Trzecia część meczu - blog Przemysława Iwańczyka
Kategorie: Wszystkie | Iwańczyk | O piłce nożnej | O rugby | O siatkówce | Typowanie
RSS
środa, 10 lutego 2010

Stacje sportowe nie dają kibicom wytchnienia - pisał w poniedziałkowej Gazecie Wyborczej Rafał Stec. Do wyboru, do koloru, trzy cyfrowe platformy, naście kanałów, do tego internet, gazety, radio chyba już nie. Nie tylko piłka, i to w wielokrajowym wydaniu. Siatkówka, piłka ręczna, koszykówka, boks, narty, tańce na łyżwach, nawet konie skaczące przez przeszkody.

Dla mnie zimowe miesiące to nie tylko Justyna Kowalczyk, kluczowe mecze w lidze siatkarzy, start piłkarskiej wiosny, nęcące hity lig zagranicznych, czy wkrótce igrzyska. Początek roku to dla mnie także wielkie święto rugby - decydujące mecze grupowe Pucharu Heinekena i startujący Puchar Sześciu Narodów.

Miniony weekend był szczególny, polscy fani dostali od Canal+ i Polsatu strawę dla prawdziwych mężczyzn - ucztę z jajowatą piłą. Najpierw tę tradycyjną, zrodzoną w Europie batalię Six Nations Cup. W nocy z niedzieli na poniedziałek, tak na deser, dla wyznawców sportu amerykańskiego, Super Bowl.

Tak jak czekałem na wspomniane wydarzenia, tak niecierpliwie wypatrywałem weekendowych oglądalności. Przeżyłem szok. Ciężki szok.

* Irlandia - Włochy, sobota, 15.25, Canal+ Sport 2, 54!!! (powtórzę: pięćdziesięciu czterech widzów)

* Anglia - Walia, sobota, 17.55, Canal+ Sport 2, 4226 widzów

* Francja - Szkocja, niedziela, 15.55, Canal+ Sport 2, 2020 widzów

* Super Bowl, niedziela, 0.00, Polsat Sport, 6696 widzów

To średnie oglądalności, w szczytowych momentach wyglądało to wiele lepiej, np. Super Bowl doszło 25,4 tys.

Nie liczyłem na wiele, nie łudziłem się, że Irlandczycy ramię w ramię z Włochami zepchną w cień piłkarskie derby Liverpoolu, czy hit siatkarzy Jastrzębski Węgiel - Resovia. Nie przypuszczałem też, żeby Święci z Nowego Orleanu razem z Koltami z Indianapolis powalili na deski Tomasza Adamka z niejakim Estradą (live o czwartej w nocy 1,081 mln, w niedzielnej powtórce 2,395 mln). Wiem, wiem, rugby i futbol to w Polsce sporty niszowe, pozornie wyglądające na bezładną gonitwę dziwnych ludzi za jeszcze dziwniejszą piłką. Ale do pierwszego razu. Kto raz obejrzał, poświęcił się choć trochę, zostanie.

Drodzy kibice, drodzy widzowie. Nie każcie wstydzić mi się przed tymi, którym latami tłumaczę, że faceci biegający z jajowatą piłką to naprawdę fajny, nieudawany sport.

PS Od przyszłego wtorku w Gazecie Wyborczej mamy w planach zamieszczać weekendowy ranking najchętniej oglądanych relacji na żywo.

wtorek, 09 lutego 2010

W poniedziałkowej Gazecie Wyborczej, także na swoim blogu, zamieściłem podsumowanie siatkarskiej kolejki. Jak się okazało, największą burzę wywołał przytoczony przeze mnie cytat z trenera Zaksy Krzysztofa Stelmacha („Musimy zaryzykować w ataku. A nie ryzykujemy, więc taką grę o kant dupy potłuc”), opatrzony komentarzem: „Jeśli szkoleniowiec ma klasę, w największych nerwach przekazuje siarczyste słowa drużynie tak, że siedzący przed telewizorem kibic nie czuje się zażenowany”.

Posypały się maile, wpisy, czego to się czepiam trenera Zaksy. Otóż nie czepiam się, wręcz przeciwnie. Wypowiedziami trenera Stelmacha nie czuję się zażenowany, uważam, że to jeden z kilku szkoleniowców, którego słucham i czytam najchętniej. A poza tym najzwyczajniej w świecie szanuję - za styl, w jakim prowadzi zespół, roztropność, z jaką się wypowiada, niezależność (co w tym zawodzie i siatkówce niezwykle rzadkie), za to wreszcie, jak gra jego zespół. I właśnie w niedzielę, kiedy można było wyjść z siebie (przy prowadzeniu rywala w setach 0-2 i nie najlepszej grze), Stelmach znów pokazał, że jest facetem z klasą.

Przed publikacją kilka osób czytało mój tekst i bez wątpliwości odebrało moje intencje. Nie jestem nadwrażliwcem, którego rażą ostre słowa, lubię, kiedy takie w męskim sporcie padają. Trzeba tylko wiedzieć, jak, gdzie i kiedy. Uznałem więc za zupełnie niepotrzebne stawianie na kontrze trenera Stelmacha opiekuna Delekty Bydgoszcz, który kilka tygodni temu zarzucił widzów stekiem wulgaryzmów przekazanych drużynie w ordynarny sposób. Że zdanie komentarza przytoczone wyżej zupełnie wystarczy.

niedziela, 07 lutego 2010

 

„Zakaz pracy dzieci poniżej 15. roku życia, pracy przymusowej, stosowania kar cielesnych, przymusu psychicznego i fizycznego oraz molestowania seksualnego. Bezwzględny zakaz płacenia i proponowania łapówek lub innych nielegalnych świadczeń od nikogo i nikomu. Bezwzględna zasada trzeźwości. Szacunek i otwartość na potrzeby partnerów i sponsorów”. Itp., itd.

Zajrzałem do powołanego niedawno kodeksu etycznego Jastrzębskiego Węgla. Niektóre jego punkty brzmią poważnie, część bardzo zasadnie, inne wprost kuriozalnie, ale jastrzębianie są pierwszymi, których praca opiera się na spisanych zasadach. Od kibica po największą gwiazdę Jastrzębia wszyscy wiedzą, co im wolno, a do czego są zobowiązani.

Mam nadzieję, że nie jest to nikomu niepotrzebny papier ani PR-owa zagrywka. Wydaje mi się, że klub ze Śląska przeszedł przemianę dotąd w lidze niespotykaną. Nie tylko zmienił barwy na pomarańczowe. Z zamkniętej kasty, w której najważniejsi byli niektórzy działacze i suto zastawiony stół, stał się miejscem przyjaznym kibicom, nie tylko tym z Jastrzębia. Już od pierwszej kolejki nie było tygodnia, by siatkarze i ich trenerzy nie pracowali także poza halą, treningiem, meczem. Paweł Abramow odbył w cztery miesiące więcej spotkań z kibicami niż w całej dotychczasowej karierze.

Zdzisław Grodecki, który stanął na czele Jastrzębia, nie ukrywa - jego klub skłoniły do zmian warunki, pod jakimi spółki skarbu państwa mogą dawać pieniądze na sport. Ich naczelna zasada brzmi: „Działalność sponsorska powinna opierać się na ekonomicznych zasadach i przynosić zyski, np. wzrost wartości firmy, poprawę wizerunku, promocję nowego produktu itp.”.

Nie jestem zwolennikiem finansowania klubów przez spółki skarbu państwa. Wolałbym, żeby za państwowe - czyli także nasze - pieniądze sponsorowana była cała liga, a kluby czerpały z tego po równo. Inaczej mamy do czynienia z monopolem, który poziomu sportowego rozgrywek nie podnosi, a do państwowych gigantów tak naprawdę kibiców innych drużyn zniechęca. W przypadku Jastrzębia jestem jednak pewien - od tego sezonu nie jest to kasa wyrzucona w błoto.

