Trzecia część meczu - blog Przemysława Iwańczyka
Kategorie: Wszystkie | Iwańczyk | O piłce nożnej | O rugby | O siatkówce | Typowanie
RSS
czwartek, 27 stycznia 2011

Nie mam wątpliwości, że Jacek Nawrocki - łączący funkcje selekcjonera i trenera klubowego - będzie starał się wywiązywać z obu ról najlepiej i najsprawiedliwiej, jak potrafi. Mam jednak obawy, czy działacze dokonujący tegoż wyboru, po raz kolejny się nie ośmieszą. W piątek okaże się, czy to Nawrocki przejmie biało-czerwonych, czy może Włoch Ferdinando De Giorgi. Okaże się też, czy PZPS oraz czołowi jego działacze to instytucja i ludzie godni choć najmniejszego zaufania.

Słysząc, że po Danielu Castellanim ma nastać Polak, nie miałem wątpliwości, że padnie na Nawrockiego. Swoje argumenty przytaczałem we wcześniejszych tekstach. Poza jego cechami osobowościowymi, dostrzegam przede wszystkim jego merytoryczne zalety. Dla niektórych niewystarczające i mało przekonywające, ale według mnie, Skry Bełchatów - jak sądzi wielu kibiców - sprzątaczka/teściowa do sukcesów poprowadzić rady by nie dała.

Nie ukrywam, zaskoczył mnie przy tym wariant, jakiego zażądała Skra, czyli łączenia funkcji selekcjonera i trenera klubowego. Zaskoczył, ale i wzbudził niepokój. Nie w uczciwości, czy ewentualnym nepotyzmie Nawrockiego. Rzecz w oskarżeniach, jakie zapewne pod adresem nowego selekcjonera padną. Zważywszy, jak ambiwalentne odczucia budzi klub z Bełchatowa, padną wcześniej niż później, zatruwając Nawrockiemu życie skutecznie.

Ja nigdy nie miałem wątpliwości, że Nawrocki, łącząc oba stołki, wykorzysta stanowisko selekcjonera do załatwiania interesów Skry. Wierzę, że starałby się wywiązywać z obu ról najlepiej i najsprawiedliwiej, jak potrafi.

Wątpliwości mieli jednak członkowie Wydziału Szkolenia, którzy powiedzieli „tak” Nawrockiemu, ale „nie” pracy na dwóch etatach. Wtedy też usztywniły się i władze PZPS z Mirosławem Przedpełskim i Arturem Popko (obaj na zdjęciu) na czele. Od kilku dni zaczęli oni mówić otwartym i kategorycznym tekstem, że Nawrockiemu i Skrze nie ustąpią. A jeśli trener swojej szansy nie wykorzysta teraz, być może nigdy więcej jej nie dostanie.

Po tym, jak na siatkarskiej gali nie ogłoszono nazwiska selekcjonera, kibice z dnia na dzień dostawali coraz bardziej stanowczy przekaz. Nawrocki i Konrad Piechocki, którego roli w tej sprawie - jako szefa Skry i członka zarządu PZPS - pominąć nie sposób, zresztą też. W środę wieczorem było jasne - albo kadra, albo Skra.

Z PZPS wypływały coraz to nowe fakty. Że jeśli nie Nawrocki, to Włoch Ferdinando De Giorgi, z którym ustalono warunki i czeka tylko na to, co powie Skra. Fakty sprawdzone, bo Claudio Galli, menedżer De Giorgiego, potwierdził mi wszystko w czwartkowej rozmowie telefonicznej (tak w ogóle dowiedziałem się, że na Polskę reprezentują go jednak Jakub Malke i Luca Novi).

Tak, jak coraz ostrzej wypowiadali się działacze PZPS, coraz mocniej grzmieli w Bełchatowie, na co wskazują wypowiedzi samego Nawrockiego („Nie widzę żadnego problemu w łączeniu stanowisk. Jeśli ktoś uważa inaczej, to z pewnością polska siatkówka nie jest dla niego najważniejsza”.) oraz dziennikarzy zajmujący się na co dzień Skrą. Z trenerem ostatnio nie rozmawiałem, ale z pozostałymi tak. Coraz jaśniej, choć nie wprost, wszyscy dawali do zrozumienia, że jeśli trenera Skry nie będzie w kadrze, to i na czołowych siatkarzy tego klubu liczyć nie będzie można, bo z reprezentacji zwyczajnie zrezygnują.

