andrea Anastasi lub Jacek Nawrocki ze Skry Bełchatów.

 

 

Wyniki były złe i to we wszystkich kategoriach wiekowych, od seniorów do kadetów. Najbardziej zawiodła męska kadra, a nieudany mundial rzucił się cieniem na drobne sukcesiki. Martwi też nastrój wokół selekcjonerów, czy to zwolnionego Daniela Castellaniego, czy Jerzego Matlaka. Ten drugi, choć ocalił stanowisko, wciąż jest wrogiem nr 1 co najmniej połowy środowiska - mówi Wojciech Drzyzga, ekspert Sport.pl, w podsumowującym rok Magazynie Siatkarskim Przemysława Iwańczyka. Drzyzga dodaje, że nie było nawet siatkarza nr 1, choć wyróżnia całą armię młodych zdolnych siatkarzy z Bartoszem Kurkiem na czele. Wśród trenerów wygrał jego zdaniem Jacek Nawrocki ze Skry Bełchatów. - Dla mnie również błysnął Kurek, ale to bardziej nadzieja niż gwiazda - dodaje Jerzy Mielewski, komentator Polsatu. Obaj wytypowali też, kto może poprowadzić męską kadrę. Drzyzga postawił na obcokrajowca z wielkim nazwiskiem, Mielewski uważa, że będzie to Włoch Andrea Anastasi lub Jacek Nawrocki ze Skry Bełchatów.

09:41, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (3) »
wtorek, 21 grudnia 2010

Siatkarski mecz warszawskiej Politechniki z ZAKS-ą był jednym z lepszych ligowych w PlusLidze. Przede wszystkim zawodnicy broniący popisywali się nie lada zagraniami. Piotr Matela, statystyk stołecznej drużyny, skompilował film nagrywany kamerą stojącą za boiskiem. Kilka parad naprawdę palce lizać.

15:56, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 grudnia 2010

Ponieważ kłopoty z kolanami to dla mnie żadna nowość, myślałem, że obrazki te nie zrobią na mnie wrażenia. Zrobiły. Czytelnikom o słabych nerwach nie polecam, poszkodowanemu w zdarzeniu napastnikowi PSV Eindhoven Jonathanowi Reisowi współczuję, zresztą tak samo jak przypadkowemu sprawcy, polskiemu bramkarzowi Przemysławowi Tytoniowi. 

Paweł Mularczyk, jeden z kolegów z Polsatu przygotowujący wydanie Sportowego Podsumowania Dnia, a w ogóle fan holenderskiej piłki, ostrzegał na tysiące sposobów, by tego nie oglądać. Nie posłuchałem. 15 minuta hitu ligi holenderskiej PSV - Roda z Tytoniem w bramce gości.

Reis to wybitny pechowiec. Kilka miesięcy temu wyrzucono go z PSV za używanie kokainy. Dostał jednak szansę, ale niedawno holendarska policja złapała go na podwójnym gazie. Gorzko żartując, Reisowi nie zaszkodziły narkotyki, nie zaszkodził alkohol, ale zaszkodził Tytoń... 

21:47, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (11) »
piątek, 17 grudnia 2010

Wojciech Drzyzga

AZS Olsztyn - Fart Kielce 3:1

Delecta Bydgoszcz - Pamapol Wieluń 3:0

AZS Częstochowa - AZS Politechnika 3:2

Resovia - Jastrzębski Węgiel 3:1

 

Ireneusz Mazur

AZS Olsztyn - Fart Kielce 3:1

Delecta Bydgoszcz - Pamapol Wieluń 3:0

AZS Częstochowa - AZS Politechnika 3:1

Resovia - Jastrzębski Węgiel 3:1

 

Jerzy Mielewski

AZS Olsztyn - Fart Kielce

Delecta Bydgoszcz - Pamapol Wieluń

AZS Częstochowa - AZS Politechnika

Resovia - Jastrzębski Węgiel

 

Bartosz Wencław

AZS Olsztyn - Fart Kielce 3:1

Delecta Bydgoszcz - Pamapol Wieluń 3:0

AZS Częstochowa - AZS Politechnika 3:1

Resovia - Jastrzębski Węgiel 3:0

 

Przemysław Iwańczyk

AZS Olsztyn - Fart Kielce 3:2

Delecta Bydgoszcz - Pamapol Wieluń 3:0

AZS Częstochowa - AZS Politechnika 3:2

Resovia - Jastrzębski Węgiel 3:2

13:08, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (27) »
wtorek, 14 grudnia 2010

W Kędzierzynie kibice nie chcą trenera, prezes trenera chce, a nie chce kibiców. Przyczyna? Coraz gorsze drużyny w PlusLidze, mimo wielu nowych gwiazd z Zagumnym na czele. - Wiem to z doświadczenia, nastroje w Kędzierzynie są gęste. Nie każdy zawodnik przebrany w dres ZAKS-y musi być wybitnym siatkarzem - mówi Wojciech Drzyzga, były trener Kędzierzyna, a teraz ekspert Sport.pl w Magazynie Siatkarskim.

Za krytykę trenera prezes ZAKS-y chce zabrać kibicom autokar. Razem ze swoimi zawodnikami grzmi również na sędziów, którzy podjęli w ostatnim meczu kilka kontrowersyjnych decyzji.

- Jeśli Paweł Zagumny, który powiedział, że sędziowie okradli go z punktów, obejrzy jeszcze raz mecz, zmieni zdanie. A prezes Kazimierz Pietrzyk kiedyś pęknie, bo nie wytrzyma ciśnienia - twierdzi Wojciech Drzyzga.

Po kolejnych sędziowskich kontrowersjach, znów rozgorzała dyskusja o systemie powtórek, który pozwoli analizować arbitrom trudne sytuacje. Prezes Jastrzębskiego Węgla, Zdzisław Grodecki, rozesłał list, by kluby złożyły się na ten sprzęt. Pisemnej odpowiedzi nie dostał na razie od nikogo. - Nie chcę się mścić za swoje krzywdy. Siatkówka zasługuje na taką pomoc. Sędziom należy również przypiąć mikrofony - uważa Grodecki.

- Jesteśmy za pomocą sędziom, ale są problemy techniczne. Droga do tego, by wspomagać się dodatkowym sprzętem, jest daleka. Testujemy go, chciałbym, żeby taki system zintergrowany był z platformą Ipla, na której można by zobaczyć mecze nie transmitowane przez naszą stację - mówi Marian Kmita, szef sportu w Polsacie.

 

 

23:12, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (9) »
 
1 , 2



Bez zbędnego cukru od strony technicznej wspiera mnie
agencja interaktywna
Bądź na bieżąco