Niespodzianka kolejki. Nie jest nią stracony punkt Skry Bełchatów (3:2 z Zaksą), która w Kędzierzynie musiała radzić sobie bez największej gwiazdy Stephana Antigi. Nie jest nią również zwycięstwo Resovii za trzy punkty w Jastrzębiu (3:1) w rewanżu za finał Pucharu Polski. Jest nią na pewno pierwsza w tym sezonie wygrana bez straty seta warszawskiej Politechniki oraz dziewiąta w tym sezonie wygrana niedocenianego młodego zespołu AZS Częstochowa.

Cytat kolejki: „Musimy zaryzykować w ataku. A nie ryzykujemy, więc taką grę o kant dupy potłuc” - wychodzący z siebie Krzysztof Stelmach, trener Zaksy Kędzierzyn, w przerwie meczu ze Skrą Bełchatów przy stanie 0:2 w setach. Jeśli szkoleniowiec ma klasę, w największych nerwach przekazuje siarczyste słowa drużynie tak, że siedzący przed telewizorem kibic nie czuje się zażenowany.

Bohater kolejki: Rafael Redwitz. Liga ma wielu świetnych siatkarzy, sporo rzemieślników i kilku wirtuozów. Brazylijskiego rozgrywającego Resovii stawiam w jednym rzędzie z Antigą. Chyba nie ma w tej chwili nad Wisłą lepszego rozgrywającego.

sobota, 06 lutego 2010

13. Resovia, tak jak przewidywałem, pokonała Jastrzębski Węgiel 3:1. Jeśli zespół ten będzie tak szedł w górę jak dotychczas, zostanie w końcu mistrzem. MVP meczu najlepszy rozgrywający w polskiej lidze Rafael Redwitz. Gratuluję!!!

12. W hicie siatkarskim Jastrzębie przegrywa z Resovią 1-2. W meczu na Croke Park Irlandia prowadzi z Włochami. Może w Polsce nie mamy takiego obiektu, ale już za tydzień inauguracja Stadionu Narodowego w rugby. Teraz tam biało-czerwoni grać będą swoje mecze. Przeczytacie o tym w przyszły poniedziałek w Gazecie Wyborczej. Oto kilka zdjęć stamtąd:

11. W Jastrzębiu idą łeb w łeb. Jak w finale Pucharu Polski. Na razie 1-1 w setach.

10. Abramow wraca. A nie mówiłem, że to gość...

9. Jeden z moich ulubionych siatkarzy Paweł Abramow prawdopodobnie skręcił nogę. To może mieć niebagatelne skutki dla Jastrzębskiego Węgla, choćby dziś w starciu z Asseco Resovią. Oby się pozbierał.

8. Oglądam przedmeczowe wywiady awizujące spotkanie Jastrzębskiego Węgla z Asseco Resovią. Wypowiada się drugi trener gospodarzy Leszek Dejewski. Czy nie przypomina Wam Ludwiczka z popularnej niegdyś bajki?

 

7. A zaraz siatkówka. Jastrzębski Węgiel - Asseco Resovia, czyli rewanż za finał Pucharu Polski sprzed dwóch tygodni. W Bydgoszczy górą byli jastrzębianie, ale zwyciężyli w tie breaku, ledwie jednym punktem sumując wszystkie partie. Więcej osobowości ma chyba jednak Resovia, dlatego dziś stawiam na nich. Oto moja prognoza przed 13. kolejką oraz zapowiedź hitu wg Marcina Lwa z rzeszowskiej Gazety Wyborczej.

6. Sportowo Irlandczycy spokojnie rozprawią się z Włochami aż miło. Zresztą ci drudzy - zdaniem obrońców tradycji Pucharu Sześciu Narodów - są w tym towarzystwie kwiatkiem do kożucha. Gospodarze mają uznanych liderów - Ronana O'Garę, Briana O'Driscolla, Paula O'Connella, którzy w pojedynkę, choć to sport wyjątkowo zespołowy, są w stanie rozbić przeciwnika. Irlandczycy zadebiutują w strojach Pumy. Wyglądają o wiele lepiej niż poprzednio, kiedy występowali w koszulkach Canterbury.

5. Najpierw przecież grają Irlandczycy, którzy bronią tytułu zdobytego przed rokiem. Powtórzyli przy tym sukces sprzed 61 lat wygrywając wszystkie mecze (Wielki Szlem). Do tak efektownego triumfu doprowadził ich znakomity trener-nauczyciel (nie WF, matematyki) Declan Kidney. Historię tego niesamowitego gościa napisałem przed rokiem w Gazecie Wyborczej.

4. Na Wyspach wszyscy głównie żyją Johnem Terrym i jego straconą opaską kapitana. No ale zaraz na drugim planie jednak rugby i ucieczka Danny'ego Ciprianiego do Australii. Pisałem o tym tutaj.

3. Wspominany Steve Borthwick w pełnej krasie:

2. Times zapowiada Puchar Sześciu Narodów oczami trenerskiej legendy na Wyspach Iana McGeechana (grafika poniżej, na głównym zdjęciu kapitan Anglików Steve Borthwick). Oczywiście najwięcej uwagi poświęca reprezentacji Anglii, która zmierzy się na Twickenham z Walią. Na środku ataku gospodarzy zagrają Mathew Tait i Toby Flood. Ich rywalizacja z Jamesem Hookiem i Jamie Robertsem (studentem czwartego roku medycyny, który już teraz praktykuje w jednym ze szpitali) jest języczkiem u wagi sobotniej batalii. Najgłośniej odnotowano powrót do kadry Taita, który debiutował w niej mają 19 lat, właśnie przeciwko Walii. W Pucharze Świata w 2007 roku był najmłodszym graczem Anglików, ale zamiast wdrapać się szczyt światowego rugby, podnosi się właśnie z kolan po problemach zdrowotnych i osobistych. Dokładnie dziś Tait, który zresztą też chciał być lekarzem, kończy 24 lata.

1. Rozpoczęła się niesamowita sobota pod hasłem „nie wychodzę z domu”. Fajnego, niekiedy naprawdę wielkiego sportu będzie po uszy. Na początek siatkówka i ligowy hit Jastrzębski Węgiel - Asseco Resovia. Po niespełna godzinie creme de la creme w rugby, czyli Puchar Sześciu Narodów, a więc nieoficjalne mistrzostwa Europy i pierwszy mecz Irlandia - Włochy. Już o 18 kolejne spotkanie Anglia - Walia, największy hit inauguracyjnej kolejki. A w nocy walka Tomasza Adamka z Jasonem Estradą.

Oto wstępny plan dnia z pilotem w ręku:

14.45, Jastrzębski Węgiel - Asseco Resovia, siatkówka (relacja w Polsacie Sport)

15.30, Irlandia - Włochy, rugby (relacja w Canal+ Sport2)

18.00, Anglia - Walia, rugby (relacja w Canal+ Sport2)

02.30, Tomasz Adamek - Jason Estrada, boks (relacja w Polsacie)

 

piątek, 05 lutego 2010

Miał być drugim Jonnym Wilkinsonem, może nawet drugim Davidem Beckhamem. Zamiast gwiazdorzyć na Wyspach, paradować na przyjęciach ze swoją dziewczyną-aktorką-modelką Kelly Brook (oboje na zdjęciu poniżej) i chwalić się jej biustem na gorących europejskich plażach, zwiał do Australii. Dlaczego, nie wie nikt. Na pewno nie dla 200 tys. funtów, które dostanie za każdy rok gry.