Powtórzę, nie obawiam Nawrockiego w podwójnej roli. Nie obawiam się też rezygnujących siatkarzy, którym nie na rękę będzie ten czy inny trener (pokażą wówczas, na czym naprawdę im zależy, kadra nie przestanie przecież istnieć). Obawiam się - coraz bardziej - ludzi, którzy polską siatkówką rządzą, którzy kolejny raz (pierwszy akt obejrzeliśmy przy okazji wyboru Daniela Castellaniego) robią z siatkówki cyrk, czyniąc z siebie i wszystkich wkoło mało wiarygodnymi. Że najpierw pochopnie zwalniają, a później jeszcze pochopniej - zmieniając zdanie co 24 godziny - nowego trenera zatrudniają. Że ulegają szantażom, jeśli rzeczywiście takowe (rezygnacje czołowych siatkarzy z kadry) ich zdanie zmieniły w mig...

W czwartek wieczorem, po kolejnych negocjacjach w Bełchatowie, usłyszałem od prominentnych działaczy PZPS, że w grę wcale nie muszą wchodzić - jak zapewniali na łamach czwartkowej „Gazety Wyborczej” - dwa rozwiązania. Może być i trzecie, o którym mówić nie chcą. Trzecie, czyli zdecydowane ustępstwa od warunków, które sami wcześniej narzucili - ALBO KADRA, ALBO SKRA.

W piątek rano - jak zapewnił mnie Artur Popko - kibice dowiedzą się, co postanowił PZPS (zrelacjonujemy to w sobotniej Gazecie Wyborczej). Dowiedzą się również, ile warte są słowa działaczy, na ile instytucję tę należy traktować poważnie, a na ile można stawiać w jednym szeregu ze znanym powszechnie przypadkiem PZPN z jego prezesem na czele. Prezesem, jakiego wstyd wpuścić między ludzi...

23:14, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (44) »
środa, 26 stycznia 2011

Wojciech Drzyzga

Fart Kielce - AZS Częstochowa 2:3

ZAKSA - Delecta Bydgoszcz 3:1

Skra Bełchatów - AZS Politechnika 3:1

Jastrzębski Węgiel - Pamapol Wieluń 3:0

Resovia - AZS Olsztyn 3:1

 

Ireneusz Mazur

Fart Kielce - AZS Częstochowa 2:3

ZAKSA - Delecta Bydgoszcz 3:1

Skra Bełchatów - AZS Politechnika 3:2

Jastrzębski Węgiel - Pamapol Wieluń 3:1

Resovia - AZS Olsztyn 3:0

 

Jerzy Mielewski

Fart Kielce - AZS Częstochowa 1:3

ZAKSA - Delecta Bydgoszcz 3:1

Skra Bełchatów - AZS Politechnika 3:0

Jastrzębski Węgiel - Pamapol Wieluń 3:1

Resovia - AZS Olsztyn 3:2

 

Bartosz Wencław

Fart Kielce - AZS Częstochowa 2:3

ZAKSA - Delecta Bydgoszcz 3:0

Skra Bełchatów - AZS Politechnika 3:1

Jastrzębski Węgiel - Pamapol Wieluń 3:0

Resovia - AZS Olsztyn 3:0

 

Przemysław Iwańczyk

Fart Kielce - AZS Częstochowa 1:3

ZAKSA - Delecta Bydgoszcz 3:0

Skra Bełchatów - AZS Politechnika 3:0

Jastrzębski Węgiel - Pamapol Wieluń 3:2

Resovia - AZS Olsztyn 3:2

11:55, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (11) »

Spróbuję po kolei. Najpierw (w sobotę) było spotkanie szefów klubów PlusLigi z szefostwem tejże insytucji. Była dyskusja na temat zamknięcia rozgrywek, na marginesie była też próba dyskusji ze strony jednego z dość kontrowersyjnych (z wielu powodów) w światku PZPS-owskich dygnitarzy na temat cenzury, jaką należy objąć dziennikarzy śmiących nie wyrażać się o polskiej siatkówce jedynie w superlatywach. Szefowie klubów przekazali nam (dziennikarzom) tę relację dość dokładnie, podobno wykład o wolności mediów nie wystarczył. Zresztą nic dziwnego, bo beton ponoć kruszy się latami, kacykowej proweniencji też trudno wyzbyć się ot tak. O tym jednak później, bo to temat na dość długą i pasjonującą historię.

