Trzecia część meczu - blog Przemysława Iwańczyka
Kategorie: Wszystkie | Iwańczyk | O piłce nożnej | O rugby | O siatkówce | Typowanie
RSS
piątek, 01 lutego 2008

Nie tak dawno, podczas olimpijskiego turnieju kwalifikacyjnego w Halle, Rafał Stec zauważył, że polskie siatkarki doczekały się Mariusza Wlazłego w spódnicy. Chodziło mu o Annę Barańską, która po wielu odmowach zdecydowała się w końcu grać w reprezentacji, a zaraz po wejściu do kadry, stała się jedną z jej największych gwiazd. Takich analogii do męskiej reprezentacji jest więcej. Zachowując proporcje myślę, że drużyna Marco Bonitty ma nie tylko Wlazłego, ale także Pawła Zagumnego. A nawet dwóch Zagumnych!

To Milena Sadurek i Katarzyna Skorupa. Pierwsza z nich zadziwiająco szybko wdarła się do kadry. Bonitta zauważył ją podczas jednego z meczów w Bielsku, od razu postanowił zrobić z niej pierwszą rozgrywającą. - To moja ciężka praca - odpowiedział mi trener Wiktor Krebok, gdy zapytałem go o Sadurek. - Bo my zasuwamy sześć razu w tygodniu, nie ma zmiłuj.

A ja myślę, że Sadurek zyskuje tyleż dzięki klubowi i jej trenerowi, co dzięki kadrze. Po każdym zgrupowaniu, po każdym turnieju jest w coraz lepszej formie, ma błysk, którego brakuje niemal wszystkim zawodniczkom na jej pozycji w Lidze Siatówki Kobiet. Nawet w przegranym 0:3 meczu Aluprofu Bielsko-Biała, gdzie gra na co dzień, przeciwko Scavolini Pesaro w Pucharze CEV znów zachwyciła nieszablonowymi wystawami, zagraniami, z którymi przeciwnik zupełnie nie dawał sobie rady zostawiając czystą siatkę.

Sadurek ma jeszcze jedną cechę, która stawia ją w roli kandydatki na znakomitą rozgrywającą - ma charakter. Choć mogą irytować niektóre jej zachowania (nosi głowę bardzo wysoko), ma swoje zdanie. Nie pozostaje obojętna na swoją grę. Kiedy jest wkurzona, potrafi rzucić tabliczką z numerem o ziemię i kląć pod nosem jak najęta. Choć nie jest najbardziej doświadczonym graczem w swoim klubie, jest jego kapitanem. I jak na szefa przystało, ma wiele do powiedzenia. 

Choć Bonitta jasno określił, że na razie Sadurek jest pierwsza, a Skorupa jej zmienniczką, nie zdziwiłbym się, gdyby wkrótce musiał się tęgo zastanawiać, na kogo z tej dwójki postawić. I będzie w niełatwej sytuacji, jeśli Skorupa utrzyma formę z kilku ostatnich spotkań pucharowych. Zawodniczka Farmutilu Piła ma większe doświadczenie niż Sadurek, jej atutem jest również to, że potrafi szukać rozwiązań, których trener nie poda jej w czasie przerwy. Sama decyduje, co jest lepsze dla drużyny, podczas gdy jej koleżanka z Bielska obawia się podjąć ryzyka (np. podczas turnieju w Halle).

Zagumny w spódnicy - teza dość ryzykowna, bo rozgrywający kadry Raula Lozano to światowy top. Ale na pewno i Sadurek, i Skorupa to kandydatki na ”Zagumnych”.  Oby nie zgubiło je to, że w Polsce trudno będzie komukolwiek zagrozić ich pozycji.

15:12, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (5) »



Bez zbędnego cukru od strony technicznej wspiera mnie
agencja interaktywna
Bądź na bieżąco