Puchar Sześciu Narodów za pasem, Anglicy mają w nim podnieść się po kolejnej fatalnej serii, ale nikt nie mówi o ich inauguracyjnej, prestiżowej potyczce z Walijczykami na Twickenham (sobota, 18). Brytyjskie media od kilku dni żyją decyzją zawodnika England Saxons, więc nie pierwszej, a rezerwowej reprezentacji Anglii, która jedzie w weekend do Włoch.

Nie o byle jakiego gracza jednak chodzi. Niespełna 23-letni Danny Cipriani znalazł się tam tylko dlatego, że z trenerem pierwszej reprezentacji Martinem Johnsonem jest mu wyraźnie nie po drodze. Ale fachowcy na Wyspach, zresztą wszyscy kibice rugby, wiedzą, że Cipriani to gracz wybitny. Cudowny dzieciak brytyjskiego sportu stawiany w jednym szeregu z Jonnym Wilkinsonem, Davidem Beckhamem (z Ciprianim na zdjęciu poniżej) czy Lewisem Hamiltonem. Tak jak oni znany, popularny, rozchwytywany przez piszczące nastolatki, chadzający w parze z cud pięknością celebrytką.

Kiedy Wilkinson leczył jedną ze swoich 18 kontuzji, Ciprianiemu poprzedni trener kadry Anglii wręczył koszulkę z nr 10 - reżysera gry, osobowości w każdym zespole rugby. Był najmłodszym, który spotkał się z tym przywilejem. Brytyjskie media, zwłaszcza kolorowe, oszalały. Dziś szaleją tak samo, bo młoda gwiazda, której w maju kończy się kontrakt z London Wasps, związała się nową umową z... australijskim Melbourne Rebels.

To nowopowstały zespół, który chce podbić rozgrywki Super 15 (do niedawna Super 14) składający się z najlepszych drużyn Australii, Nowej Zelandii i Republiki Południowej Afryki. Mimo lukratywnych ofert z angielskich klubów rządzących ligą, mimo obietnic wspaniałego życia na gorących plażach południowej Francji, Cipriani przenosi się 10 tys. mil od Anglii. Dlaczego to robi, co nim kieruje, wszyscy zachodzą w głowę. Nikomu nie chce się wierzyć, że robi to dla 200 tys. funtów, które spokojnie wyciągnąłby w Europie dokładając do tego ciekawe kontrakty reklamowe. Cipriani wynosząc się na południową półkulę tak naprawdę porzuca kadrę Anglii, bo Johnson już zapowiedział, że nie widzi szans powołania łącznika ataku na przyszłoroczny Puchar Sześciu Narodów (rozgrywki w Australii trwają od lutego do maja). A to z kolei może przekreślić szansę występu Ciprianiego w przyszłorocznym jesiennym Pucharze Świata.

Cipriani wyrusza do Australii w październiku razem z Kelly Brook. Zabierają ze sobą słodką tajemnicę, której w tej chwili nikt nie jest w stanie się domyślić.

Jastrzębski Węgiel (3) - Asseco Resovia (5); sobota, godz. 14.45 (transmisja w Polsacie Sport i TV 4)

Rewanż za finał Pucharu Polski. Jeśli oba zespoły zagrają tak fenomenalnie jak przed dwoma tygodniami w Bydgoszczy, potwierdzą, że tylko one są w stanie zagrozić Skrze w walce o mistrzostwo. Mimo że PP zdobyli jastrzębianie, na papierze wciąż większe szanse daje się Resovii. Ma więcej indywidualności (Rafael Redwitz, Aleh Akhrem, Krzysztof Ignaczak, Miko Oivannen) i determinację, by odegrać się za wcześniejszą porażkę. W Jastrzębiu sporo do udowodnienia ma Paweł Abramow, który świetne występy przeplata bardzo bladymi.

AZS UWM Olsztyn (7) - Neckermann AZS Politechnika Warszawska (10); sobota, 17

Od przegranego 0:3 meczu z AZS Olsztyn zaczęły się wielkie kłopoty Politechniki. Od ich pierwszego spotkania w przypadku olsztynian zmieniło się wiele - nie muszą już martwić się o utrzymanie, bo po wygranych z Wieluniem i Delectą bliżej im do środka tabeli. Zespół Radosława Panasa w każdym spotkaniu musi iść na całość - każdy punkt jest dla nich na wagę złota. Politechnika nawet po przegranych 0:3 meczach zbiera dobre recenzje, ale konto od tego się nie powiększa.

Domex Tytan AZS Częstochowa (4) - Jadar Radom (9); sobota, 17

Radomianie jako jedyni w tym sezonie pokonali AZS Częstochowa za trzy punkty. I był to chyba ich najlepszy mecz, bo w każdym z pozostałych spotkań nikt nie stawiał ich w roli faworytów. Wytrenowani do granic, po alkoholowym ekscesie Ardo Kreeka siatkarze Jadaru odgrażają się, że sprawią niespodziankę. Co na to częstochowska młodzież?

Zaksa Kędzierzyn-Koźle (2) - PGE Skra Bełchatów (1); niedziela, 14.45 (transmisja w Polsacie Sport i TV 4)

Jak tak dalej pójdzie, mistrzów Polski będzie można nazywać PCK PGE Skra. W tym sezonie z ich klubu zrobiła się prawdziwa przychodnia zdrowia. Z powodu kontuzji bełchatowianom wypadł właśnie piąty siatkarz (czterech już się wyleczyło). Tym razem jednak jest kogo opłakiwać, bo przez trzy tygodnie trenerzy nie będą mogli wykorzystać najlepszego gracza ligi Stephana Antigi. I to daje wielką szansę kędzierzynianom na urwanie Skrze punktu, może nawet dwóch. Ale Francuza w roli lidera ma kto zastąpić, choćby Bartosz Kurek, dla którego będzie to pierwszy mecz z prawdziwie gwiazdorskim kontraktem. W tle pojedynek dwóch kandydatów na przyszłych selekcjonerów - Krzysztofa Stelmacha i Jacka Nawrockiego.

Mecz Delecta Bydgoszcz (6) - Pamapol Siatkarz Wieluń (8) przełożono na 12 lutego.

Nasze typy:

Wojciech Drzyzga

Jastrzębski - Resovia 3:2

AZS Częstochowa - Jadar 3:1

AZS Olsztyn - Politechnika 3:1

Zaksa - Skra 1:3

Delecta - Siatkarz 3:0

 

Ireneusz Mazur

Jastrzębski - Resovia 1:3

AZS Częstochowa - Jadar 3:1

AZS Olsztyn - Politechnika 3:2

Zaksa - Skra 1:3

Delecta - Siatkarz 3:2

 

Jerzy Mielewski

Jastrzębski - Resovia 1:3

AZS Częstochowa - Jadar 3:1

AZS Olsztyn - Politechnika 3:1

Zaksa - Skra 0:3

Delecta - Siatkarz 3:0

 

Kamil Drąg

Jastrzębski - Resovia 2:3

AZS Częstochowa - Jadar 3:1

AZS Olsztyn - Politechnika 3:1

Zaksa - Skra 1:3

Delecta - Siatkarz 3:1

 

Bartosz Wencław

Jastrzębski - Resovia 2:3

AZS Częstochowa - Jadar 3:0

AZS Olsztyn - Politechnika 3:0

Zaksa - Skra 3:2

Delecta - Siatkarz 3:1

 

Przemysław Iwańczyk

Jastrzębski - Resovia 1:3

AZS Częstochowa - Jadar 3:0

AZS Olsztyn - Politechnika 3:2

Zaksa - Skra Bełchatów 2:3

Delecta - Siatkarz 3:2

czwartek, 04 lutego 2010

Do pierwszego meczu Pucharu Sześciu Narodów w rugby zostały godziny. Weekendowa inauguracyjna kolejka zapowiada się fascynująco. Nim jednak o sporcie - a uwierzcie mi, jest o czym mówić i pisać - trochę o modzie. Tak, tak, o modzie, bo na Wyspach doszło do prawdziwej rewolucji. Mniej więcej na taką skalę, jakby amerykańska armia porzuciła nagle dla konkurencji samoloty F-16. Irlandczycy po wielu, wielu latach porzucają nowozelandzką firmę Canterbury dla Pumy.