Ad rem. W swoim felietonie na Strefie Siatkówki Bartosz Wencław na temat zamknięcia ligi napisał m.in.: Decyzja o zamknięciu ekstraklasy to kolejny, moim zdaniem, gwóźdź do trumny z napisem „Polska Siatkówka". Do głowy przychodzą tu jeszcze przysłowia o złotych jajkach i gałęzi, na której się siedzi. Produkt, który został pracą wielu ludzi doskonale wypromowany i sprzedany, teraz po prostu chce się zepsuć. W imię jeszcze większych zysków tych największych i najbogatszych.

Kończy Bartek swój tekst w następujący sposób: Nasuwa mi się jeszcze jedna refleksja - gdzie w tej nowej „siatkarskiej" rzeczywistości odnajdzie się Strefa Siatkówki. Stworzona z idei, ludzkich chęci, zamiłowania do tej dyscypliny sportu, a nie dla zysku, pasować będzie tu jak pięść do nosa (ku zadowoleniu niektórych). Coraz bardziej rozumiem rozgoryczenie kolegów i koleżanek z zamkniętego już serwisu reprezentacja.net. Nasza siatkówka już coraz mniej przypomina tę dyscyplinę sportu, którą pokochaliśmy.

M.in dlatego w kolejnym odcinku Magazynu Siatkarskiego zajmujemy się PlusLigą. Kibicom trudno bowiem wyobrazić sobie rozgrywki, w których mistrz - Skra Bełchatów - znany jest na starcie i nie walczy się o utrzymanie.

- Od pięciu lat jestem za. Co prawda od zawodowej NBA dzieli polską siatkówkę przepaść, ale sam zamysł jest dobry, trzeba zadbać o stronę sportową. Bylebyśmy nie sprowadzili ligi do objazdowego cyrku. Czy taka liga ma sens, jeśli zespoły z miejsc 7-10 po pierwszej rundzie nie będą walczyć o nic? - Już od dawna rywalizację tych drużyn wsadzam sobie w buty - mówi jednak Wojciech Drzyzga, jeden z moich gości.

Jerzy Mielewski dodaje, że samą PlusLigą polskiej siatkówki nie da się zbudować. - Mają dostać medal z buraka i iść do domu?

- Nie ma o czym mówić, bo PZPS może nie zgodzić się na zamknięcie PlusLigi - uważa Kazimierz prezes ZAKS-y.

- Słyszę, że zawodnikom nie będzie się chciało grać o niższe lokaty. W taki razie nie mają sensu ani mistrzostwa świata, ani mistrzostwa Europy, ani igrzyska olimpijskie. Po co się w taki razie bawić w sport? - pyta Artur Popko, szef PlusLigi.

Rozmowa, przyznacie, dość ciekawa, zwłaszcza że działacze knebel starają się założyć.

W pierwszej części Magazynu trwała dyskusja o finale Pucharu Polski w Warszawie. - Tego, że po trofeum sięgnie Skra, spodziewaliśmy się wszyscy - uważa Drzyzga.Nasi goście zastanawiają się wspólnie z wiceszefem PZPS, czy weekendowy finał Puchar Polski nie okazał się sportowym niewypałem przy dużej liczbie pustych miejsc w hali Torwar. - To daje do myślenia władzom związku. Nigdy dotąd nie zdarzało się, by publiczność na turnieju finałowym nie dopisała - dodaje Mielewski.

Czy dominacja żółto-czarnych pod znakiem Polskiej Grupy Energetycznej źle wpłynie na polską siatkówkę, jak uważają działacze innych klubów?

- Wyraźnie dominują dzięki sponsorowi, którym jest jeden z największych polskich koncernów. Nic dziwnego, że również liga kobiet niedługo będzie zdominowana przez zespół, który finansuje PGE. Nie zdziwię się, że sponsor z Bełchatowa będzie chciał mieć więcej do powiedzenia we władzach związku. Pytanie tylko, czy to będzie służyło polskiej siatkówce, bo nam podcina się skrzydła - mówi w wywiadach Pietrzyk i dodaje, że hegemonia Skry potrwa jeszcze kilka lat, bo „bełchatowianie nie mają żadnych barier w budowaniu silnego zespołu”.

