Trzecia część meczu - blog Przemysława Iwańczyka
Blog > Komentarze do wpisu

Dariusz Wdowczyk zdaje maturę (wersja rozszerzona)

Napisałem ten tekst po 2. kolejce tego sezonu. Opublikowany został w poniedziałkowej Gazecie Wyborczej jako Po-ligon, dlatego nie był ogólnie dostępny w sieci. Ponieważ zauważyłem dziś na Twitterze dość szeroką dyskusję między dziennikarzami sportowymi, "czy/co a jeśli/czy może/powinien Dariusz Wdowczyk poprowadzić w przyszłości reprezentację Polski", wklejam go z w całości, w wersji rozszerzonej o jeden akapit.

Do ostatnich minut przez zesłaniem wydania toczyłem zażarte dyskusje z redaktorem, czy można owy tekst spuentować na łamach GW zdaniem "Dla mnie w tej sprawie [korupcyjnej] Wdowczyk jest już czysty, nie widziałbym także powodów, dla których należałoby odmawiać mu marzeń nawet o prowadzeniu reprezentacji, a wiem, że tych trener ze Szczecina wcale nie porzucił".

Taka ta nasza robota, redaktor prowadzący kolumnę dyskutuje z autorem nad tekstem, ten zgadza się na zmiany lub nie, robi to z przekonaniem lub po prostu dla świętego spokoju. Kwestia wrażliwości, wyrazistego światopoglądu, oceny czynów z przeszłości, itd., ja w każdym razie zrobiłem to bardziej dla świętego spokoju. A dziś publikuję w całości na blogu, który redaguję ja sam ;), prezentując przy okazji swoje zdanie na ten temat.

"DARIUSZ WDOWCZYK ZDAJE MATURĘ"

Już po dwóch kolejkach jasne stało się, że najpewniej każdą opowieść o ekstraklasie trzeba będzie zaczynać i kończyć na Legii.

Zwiastun ligowego scenariusza jest mało skomplikowany, na razie wygląda, że dominatorzy z Warszawy zdolni są rozbijać wszystkich i wszędzie, nawet jeśli w wybitnej dyspozycji nie są. Mistrzowie kontra reszta Polski i pozostająca jej walka o miejsca od drugiego w dół? Coraz więcej wskazuje na to, że tak będzie przebiegał sezon 2013/14. "Legia polskim Bayernem" - zakrzyknąć można już teraz, ryzyko pomyłki jest niewielkie.

Niespecjalnie to dziwi, warszawiacy to jedyny klub z trzycyfrowym budżetem, wreszcie, po raz pierwszy od kilku dekad zarządzany zgodnie z kanonami sportowo-biznesowej sztuki, 30-osobową kadrą, z której nawet ostatniego gracza zazdroszczą jej wszyscy konkurenci. W Poznaniu, we Wrocławiu czy na Śląsku wzdrygać się będą na takie tezy, ale prawda jest taka, że każdego z legionistów reszta skrycie zazdrości.

Nie o Legii jednak ma być ta historia, nie będzie też o pozostałych pucharowiczach, z których być może wykluje się choćby pozorny kontrkandydat do mistrzostwa. Dziś poszperam w stanach średnich i niżej naszej ligi, bo wbrew okrutnym prawdom o nijakości i przypadkowości w klubowej polskiej piłce znajdziemy kluby, których, jeśli nie podziwiać, należy przynajmniej cenić. Za to, że nie pławią się w takich luksusach jak Legia, nie mają komfortu Lecha czy Śląska, a mimo to przyzwoicie funkcjonują, z mozołem wiążą koniec z końcem, o których można powiedzieć - i to jest w tym najważniejsze - że piłkarsko są "jakieś". Można w kilku zdaniach zdefiniować ich styl, wskazać atuty, elementy, które wyróżniają je z ligowej szarzyzny.

Jest takich kilka, pamiętacie pewnie Górnika z poprzedniej jesieni czy Piasta, który w nagrodę za naprawdę dobry sezon zadebiutował w europejskich pucharach. Gdybym po ledwie dwóch kolejkach miał wskazać, która drużyna zrobiła największy skok w porównaniu z poprzednim sezonem, bez wahania powiedziałbym, że Pogoń.

Tak, tak, to nie pomyłka, wyróżniłbym właśnie drużynę, która w sobotę przegrała z przywoływaną na początku Legią aż 0:3. Od razu trzeba powiedzieć, że przegrała tak wysoko niezasłużenie, na co zwrócił uwagę także trener zwycięzców Jan Urban.

Już widzę te kpiące uśmiechy, ale naprawdę nie widzę drużyny, której gra miałaby aż tyle wspólnego z trenerem, który ją prowadzi. Zeszłosezonowej misji Dariusza Wdowczyka nie traktowałem serio, do Szczecina przyszedł posprzątać po Arturze Skowronku. Wybaczy mi ten ostatni, ale mimo udanej jesieni, która pozwoliła "Portowcom" utrzymać się w ekstraklasie, na wiosnę przygotował, a później zostawił drużynę zdemolowaną. Pod wieloma względami - mentalnie szczecinianie byli nierozumiejącą się zgrają bez inspiracji, motorycznie wyglądali na składany przez domorosłego mechanika samochód, który miał ścigać się z cackami spod igły poważnych fabryk.