W rugby, dyscyplinie, w której wszystko opiera się na wieloletniej tradycji, zmiana to zaiste fundamentalna. Irlandczycy - z różnych powodów po cichu im kibicuję - wyglądają teraz naprawdę na zgraję nieobliczalnych wojowników (ciekawe, czy nowe koszulki będą dostępne w Polsce, czy trzeba będzie gnać po nie do Dublina). Może dlatego, że kojarzą się z nieprzewidywalną, do bólu finezyjną kadrą Samoa (też Puma) z dalekiego Pacyfiku...

Zresztą w Europie Zieloni i tak nie mają sobie równych, w minionym roku zdobyli wszystko, co było możliwe - przede wszystkim wygrali Puchar Sześciu Narodów zwyciężając we wszystkich spotkaniach (Wielki Szlem), powtarzając swoje osiągnięcie sprzed - uwaga - 61 (!) lat. W Pucharze Heinekena (rugbowa Liga Mistrzów) są niepokonani od dwóch lat (najpierw Munster, a ostatnio Leinster). W Lwach Brytyjskich i Irlandzkich, które odbyły latem tournee po RPA, sporą część kadry stanowili Zieloni.

W obliczu tych sukcesów tym bardziej sensacyjnie brzmią wiadomości o zamianie przez Irlandczyków Canterbury na Pumę. A najbardziej to, że ci pierwsi stracili tak fantastyczną drużynę. Zresztą popatrzcie sami i wypowiedzcie się, co sądzicie o nowych strojach Irlandczyków. Czy nie budzą respektu?

Firma Nike wciąż ubiera Anglię i Francję. I właśnie zaplanowany na mecz między nimi spotkanie ostatniej kolejki 20 marca (czyżby finał decydujący o zwycięstwie w całej serii... nie chce mi się wierzyć) zapowiada się na prawdziwą wojnę.

Kończąc wątek o strojach drużyn z Pucharu Sześciu Narodów dodam tylko, że Szkoci zostali przy Canterbury, Włosi chyba przy Motcie, a Walijczycy przy Under Armour (po wieloletniej erze Reeboka). Co do tych ostatnich oprócz powalających żółcią wyjazdowych koszulek mają ponoć fantastyczną, wchłaniającą wilgoć bieliznę (tak mówili mi polscy rugbiści).

PS Puchar Sześciu Narodów, tak jak przez trzy ostatnie lata, można w całości zobaczyć w Canal+ Sport2. Jednym z komentatorów jest Krzysiek Serafin, z którym mam przyjemność współpracować przy okazji meczów rugby w Polsacie. A przy okazji jajowatej piłki w niedzielę kolejne Super Bowl: Indianapolis Colts - New Orleans Saints. Finał tym razem w Polsacie o północy z niedzieli na poniedziałek. Warto obejrzeć, polecam zwłaszcza tym, którym futbol amerykański myli się z rugby. To naprawdę dwa różne światy.

Która kadra rugbistów jest najlepiej ubrana?

View Results
Create a Blog Poll

20:48, iwanczyk_gw_sport.pl , O rugby
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 01 lutego 2010

W piątek zapowiadałem rywalizację Stephana Antigi z Pawłem Abramowem. Wyszło jednostronnie, w poniedziałkowej Gazecie Wyborczej przepatrzyliśmy z Wojtkiem Drzyzgą naszych obcokrajowców. Co nam wyszło? Oto moja piątka, którą zanalizował później Wojtek.

Nie kończy się sprawa transmisji z ligi siatkarek. Na mój wpis o prawach do PLK odpowiedział Marian Kmita, szef sportru w Polsacie. Oto jego felieton z poniedziałkowej GW.

00:13, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (13) »
piątek, 29 stycznia 2010

Wojciech Drzyzga

Siatkarz - Resovia 0:3

Skra - Jastrzębie 3:1

Delecta - AZS Olsztyn 2:3

 

Ireneusz Mazur

Siatkarz - Resovia 0:3

Skra - Jastrzębie 3:0

Delecta - AZS Olsztyn 3:0

 

Jerzy Mielewski

Siatkarz - Resovia 0:3

Skra - Jastrzębie 3:1

Delecta - AZS Olsztyn 3:1

 

Kamil Drąg

Siatkarz - Resovia 0:3

Skra - Jastrzębie 3:1

Delecta - AZS Olsztyn 3:1

 

Bartosz Wencław

Siatkarz - Resovia 1:3

Skra - Jastrzębie 3:1

Delecta - AZS Olsztyn 3:0

 

Przemysław Iwańczyk

Siatkarz - Resovia 0:3

Skra - Jastrzębie 3:2

Delecta - AZS Olsztyn 3:2

14:26, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (25) »

Liga siatkarzy zostaje w Polsacie na pięć następnych lat. Za prawo do pokazywania rozgrywek siatkarek, które w wypełnionej hali w Łodzi sięgnęły jesienią po brązowy medal mistrzostw Europy, płacić nikt nie chce.

W pierwszym roku stacja Zygmunta Solorza zapłaci męskim klubom za transmisje 4 mln zł, w każdym kolejnym sezonie będzie dorzucać 10 proc. Nie mogło być inaczej, siatkówka męska musiała zostać tam, gdzie była od ośmiu sezonów. Nawet wieści o horrendalnych żądaniach działaczy (15 mln zł za sezon), które miały grozić zerwaniem rozmów, mało kto traktował serio. Głównie dzięki transmisjom siatkarskim Polsat Sport był w 2009 roku najlepiej oglądanym kanałem sportowym (ligowe hity przyciągały przed ekrany po 350 tys. widzów), liga telewizyjnego partnera też tak naprawdę zmieniać nie chciała, bo konkurencja nie była w stanie zapewnić kilkunastu transmisji w tygodniu. Działaczom zależało, by wyciągnąć od Solorza jak najwięcej kasy. Nie wyciągnęli. Dostali mniej niż jedną trzecią żądanej kwoty. Klęskę poniosła liga siatkarek. Rozgrywki brązowych medalistek mistrzostw Europy stały się sierotą, za które nikt nie chce płacić.

Na marketingu sportowym się nie znam, ale nie będzie chyba lepszego momentu, by zamienić ligę pań w wartościowy towar. Poza Włoszkami w XX wieku nie ma bardziej utytułowanej reprezentacji niż Polska - w czterech ostatnich ME nie opuściła żadnego półfinału, zdobyły trzy medale, w tym dwa złote. Z tych, które jesienią stanęły w Łodzi na podium ME, tylko Joanna Kaczor i Milena Sadurek występują poza krajem. Hale też są - poza dwoma-trzema wyjątkami - przyzwoite, nie powstydziłyby się ich najsilniejsze europejskie ligi. Skąd więc brak popytu na siatkarki?

Choć oglądalności meczów ligi panów i pań są porównywalne, ta druga wciąż w wielu miejscach jest po prostu przaśna. Przeciętny mecz drużyn środka tabeli kobiet i mężczyzn dzielą lata świetlne - czy to pod względem sportowym, czy oprawy, która także stanowi o widowisku telewizyjnym. We Włoszech, w Turcji, w Rosji, czyli krajach z mocnymi rozgrywkami siatkarek, kluby dostały mocne wsparcie od ligi i sponsorów. Nie dość, że nie potraciły czołowych siatkarek, to jeszcze ściągnęły najlepsze spoza kontynentu - m.in. mistrzynie olimpijskie z Brazylii czy srebrne medalistki igrzysk w Pekinie z USA. Polska liga mimo sukcesów kadry i regularnych transmisji telewizyjnych zrobiła krok w tył, przede wszystkim finansowo. Zamiast czterech - jak jeszcze przed dwoma laty - ledwie dwa kluby walczą o mistrzostwo. Reszta co rok z trudem dzierga budżet, właściwie wegetuje.