- Finansowo nie, ale sportowo bełchatowianom można dorównać. Taki jest wolny rynek, że Skra ma wielką przewagę finansową, choć ze sportowej strony nigdy nie jest ciekawie, kiedy dominuje jedna drużyna, która w nieskończoność kolekcjonuje tytuły. Z drugiej strony trzeba się cieszyć, że tak wielcy sponsorzy zaprezentowali się w siatkówce, bo inaczej w łatwy sposób możemy wylać dziecko z kąpielą - mówi Drzyzga.

- Trudno zabronić Skrze kupowania zawodników i budowania silnej ekipy, bo o nowych graczy i nowych sponsorów mogą zabiegać wszyscy - twierdzi Mielewski i dodaje, że na siatkarskiej gali zabrakło mu głównych aktorów, czyli zwycięzców. - Nie mówię już o braku wśród nominowanych Katarzyny Skowrońskiej, Michała Ruciaka czy Łukasza Żygadło - kończy Mielewski.

 

 

00:53, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (13) »
wtorek, 25 stycznia 2011

Zapraszam na jutrzejszy Magazyn Siatkarski - ciekawy, aż w pięciu odcinkach: o Pucharze Polski, czy okazał się klapą nie tylko sportową, o żółto-czarnej dominacji PGE w polskiej siatkówce oraz pomyśle o zamknięciu ligi.

 

 

14:57, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (13) »
czwartek, 20 stycznia 2011

22 stycznia mieliśmy poznać nazwisko nowego trenera kadry siatkarzy. Ale do tego raczej nie dojdzie, bo Jacek Nawrocki jest dopiero po wstępnych rozmowach, poza tym nie skompletował nawet sztabu swoich współpracowników. - To rzeczywiście zbyt mało czasu. Przede wszystkim to sam trener powinien dobrać sobie współpracowników, nie powinni tego robić za niego działacze - uważa Wojciech Drzyzga, ekspert Sport.pl i Polsatu w najnowszym Magazynie Siatkarskim.

- Musimy dochować odpowiedniej kolejności. Najpierw rozmawialiśmy z trenerem, teraz wysłucha go Wydział Szkolenia, wyda opinię, z którą zapozna się zarząd. Lepiej spokojnie i rozważnie wybrać trenera kadry niż doprowadzić do niejasności - dodaje Artur Popko, wiceszef PZPS.

Oprócz emocji związanych z wyborem selekcjonera, kibiców czekają również emocje sportowe. Rozpoczyna się właśnie turniej finałowy Pucharu Polski siatkarzy. Dla Jastrzębskiego Węgla to ostatnia okazja, by odkuć się za fatalną postawę w lidze. - Nic nie wskazywało na to, że ten klub popadnie w takie kłopoty - uważa Drzyzga.

 

 

 

07:42, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (1) »
wtorek, 18 stycznia 2011

Bartek Wencław podesłał mi typy już w niedzielę i... trafił wynik meczu Pamapol Wieluń - Skra Bełchatów. Z mojej winy wraz z pozostałymi ekspertami przespaliśmy to spotkanie.

Wojciech Drzyzga

Politechnika - Fart 3:1

Olsztyn - Jastrzębie 3:2

Delecta - Resovia 1:3

AZS Cz. - ZAKSA 3:2

 

Ireneusz Mazur

Politechnika - Fart 3:1

Olsztyn - Jastrzębie 2:3

Delecta - Resovia 1:3

AZS Cz. - ZAKSA 3:2

 

Jerzy Mielewski

Politechnika - Fart 3:1

Olsztyn - Jastrzębie 1:3

Delecta - Resovia 1:3

AZS Cz. - ZAKSA 1:3

 

Bartosz Wencław

Politechnika - Fart 3:0

Pamapol - Skra 2:3

Olsztyn - Jastrzębie 2:3

Delecta - Resovia 1:3

AZS Cz. - ZAKSA 3:2

 

Przemysław Iwańczyk

Politechnika - Fart 3:1

Olsztyn - Jastrzębie 2:3

Delecta - Resovia 2:3

AZS Cz. - ZAKSA 2:3

16:08, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (16) »
sobota, 15 stycznia 2011

Zacznę od podziękowań, że tak gremialnie obejrzeliście pierwszy odcinek naszego (Bartka Buka i mojego) cyklu reportaży „Mistrzu Ty mój...”. Za zaskakującą superoglądalność (Michał Kiedrowski, wydawca Sport.pl, poinformował mnie, że to jeden z najlepiej wyklikanych we wtorek artykułów w całym portalu Gazeta.pl) przede wszystkim. Za maile, których dostałem wiele i na które odpisałem, również.

W premierowej odsłonie zaprezentowaliśmy Meraba Gabunię (na zdjęciu w środku, obok Kacper Ławski i Tomasz Stępień), gruzińskiego rugbistę, który będzie grał dla reprezentacji Polski. W Łodzi, gdzie gra dla Budowlanych, swoją popularnością przyćmił nawet Marcina Gortata. Merab - jak się okazało - spodobał się również telewizji śniadaniowej Dzień Dobry TVN, która spędziła z nim w Łodzi cały czwartek, a w sobotę zaprosiła go do studia. Przy okazji wyemitowano film o nim, całkiem :) podobny do naszego, co tylko potwierdza, że chyba się spisaliśmy i warto kontynuować nasz cykl. W studio TVN Merab, który przybył razem z dziewczyną, był jak zwykle uroczy, choć mógł się zirytować, kiedy prowadzący Andrzej Sołtysik permanentnie mylił jego imię. Zresztą obejrzyjcie sami, porównajcie obie produkcje, a dla tych, którzy nie widzieli naszej, proponuję raz jeszcze. Jeśli macie uwagi, piszcie. Jeśli macie propozycje kolejnych bohaterów - również. Może pojedziemy z kamerą tam, gdzie wskażecie...

 

23:53, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (21) »
piątek, 14 stycznia 2011

Wojciech Drzyzga
Politechnika - Pamapol 3:2
Resovia - AZS Częstochowa 3:1
Skra - AZS Olsztyn 3:0
Jastrzębie - Delecta 3:1
Fart - ZAKSA 0:3

Ireneusz Mazur
Politechnika - Pamapol 3:1
Resovia - AZS Częstochowa 3:1
Skra - AZS Olsztyn 3:1
Jastrzębie - Delecta 3:2
Fart - ZAKSA 1:3

Jerzy Mielewski
Politechnika - Pamapol 3:1
Resovia - AZS Częstochowa 1:3
Skra - AZS Olsztyn 3:0
Jastrzębie - Delecta 3:1
Fart - ZAKSA 0:3

Bartosz Wencław
Politechnika - Pamapol 3:0
Resovia - AZS Częstochowa 3:1
Skra - AZS Olsztyn 3:0
Jastrzębie - Delecta 3:1
Fart - ZAKSA 1:3

Przemysław Iwańczyk
Politechnika - Pamapol 3:1
Resovia - AZS Częstochowa 3:2
Skra - AZS Olsztyn 3:0
Jastrzębie - Delecta 3:2
Fart - ZAKSA 1:3

14:14, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (24) »

Nie mam powodów, by przypuszczać, że Jacek Nawrocki nie sprawdzi się w roli trenera kadry siatkarzy. Jeśli władze związku rzeczywiście zakładały Polaka na tym stanowisku, a trener Skry nie jest dla nich jedynie „wygodną i tanią” alternatywą dla zagranicznej opcji, to nie ma lepszego kandydata. Minusy łączenia stanowisk jednak dostrzegam, choć jednoczesna praca w Bełchatowie wcale nie musi być piętnem nowego selekcjonera. Przy odrobinie zaufania całego siatkarskiego środowiska, można to przekuć w atut.

Kibice grzmią, oczekując wsparcia. Że Nawrocki to trener bez doświadczenia, sukcesów, że - mówiąc krótko - się nie nadaje.

To źle pojmowana złość, która nie na nowego trenera kadry, a na władze polskiej siatkówki spaść powinna. Nie za wybór Nawrockiego, tylko za sposób i okoliczności tegoż wyboru.

Patrzę z bliska na trzeci już wybór selekcjonera i po raz drugi mam wielkie wątpliwości. Ale nie jak kibice, że wcześniej Daniel Castellani, a teraz Nawrocki jawią mi się jako źli kandydaci. Chodzi o postępowanie władz PZPS, zmieniające się co minutę kryteria wyboru, o opinii szefa federacji Mirosława Przedpełskiego nie wspominając, bo ta ewoluuje z sekundy na sekundę, zakrawa na szaleństwo. To wszystko, Drodzy Panowie z PZPS, znów się kupy nie trzyma.