Co stanie się z siatkarkami, co działacze ligi powiedzą szefom klubów, którzy czekają na choćby minimalne granty od telewizji? Co wreszcie na to wszystko sponsorzy, którzy pieniądze dają tylko wtedy, gdy dzięki temu trafią do mediów?

Jeśli liga nie wyżebrze w kilku stacjach choćby po jednej transmisji w kolejce, siatkówka pań zejdzie do kompletnej niszy. Czy naprawdę liga trzeciej drużyny Europy jest nic niewarta?

00:22, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (10) »
czwartek, 28 stycznia 2010

W tym sezonie Jastrzębski Węgiel jest już krok przed Skrą Bełchatów. Czy w piątkowym hicie w pojedynku zagranicznych gwiazd także Paweł Abramow zepchnie w cień Stephana Antigę?

34-letni Francuz to najlepszy obcokrajowiec, jaki kiedykolwiek grał w Polsce. W Skrze występuje od dwóch i pół sezonu, nawet w gorszej formie nigdy nie był powodem nielicznych porażek bełchatowian. Trzy lata młodszy Abramow w reprezentacji Rosji był jednym z liderów, głównie w nim i jego kontrowersyjnych wypowiedziach szukano smaków i podtekstów polsko-rosyjskiej rywalizacji na poziomie reprezentacji. Jego przyjście do Jastrzębia było wielkim zaskoczeniem, bo to najbardziej znany zagraniczny siatkarz, który wzmocnił polską ligę.

Od początku rozgrywek Antiga - bardziej eksploatowany, bo w przeciwieństwie do Abramowa grał w mistrzostwach Europy i klubowych mistrzostwach świata - znów nie zawodził. Rosjaninowi zdarzały się gorsze mecze. W rozegranym kilka dni temu finale Pucharu Polski Abramow grał jednak fenomenalnie. Pokazał, że jest wielkim graczem i świetnym liderem poza boiskiem. Na równi z trenerem instruował, ustawiał i pomagał mniej doświadczonym kolegom. - Dostałem drugie siatkarskie życie - mówił po turnieju, którego zwycięzcą zostało Jastrzębie, a on zgarnął nagrodę dla najlepszego zawodnika.

Zapytałem Wojtka Drzyzgę, co sądzi o obu. - Bez graczy klasy Antigi i Abramowa nie da się zbudować drużyny zdolnej podbijać świat - mówi. - Różnice między nimi tkwią w szczegółach. Mają bardzo dobre i wyrównane statystyki w technicznych elementach - obronie, przyjęciu, zagrywce. Są w stanie w pojedynkę kierować grą. Palmę pierwszeństwa oddaję jednak na razie Antidze. Więcej zrobił dla Skry niż Abramowa dla Jastrzębia. Pamiętam więcej meczów, kiedy bohaterem był Francuz, choć przecież ma obok siebie lepszych kolegów niż Rosjanin. Abramow wolniej „wchodził” w swój zespół, w naszą ligę, ale finał Pucharu Polski pokazał, że jest w stanie w większym stopniu niż Antiga pomóc swojej drużynie w ataku.

Statystyki mają bardzo podobne, największą różnicę widać w przyjęciu. Rosjanin w 50 proc. wykonuje ten element bardzo dobrze, Francuz - w 38 proc. W ataku lepszy o włos (53 do 51 proc. skuteczności) także jest Abramow. W bloku jest idealny remis (0,2 na set), groźniejszą i pewniejszą zagrywką popisuje się Antiga.

Jastrzębski Węgiel jako pierwszy w Polsce zdobył przepustkę do przyszłorocznej Ligi Mistrzów. Skra może ją wywalczyć, zdobywając mistrzostwo kraju. Piątkowe spotkanie pokaże, czy drużyna ze Śląska zbliżyła się do bełchatowian choć trochę, czy sięgnęła po Puchar Polski dlatego, że w wielkim finale zabrakło Skry. Odpowie też, kto w rywalizacji gwiazd jest górą - Antiga czy Abramow.

A Wy co sądzicie?

17:54, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (4) »
wtorek, 26 stycznia 2010

Zapraszam na cotygodniowy magazyn siatkarski. Dziś o weekendowym finale Pucharu Polski.

23:58, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (19) »

Jeden z fanów Resovii wpisał się po finale Pucharu Polski na moim blogu: „Czasem przegrywać też trzeba umieć. Jako kibic Resovii już od paru lat, pierwszy raz w życiu widziałem, jak zawodnik podchodzi po przegranym ważnym meczu do swoich kibiców i ich przeprasza, a co najlepsze, to on nie ma za co przepraszać. Zagrali najlepiej jak potrafili i dali z siebie wszystko, a w tym dniu Jastrzębie było po prostu lesze. Jako kibic Resovii chodzę z podniesionym czołem, pomimo iż przegraliśmy, to wstydu nam nie przynieśli, gdyż zagrali super mecz”.

Zresztą popatrzcie sami:

Nie ukrywam, że Redwitz to jeden z moich ulubionych ligowych siatkarzy. Raz, że świetny z niego gracz, dwa - widać, jak żyje grą, a Resovii nie traktuje jak kolejnego przystanku, na którym można skasować parę setek tysięcy euro. Słowem - gość, jakich w lidze chciałbym jak najwięcej.

15:59, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (6) »
piątek, 22 stycznia 2010

Siatkarski Puchar Polski bez faworyta to najfajniesze, co mogło się przytrafić - mówi w magazynie siatkarskim ekspert Polsatu Sport i Sport.pl Wojciech Drzyzga.

18:55, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (4) »

Nie wiem, czy w burzy po przyznaniu Skrze Bełchatów organizacji Final Four to dobry moment na podsumowanie minionego roku, ale poproszony przez Strefę Siatkówki wytypowałem zwycięzców w poszczególnych kategoriach.

Najlepszy polski siatkarz 2009 roku:

Paweł Zagumny

Piotr Gruszka nie zostałby MVP mistrzostw Europy, a Bartosz Kurek odkryciem tego turnieju. Gdyby nie Paweł Zagumny. Żal, że polska liga, w końcu czołowa w Europie, nie zatrzymała tak klasowego gracza.

Najlepsza polska siatkarka 2009 roku:

Aleksandra Jagieło

Była najrówniej grającą Polką w mistrzostwach Europy, jej stabilna forma dała Muszyniance kolejne mistrzostwo.

Najlepszy zagraniczny siatkarz 2009 roku grający w Polsce:

Stephane Antiga

Zdarzają się ledwie chwile, kiedy Francuz nie gra na najwyższym poziomie. To najlepszy obcokrajowiec w historii ligi. Wielka klasa. W drugiej połowie roku do tego tytułu aspirował również Aleh Akhrem.

Najlepsza zagraniczna siatkarka 2009 roku grająca w Polsce:

Helena Horka i Julia Szeluchina

Horka w formie jest nie do zatrzymania. Gra w Polsce kolejny rok i pewnie zostanie tu na dłużej. Szeluchina wspaniale wróciła do ligi po porodzie i jest wybijająca się siatkarką beniaminka z Łodzi. Największą nagrodą za siedem lat gry w Polsce byłoby przyznanie jej obywatelstwa, ale na razie mało kto chce jej w tym pomóc.

Siatkarskie objawienie 2009 roku:

Bartosz Kurek

Może nie tyle objawienie, bo o możliwościach Kurka wiadomo nie od wczoraj, co skok roku. Eksplodował w mistrzostwach Europy, oby utrzymał fantastyczną formę jak najdłużej.