Jeśli związek rzeczywiście zakładał Polaka na tym stanowisku, a trener Skry nie jest dla nich jedynie „wygodną i tanią” alternatywą dla zagranicznej opcji (pytałem o to moich gości w ostatnim Magazynie Siatkarskim), to nie ma lepszego trenera. Sygnały płynące do kibiców są jednak na tyle sprzeczne, że ci odbierają Nawrockiego jako wariant mocno awaryjny i właśnie dlatego teraz na niego złorzeczą.

Po co - pytam - prezes Przedpełski mamił kibiców zagranicznym specem, skoro od początku wiedział, że postawi na Polaka? Po co kokietował, że chciałby kogoś z rodzimych szkoleniowców, a zaraz potem dodawał, że takiego u nas nie widzi? Po co chełpił się, że na każdego go stać, a 300 tys. euro rocznie na fachowca z zagranicy to dla niego pestka? Po co fikcja z Wydziałem Szkolenia i jego opinią, skoro - jak powiedział mi jeden z działaczy - opinia tego ciała wcale nie musi być brana pod uwagę?

Właśnie dlatego znów mamy cyrk zamiast przejrzystych reguł. Znów mamy spektakl, który za wszelką cenę ma zakończyć się burzą sztucznych braw na corocznej siatkarskiej gali.

Nie dziwię się Nawrockiemu, że nie chce 22 stycznia wystąpić w roli oklaskiwanej maskotki. To niepoważne, by w półtora tygodnia od pierwszych rozmów koronować selekcjonera, który nie zdążył nawet przygotować sztabu współpracowników, o wstępnej choćby wizji nie mówiąc. A przecież to wszystko można było załatwiać wiele wcześniej - już od połowy października, kiedy rozstano się z Castellanim. Trzeba było jednak stworzyć pozory: to my jesteśmy panami sytuacji, stać nas na wszystkich, więc czekamy do końca...

Trzymałem się sygnałów płynących bokiem z PZPS, że po Castellanim ma nastać Polak. Nawrocki wydał mi się naturalnym kandydatem. Zagaiłem go zresztą o to kilka tygodni temu (tu możecie posłuchać naszej rozmowy). Uciekł od odpowiedzi, ale wierzę, że jeszcze wtedy nie wiedział o swojej nowej roli. Uważałem i wciąż uważam, że nie ma obecnie w Polsce lepszego kandydata.

Oczywiście łączenie funkcji selekcjonera z trenerską posadą w Skrze jest powodem do niepokoju. Wśród większości dlatego, że nad interes kadry Nawrocki przedłoży interes klubu. Dla mnie z innego powodu. Wszystkie oskarżenia o nepotyzm, nieuczciwość i zakłamanie, jakie zapewne wcześniej czy później padną, najzwyczajniej zatrują mu życie. Człowiekowi do bólu uczciwemu, niezwykle wrażliwemu, choć - pragnę to podkreślić - nie miękkiemu, co pokazał prowadząc Skrę, czy choćby w kilku ostatnich wywiadach.

Ja wątpliwości nie mam, bo jeśli miałbym nie wierzyć Nawrockiemu, to nie powinienem nikomu innemu w tym środowisku. Znam go 17 lat, znam wielu jego bliskich kolegów, którzy przez ten czas nie zarzucili mu nic, co nie pozwalałoby zająć mu stanowiska selekcjonera. Nie skrobię laurki nowemu trenerowi kadry, ale widziałem go przynajmniej w kilku trudnych sytuacjach. Choćby przy pierwszym awansie Skry do ekstraklasy, kiedy był jeszcze jej zawodnikiem. W mocno podzielonej drużynie - na zwolenników i przeciwników ówczesnego trenera Waldemara Kuczewskiego - wybrał drogę, w której był fair wobec obu stron.

Nawrocki żyje w niełatwym, bełchatowskim środowisku, które każdą recenzję przyjmuje za napaść. On być może złości się na gorzkie słowa pod adresem swojej drużyny, ale nigdy nie popada w paranoję, że Skrę atakują wszyscy i za wszystko. W budowaniu pozycji wśród kibiców i w środowisku Nawrockiemu na pewno nie pomoże osoba prezesa Skry Konrada Piechockiego, ambiwalentnie odbierana przez kibiców i środowisko. Piastujący wiele istotnych stanowisk działacz wzbudza w nich kolejne podejrzenia, że nowy trener kadry będzie konformistą, pacynką, której żółto-czarne barwy klubu przysłonią biało-czerwone reprezentacji.