Najlepszy trener w Polsce 2009 roku:

Daniel Castellani

Za mistrzostwo Europy oraz dialog, który może zmienić standardy w polskiej siatkówce.

Siatkarskie rozczarowanie 2009 roku:

Trefl Gdańsk

Za głośne wejście do ligi i jeszcze huczniejszy spadek.

Działacz 2009 roku:

Telewizja Polsat

Jest mi niezręcznie wyróżniać stację, z którą współpracuję, ale gdyby nie transmisje, kilka ligowych ośrodków musiałoby zwinąć interes. Jeśli działaczom klubowym udaje się znaleźć sponsora, ten zawsze stawia kardynalny warunek - chce być w mediach.

Głosowali też Wojciech Drzyzga i Jerzy Mielewski. Oto ich typy z uzasadnieniem.

Wojciech Drzyzga

Najlepszy polski siatkarz 2009 roku:

Paweł Zagumny

Mózg drużyny narodowej. Bez niego nie byłoby sukcesów.

Najlepsza polska siatkarka 2009 roku:

Mariola Zenik

Utrzymuje światowy poziom od wielu sezonów. W minionym roku również.

Najlepszy zagraniczny siatkarz 2009 roku grający w Polsce:

Stephane Antiga

Podobnie jak Zagumny - gracz kompletny, prezentujący najwyższy poziom w krajowych i pucharowych rozgrywkach.

Najlepsza zagraniczna siatkarka 2009 roku grająca w Polsce:

Helena Horka

Jak na polskie standardy prezentuje najwyższy poziom wśród siatkarek spoza kraju.

Siatkarskie objawienie 2009 roku:

Paweł Zatorski

Choć w minionym roku lepsi od niego byli Kurek i Jarosz, za objawienie uważam pojawienie się gracza po raz pierwszy. Gra bardzo równo jak na młodego gracza.

Najlepszy trener w Polsce 2009 roku:

Daniel Castellani

Osiągnął wielki wynik z zespołem, po którym tak wiele się nie spodziewaliśmy. Za pracę w Skrze również.

Siatkarskie rozczarowanie 2009 roku:

Trefl Gdańsk

Chyba nie muszę uzasadniać...

Działacz 2009 roku:

Telewizja Polsat

Bez tej stacji siatkówka byłaby w niszy, z której trudno byłoby jej wyjść i przebić inne popularne dyscypliny.

 

Jerzy Mielewski

Najlepszy polski siatkarz 2009 roku:

Paweł Zagumny

O zaletach Pawła można rozpisywać się godzinami. Najważniejsze jest jednak zestawienie naszej reprezentacji bez i z Pawłem Zagumnym. To dwa inne światy. Potwierdzeniem jest również nagroda dla najlepszego rozgrywającego ME.

Najlepsza polska siatkarka 2009 roku:

Milena Sadurek-Mikołajczyk

Rozegranie to najtrudniejsza i najbardziej niedoceniana pozycja na boisku. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że gdyby nie spokój i opanowanie Mileny Sadurek w najważniejszych meczach ME, medal pozostałby tylko marzeniem.

Najlepszy zagraniczny siatkarz 2009 roku grający w Polsce:

Stephane Antiga

To dla mnie nie tylko najlepszy obcokrajowiec 2009 roku ale najlepszy zawodnik grający w Pluslidze. Techniczny geniusz , profesjonalista, a przede wszystkim wspaniały człowiek.

Najlepsza zagraniczna siatkarka 2009 roku grająca w Polsce:

Alena Hendzel

Zagraniczne zawodniczki w naszej lidze to ciągle margines. Niestety, sam skład nominowanych przekonuje, że jest w tej kwestii sporo do zrobienia. Aby liga mogła się rozwijać, muszą pojawić się większe nazwiska. Z przedstawionej listy stawiam na Alenę Hendzel.

Siatkarskie objawienie 2009 roku:

Bartosz Kurek

Bartek już wcześniej pojawił się w reprezentacji, ale teraz został kluczowym zawodnikiem. Poczynił ogromny postęp, za co musi być wyróżniony.

Najlepszy trener w Polsce 2009 roku:

Daniel Castellani

W tej kategorii nie może być wątpliwości. Daniel oprócz walorów taktycznych, które dobrze znaliśmy, objawił się nam jako cudowny psycholog i człowiek zupełnie niekonfliktowy.

Siatkarskie rozczarowanie 2009 roku:

Trefl Gdańsk

To miał być hit. Wielkie nazwiska, wielkie pieniądze i… spadek. Liczyłem, że na siatkarskiej mapie polski pojawi się kolejny mocny sportowo i finansowo ośrodek, który walczyć będzie o medale. Skończyło się kompletną klapą.

Jeśli jeszcze nie gosowaliście, macie okazję:

Plebiscyt Strefy Siatkówki 2009

11:22, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (6) »
czwartek, 21 stycznia 2010

Wiadomości z Luksemburga - Resovia zagra z CSKA Sofia (pierwszy mecz na wyjeździe), a Skra Bełchatów zorganizuje, co było wiadomo od dawna, turniej Final Four.

Druga wiadomość dotycząca Resovii jest gorsza - wicemistrzowie Polski w kolejnej rundzie trafią, jeśli awansują, na zwycięzcę pary Trentino - Roeselare. Faworytem sa oczywiście Włosi, a to już rywal naprawdę tęgi.

Bułgarzy wyszli z drugiego miejsca jednej ze sabszych grup, w której zdecydowanym faworytem był Zenit Kazań. CSKA to zespół bez gwiazd, w niemal bułgarskim składzie, w którym wyjątkami są Kenijczyk Philip Maiyo i Amerykanin Austin Rester.

Słowem z zespołem tym rzeszowianie powinni poradzić sobie bez trudu, później zaczną się schody. Skra ma trzy miesiące, by spokojnie przygotować się do turnieju finałowego, w którym powinna odegrać czołową rolę.

15:59, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (17) »

Oto nasze typy meczu rozgrywanego awansem AZS Częstochowa - Politechnika:

Wojciech Drzyzga: 3:1

Ireneusz Mazur: 3:0

Jerzy Mielewski: 3:1

Kamil Drąg: 3:1

Bartosz Wencław: 3:0

Przemysław Iwańczyk: 3:2

13:59, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (2) »

Z zainteresowaniem śledziłem dyskusję pod czołówkowym tematem Sport.pl o Franciszku Smudzie i jego żonie w Tajlandii. Z selekcjonerem rozprawili się Michał Pol i Paweł Czado.

- Smuda nie pojechał do Tajlandii na wakacje, ale do pracy. Skoro zabrał małżonkę, to znaczy, że nie traktuje tej pracy poważnie - oburzał się we wtorek na blogu Pol.

A Czado grzmiał: - Po pierwsze: ciekawe co Smuda odpowie kadrowiczom, jeśli oni będą chcieli zabrać małżonki na kolejne zgrupowanie? Czy oni są gorsi? Oczywiście tak samo jak Smuda mogą zapłacić za pobyt połowic, piłkarzy też stać, a co...

Zachodzę w głowę o co ten dym. Smuda pojechał - czy z własnej woli i zgodnie ze swoją myślą prowadzenia kadry pomijam - tylko na turniej towarzyski do Tajlandii. Za żonę zapłacił, co akurat wśród sportowych działaczy i trenerów nie jest regułą, więc nikogo na koszty nie naraził. Poza tym, na Boga, nie jest to 18-latek, któremu byle dziunia w głowie zawróciła i zamiast trenować Iwańskiego czy innego Rybusa będzie się mizdrzył po kątach do swej lubej. Czy aby nie przesadzacie? Nie zdarzyło się Wam nigdy zabrać na mecz, który relacjonujecie, żony czy syna? A jeśli tak, to czy nie traktowaliście swojej pracy poważnie?

Nie mam powodu, by za Smudą stawać murem, ale akurat w tej tajlandzkiej wyprawie jest tysiąc innych powodów, by przyczepić się do niego. Na pewno nie za to, że zabrał ze sobą żonę...

00:17, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (11) »
środa, 20 stycznia 2010

Kolejny odcinek magazynu siatkarskiego, a w nim Wojciech Drzyzga opowiada o meczu na szczycie, postawie Skry i Resovii oraz o Mariuszu Wlazłym.

14:30, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 stycznia 2010

Dzisiejszy odcinek naszego siatkarskiego magazynu o trąbkach na meczach siatkówki, transparentach, gwiazdach i gwizdach. Co Wy na ten temat sądzicie?

20:15, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 18 stycznia 2010

Typujcie, proszę pod tym wątkiem wynik czwartkowego meczu AZS Częstochowa z warszawską Politechniką. We wtorek wkleje typy koleżeństwa. Poniżej wyniki ostatniej kolejki i ranking.

Podsumowanie 11. kolejki PlusLigi :

bezczelny_ale_z_wizja 11

madius 11

Gość: Macias23, xdsl-13408.lubin.dialog.net.pl 10

Gość: Mania, chello089078205010.chello.pl 10

Gość: Sebastian, apk55.neoplus.adsl.tpnet.pl 10

rafniks 10

rileysalmon_10 10

Wojciech Drzyzga 10

Gość: , 88.220.92.20* 10

olgakabala 10

Bartosz Wencław 10

Przemysław Iwańczyk 9

kamilwyk 9

jmormul 9

lidka1688 8

kajper 8

her16 8

maksymal 8

harcix 8

Jerzy Mielewski 8

seba.krystek 8

i_love_volleyball 8

Gość: jacas1407, 87-205-186-245.adsl.inetia.pl 8

Gość: emi505, auc34.internetdsl.tpnet.pl 8

Gość: natalia, chello089077216102.chello.pl 7

tita137 7

Ireneusz Mazur 7

alehandro1984 7

bziemek 7

czarkopol 7

rafa84002 7

darusiaxd 7

Kamil Drąg 7

rafekr 7

Gość: Shaybus, 77-254-205-169.adsl.inetia.pl 6

Gość: vamos, netpanel-87-246-195-168.umcs.akademiki.lublin.pl 6

Gość: witekczwa, bkx228.neoplus.adsl.tpnet.pl 5

rodskinna 4

mikkaa17 4

Gość: ryzyk-fizyk, dfn58.neoplus.adsl.tpnet.pl 1

 

Tabela po 11 kolejce PlusLigi przedstawia się następująco:

rileysalmon_10 88

Jerzy Mielewski 80

Przemysław Iwańczyk 77

maksymal 74

bziemek 74

kamilwyk 74

Mania 73

harcix 72

i_love_volleyball 72

rafekr 72

Alehandro1984 71

bezczelny_ale_z_wizja 71

tita137 69

seba.krystek 69

lidka1688 69

jacas1407 68

rafa84002 68

Wojciech Drzyzga 68

Gość: vamos, netpanel-87-246-195-168.umcs.akademiki.lublin.pl 67

Ireneusz Mazur 66

rafniks 66

Gość: Macias23, xdsl-13408.lubin.dialog.net.pl 65

Her16 65

madius 60

Gość: witekczwa, bkn179.neoplus.adsl.tpnet.pl 60

mikkaa17 59

Kajper 59

Kamil Drąg 57

darusiaxd 54

jmormul 53

ttrotyl 51

Gość: natalia, chello087206171108.chello.pl 51

Gość: emi505, auc34.internetdsl.tpnet.pl 48

jersey_84 45

apocomi 45

lolka272 41

azsiak88 34

pilb 32

olgakabala 32

Gość: Erhat, station-120-138-87-77.ticom.pl 31

milennn 31

czarkopol 30

lahoo 30

Gość: Shaybus, 77-254-131-118.adsl.inetia.pl 29

Gość: , 88.220.92.202 26

rodskinna 25

Bartosz Wencław, siatka.org 22

Gość: bredi, abvg74.neoplus.adsl.tpnet.pl 20

eda652 20

agniecha2703 19

Gość: adriano1991, 62.152.145.101.dsl.dynamic.eranet.pl 18

Gość: barcelonaa, 195.68.232.67 17

Gość: olja_9, acit84.neoplus.adsl.tpnet.pl 16

pek0s1 15

toldo16 13

fcbarca12 11

pshemas83 11

pawlik011 11

lucassj90 11

Gość: , 90-156-5-190.as.kn.pl 11

Gość: ajq, dynamic-78-8-131-117.ssp.dialog.net.pl 10

Gość: Hesus, 78.8.25.156 10

Gość: Sebastian, apk55.neoplus.adsl.tpnet.pl 10

Gość: kamil, 83.1.40.70 10

Gość: , 77.79.192.242 10

Gość: Maciek, sucha.eu 10

Gość: brzoza_ol, 195.245.213.9 9

Gość: , 77-254-148-47.adsl.inetia.pl 7

dante1002 7

Gość: taka sobie:- , 83-168-108-165.pz3-nat.espol.com.pl 6

Gość: ściagnieta skóra, 91.189.74.34 6

Gość: , chello089078238194.chello.pl 6

chmiel_d 6

strain 6

Gość: Ktoś, apg206.internetdsl.tpnet.pl 6

Gość: lkbm, host-87-99-36-138.lanet.net.pl 5

Gość: nom, cgh234.neoplus.adsl.tpnet.pl 5

Gość: kapelush, 89.231.209.94 5

Gość: Piotrek, atg157.neoplus.adsl.tpnet.pl 3

Gość: kibic_obiektywny, 89.191.155.8 3

Gość: krisrosa, 213.25.69.1 1

Gość: ryzyk-fizyk, dfn150.neoplus.adsl.tpnet.pl 1

15:18, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (30) »
niedziela, 17 stycznia 2010

 

Władze światowej federacji (FIVB) chcą przyspieszyć start tegorocznej Ligi Światowej o tydzień. W gęsto utkanym kalendarzu reprezentacyjnym to dużo, w treningu przygotowującym kadry do kluczowych imprez (w 2010 roku będą to mistrzostwa świata), szmat czasu. Daniel Castellani pewnie nie będzie miał wyjścia i, jak wcześniej Raul Lozano, upomni się o skrócenie ligowych rozgrywek.

Jeśli zrobi to w stylu swojego poprzednika „ma tak być i koniec”, z pewnością spotka opór. Jeśli postąpi z charakterystyczną dla siebie subtelnością, może się dogadać. I zdaje się, że dzięki swojemu tournee po Polsce już doszedł do porozumienia z szefami i trenerami niektórych klubów. Niewykluczone więc, że liga będzie krótsza. Jak to zrobić, działacze będą radzić podczas zbliżającego się finału Pucharu Polski w Bydgoszczy.

Castellani nie tylko mediuje z szefami i trenerami klubowymi, także obserwuje potencjalnych kadrowiczów. Po 11. kolejce swoje szanse – nie licząc mistrzów Europy – zwiększyli Mariusz Wlazły (czy aby chce wracać), Grzegorz Szymański (tak samo jak z Wlazłym), Fabian Drzyzga (mimo porażki dobry mecz). Świetny debiut zaliczył - z konieczności, bo pod nieobecność Brazylijczyka Paulo - Tomasz Tomczyk z AZS Olsztyn.

O Skrze i jej gładkim zwycięstwie z Resovią napisano i powiedziano już wszystko. Można było się przekonać, że zwycięstwa nad bełchatowianami mogą się innym co najwyżej zdarzać, a i to w mocno kryzysowych momentach mistrza. O Imperium z Bełchatowa pisze takze w poniedziałkowej Gazecie Wyborczej i na blogu Rafał Stec.