Ale o to jestem spokojny. To nie ten typ, choć w polskiej siatkówce takich na pęczki. Nawrockiemu nikt podpowiadać nie będzie, wierzę przynajmniej, że na to sobie nie pozwoli.

Kibice wciąż się nie godzą, ale wybór Nawrockiego jest przesądzony. Intuicyjnie czuję, że to może wypalić, tak jak w przypadku Castellaniego, który już w premierowym sezonie dał nam pierwsze w historii złoto mistrzostw Europy. Praca na co dzień w Bełchatowie też nie musi być piętnem nowego selekcjonera -można to przekuć w atut, potrzeba tylko odrobiny zaufania całego środowiska. Bo czyż nie jest atutem trener, który na co dzień obcuje z kadrowiczami?

Ryszard Bosek zaapelował w środowym studiu Polsatu Sport, by po podpisaniu kontraktu dać Nawrockiemu spokój. Wojciech Drzyzga chce, by trener kadry był przyjacielem kibiców, a nie ich wrogiem. Dołączam się do tego apelu, choć Nawrockiego i jego zespół zamierzam recenzować od pierwszego dnia pracy. Nie chcę jednak zaocznie rzucać na niego oskarżeń o tendencyjność i niekompetencję. Tak zdeterminowanych, a przy tym uczciwych ludzi w polskiej siatkówce jest naprawdę niewielu...

01:45, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (27) »
środa, 12 stycznia 2011

22 stycznia ogłoszony zostanie trener kadry siatkarzy. Kandydatem nr 1 jest Jacek Nawrocki ze Skry Bełchatów. - Obiektywnie, to naturalny kandydat na selekcjonera. Ale jest wiele znaków zapytania, np. czy jako trener Skry zachowa obiektywizm, czy jako trener z małym stażem jest w stanie podołać obowiązkom w kadrze wobec której jest tak wiele oczekiwań - mówi Ireneusz Mazur, jeden z moich dwóch gości w cotygodniowym Magazynie Siatkarskim.

Przyznam, że tak burzliwych opinii się nie spodziewałem. W studio kipiało.

- Nawrocki spełnia wszelkie warunki, by kadrę dostać, ale pytanie jak poradzi sobie z zawodnikami niełatwymi do prowadzenia. Niebezpiecznie brzmi też, że Nawrocki ma prowadzić i kadrę, i Skrę, co jest bulwersujące. Zresztą zadajmy sobie pytanie, nie kto poprowadzi kadrę, tylko jak to zrobi, po jakie środki sięgnie - dodał Wojciech Drzyzga.

Obaj krytycznie oceniają sposób wyboru selekcjonera. - Konrad Piechocki, prezes klubu z Bełchatowa, przejmuje coraz większa rolę. Nie tylko w swoim klubie, w całej polskiej siatkówce. Nie bójmy się o tym mówić. On nawet nie musi wsiadać za kierownicę, by decydować o tym, gdzie jedzie samochód. Te rzeczy można wykonywać różnymi sposobami. Na ile Nawrocki będzie niezależny od niego, od swojego klubu? Czy jest w stanie, będąc wolnym od jakichkolwiek wpływów, decydować o kadrze? - pyta Mazur.

- To bulwersujące, by Nawrocki pracował i w kadrze, i w Skrze. Selekcjoner ma być wolny od jakichkolwiek podejrzeń i insynuacji - twierdzi kategorycznie Drzyzga, a Mazur uważa, że PZPS stać na to, by mieć trenera niezależnego, nie łączącego obu funkcji.

Zdaniem gości, w PZPS scenariusze pisze życie, a nie procedury, których w polskiej siatkówce zdecydowanie brakuje. Drzyzga: - Pytam, kto weryfikował kandydatów na trenerów?

PS Moje „przypuszczenia” zdają się potwierdzać, o czym świadczy wczorajsze spotkanie szefów PZPS z Konradem Piechockim. A pamiętam, jaka wówczas wywiązała się burza z moich dywagacji...

Polecam czwartkową Gazetę Wyborczą. Na pewno pociągniemy w papierze tę dyskusję w studio Magazynu Siatkarskiego.

Zapraszam na Magazyn i do dyskusji.

 

02:04, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (20) »
 
1 , 2



Bez zbędnego cukru od strony technicznej wspiera mnie
agencja interaktywna
Bądź na bieżąco