Drużyna kolejki: Masny (Zaksa), Ruciak (Zaksa), Pliński (Skra), Wlazły (Skra), Antiga (Skra), Wiśniewski (AZS Częstochowa), Lambourne (Delecta).

Bohater kolejki: Mariusz Wlazły. 22 punkty, 53 proc. skuteczności w ataku, dwa asy (w megaważnym momencie).

Cytat kolejki: „Chyba bardziej [zmotywował Skrę] napis kibiców Resovii ["Game Over", patrz zdjęcie] niż sama porażka. Przegrać zawsze można, to jest sport. Nawet faworyt może przegrać z każdą drużyną, to normalne. Ten napis nas zmotywował, bo kibice obu klubów są niby-zaprzyjaźnieni, ale takich rzeczy się nie robi” - Mariusz Wlazły po meczu z Resovią.

22:02, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (11) »

Nie macie jeszcze kalendarza na 2010 rok? Nic straconego. Zwłaszcza panie powinny być zadowolone z wydawnictwa rugbistów Juvenii Kraków. Fantastyczna robota. Przyznam, że tak świetnego kalendarza dawno nie widziałem.

Jak poinformował mnie rzecznik prasowy krakowskiego klubu rugby, zawodnicy spod Wawelu wzorowali się na projekcie jednej z najlepszych drużyn francuskich Stade Francais - 12 miesięcy, 12 stron i 12 zdjęć prezentujących sportowe sylwetki zawodników, którzy na co dzień uganiają się za jajowatą piłką.

„Smoki pracowały nad materiałem podczas dwóch sesji fotograficznych - w studio i na boisku, czego wynikiem jest zestawienie sześciu zdjęć pozowanych, po części w atletycznych pozach oraz sześciu zdjęć z akcji, gdzie umazani błotem gracze uwiecznieni zostali w boiskowych sytuacjach” - pisze Kajetan Cyganik i zaznacza, do kogo skierowany jest projekt. „Po pierwsze, bardzo mało jest kalendarzy skierowanych do pań, a ten niewątpliwe właśnie takim jest. Po drugie, na polskim rynku nie było jeszcze kalendarza, w który zaangażowaliby się sportowcy z najwyższej klasy rozgrywkowej, odsłaniając przed większą publiką swoje napięte mięśnie i oddając przy tym charakter sportowej walki”.

Autorem zdjęć jest Piotr Dębski, a pomysłodawcą i koordynatorem całego projektu - Kajetan Cyganik. Kalendarz można kupić w siedzibie klubu na krakowskich Błoniach oraz za pośrednictwem stron internetowych: Juvenia.info, RugbyPolska.pl oraz na allegro.

14:06, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (3) »
sobota, 16 stycznia 2010

Najpierw cytat z Rafała Steca po niespełna godzinie gry: Oby to bełchatowskie znęcanie się nad Rzeszowem przeszło w coś przypominającego równą walkę, bo na razie kompletny zawód. Wygląda na to, że Skrę może pokaleczyć co najwyżej epidemia i wymuszone środsezonowe urlopy, jak wychodzą z choroby, to wciąż inna, wyższa liga jest dla reszty domowego chowu. Nuuuda.

Nie doczekaliśmy się, dobrze, że w końcówce było choć ciutkę emocji, bo tak byłby zawód na całej linii. A napaliłem się na ten hit jak diabli. Przeczuwałem, że wygra Skra, ale 3:2, może 3:1 po walce, a nie tak jednostronnie i nudno jak w ubiegłorocznym finale. Nawet czołówkę sportu w Gazecie Wyborczej zrobiliśmy, a tu taka klapa. Naprawdę nie wiem, jak w tej sytuacji zabrać się do podsumowania tego meczu w poniedziałkowej Gazecie Sport.pl…

Plusy. Wracający do formy Mariusz Wlazły, grający często bezbłędnie Stephan Antiga, jak zwykle świetni rzeszowscy kibice i ich akcja przeciwko trąbkom, do której się z całą mocą przyłączam i chętnie ogłoszę ją w Gazecie Wyborczej.

Minusy. Tak wiele, że szkoda pisać. Zawód ze strony niektórych zawodników, trener Travica też nie zawsze i w porę pomagał drużynie. I generalnie: nuuuuuda.

Jeśli wszystko wróci do normy, a jest nią od pięciu lat monopol Skry na wygrywanie, to zamiast ciekawej, wyrównanej ligi będziemy mieli zaledwie walkę o dwa pozostałe medale.

PS. W sumie dobrze, że do Rzeszowa się nie wybrałem, bo zaraz po meczu siatkówki komentowałem Puchar Heinekena (Liga Mistrzów) w rugby Clermont – Ospreys. To chociaż było widowisko.

20:43, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (9) »

15:09 - Bohaterem pierwszego seta Antiga. Poza blokiem (jednym), jaki dostał od na lewym skrzydle, bezbłędny. Niestety, kończą się baterie w laptopie, podsumowanie po meczu,

14:56 - Na razie Wlazy górą. Oivannen i Akhrem nieco w cieniu.

14.40 - Dla Konrada Piechockiego faworytem Skra. Zaraz zaczną.

14:37 - Kurek na ławce. Dla mnie to nie zaskoczenie. A dla Was?

14:31 - W przedmeczowym studio Tomasz Wójtowicz wskazuje na faworyta Skrę. Szef bełchatowian mówi, że kłopoty już za nimi. Tym lepiej dla meczu - dwie drużyny wypoczęte, w pełnej dyspozycji.

13.59 - Krótki przegląd prasy. Moją zapowiedź z Gazety Wyborczej znajdziecie tutaj.

W Rzeczpospolitej Janusz Pindera pisze: „Ten mecz wiele w lidze nie zmieni, ale jeśli wygra Resovia, to zatrzęsie się w niej mocno. Dla Skry druga porażka z tą drużyną byłaby policzkiem, a władze mistrza z Bełchatowa prawdopodobnie zmusiłaby do ostrej reakcji”.

W Przeglądzie Sportowym porównanie na pozycjach (wygrała Skra 3:2) i podsumowanie tego, co działo się w obu klubach w ostatnim czasie. „Są [rzeszowianie - red.] chwaleni za dobrą i skuteczną grę. Bełchatowianie mieli trochę problemów i wciąż zmagają się z krytyką”.

13.26 - Założyłem kiedyś sondę, kto jest najlepszym polskim sędzią. Oddano 1359 głosów. Zwyciężył Strzylak (22,88 proc.), dalej uplasowali się: Soból (20,75), Sęk (16,48), Jacyna (7,87), Lemek (7,80), Twardowski (5,15). Cały ranking dostępny tutaj.

13.20 - dzisiejszy hit poprowadzą sędziowie Sylwester Strzylak i Janusz Soból. To para, która w tym sezonie (liga i Puchar Polski) najczęściej sędziuje Skrze (dotąd trzy razy). Resovia spotka się z tymi arbitrami po raz drugi.

Sędziowali Resovii: Lemek 3, Twardowski 3, Maroszek 3, Darocha 2, Król 2, Sokół 1, Hojka 1, Niemczura 1, Herbik 1, Jasiński 1, Maciejewski 1, Kasprzyk 1, Strzylak 1. Soból 1.

Sędziowali Skrze: Strzylak 3, Soból 3, Lemek 3, Twardowski 3, Dudek 3, Kasprzyk 2, Król 2, Darocha 1, Szmydyński 1, Maciejewski 1, Jacyna 1, Hojka 1.

13:26, iwanczyk_gw_sport.pl
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12
Plebiscyt Strefy Siatkówki 2009
sport.pl
Tam jestem
  • wyborcza
  • polsatsport
  • rugbypolska.pl
Bądź na bieżąco