Szczerze obawiałem się o los beniaminka na finiszu poprzedniego sezonu. Ostatecznie zapewnił sobie jednak utrzymanie i od tego momentu byłem pewny, że Wdowczyk, będąc odpowiedzialnym za swoją robotę, już samodzielnie zrobi z piłkarzami coś więcej niż tylko natchnie ich do skutecznej walki o utrzymanie.

Nie miał łatwo, szczecinianie kasą szastać nie byli w stanie, bilansując budżet, przyszło im się głównie rozstawać z najbardziej doświadczonymi (Pernis, Kolendowicz, Budka), o szaleńczych wzmocnieniach nie było mowy, jedynym znaczącym był Jakub Bąk z GKS Tychy. Trudno zresztą dziwić się na taką politykę, skoro zarządzający klubem dali sobie kilkanaście miesięcy na wyjście na finansową prostą.

Wdowczyk nie dostał więc w swoje ręce zabawki, jaką ma trener Urban, wypadł mu jeszcze kontuzjowany Hernani, a mimo to dokonał rzeczy w naszym futbolu rzadko spotykanej - przerwę między rozgrywkami wykorzystał przede wszystkim na pracę nad taktyką. Wykorzystał perfekcyjnie, dokładnie według pomysłu, o którym opowiadał, czekając na koniec pięcioletniej dyskwalifikacji za korupcję. Piłkarzy ma co najwyżej solidnych (zgraja młodych, nieznanych szerzej graczy) albo bliskich sportowej emerytury jak Edi Andradina czy Bartosz Ława.

Już w pierwszym meczu w Lubinie wiadomo było, o co "Portowcom" chodzi. Piłkarze poszczególnych formacji współpracowali bez zarzuty, przeciwnika zmuszali do błędów, spychając ich nierzadko nawet we własne pole karne. Godna podziwu była również asekuracja, z jaką podążali do siebie w trudnych sytuacjach, dało się też zauważyć łatwość, dopracowaną strategię, z jaką drużyna przechodzi do ataku po odzyskaniu piłki.

Podobnie szczecinianie starali się z Legią, jednak piłkarsko rywal był lepszy, pobił ich umiejętnościami indywidualnymi, w walce o niespodziankę przeszkodziła im również czerwona kartka dla Djousse’ego. Mimo to nie wykopywali piłki byle dalej, stworzyli kilka okazji bramkowych, grając tak naprawdę bez ognia w przodzie, bo w kadrze jest zaledwie trzech napastników, i to takich, na których widok bramkarze rywali raczej nie drżą ze strachu.

To paradoks, by chwalić drużynę po sromotnej przegranej, jestem jednak przekonany, że Pogoń spokojnie może myśleć o miejscu w grupie mistrzowskiej. Także dla Wdowczyka praca w Szczecinie to egzamin, pewnie ostatnia szansa, by naprawdę wrócić do wielkiej piłki, zrealizować aspiracje, jakie miał przed pięciu laty, kiedy rozstawał się z zawodem. Wielu wciąż wypomina mu korupcyjną skazę, przypomnę jednak, że szkoleniowiec Pogoni jako jeden z nielicznych za swoje grzechy poniósł karę, podczas gdy wielu jego kolegów ciągle działa w polskiej piłce, zasłaniając się prokuratorskim glejtem o współpracy. Pod tym względem jest od nich w lepszej sytuacji. Dla mnie w tej sprawie Wdowczyk jest już czysty, nie widziałbym także powodów, dla których należałoby odmawiać mu marzeń nawet o prowadzeniu reprezentacji, a wiem, że tych trener ze Szczecina wcale nie porzucił.


wtorek, 01 października 2013, iwanczyk_gw_sport.pl

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/10/01 18:11:10
Wdowczyk w kadrze? NIGDY PRZENIGDY.
Dla mnie jego dzisiejsze "sukcesy" (chwilowe zrestą, poczekajmym, niech pogra z silnymi rywalami) to raczej kolejny (kto ogladał poprzedni sezon, ten wie, o czym mówię) przejaw powrotu do dawnej rzeczywistości (jasne, nie da się tego udowodnić).
-
Gość: Kibic Widzewa, *.zone7.bethere.co.uk
2013/10/01 19:45:30
@grzespelc

A dla mnie obecne wyniki w polskiej lidze (wiele niespodzianek, każdy może wygrać z każdym, pojawienie się nowych odkryć) to dowód na to, że ekstraklasa jest czysta.

A co do jego przeszłości - wielu ludzi popełnia w życiu błędy. Jeśli ktoś zrozumiał swój błąd, odpokutował go, szczerze żałuje tego, co zrobił i odcina się od dawnych grzechów, to jestem za tym, żeby takiemu człowiekowi dać szansę.

"Wdowczyk w kadrze? NIGDY PRZENIGDY."

Nie ośmieszaj się, kolego. W latach 70, 80 i 90 handlowano meczami na potęgę, pewnie 3/4 kadrowiczów była umaczana w gównie, tylko że nie było neta i transmisji w TV, więc o wałkach wiedzieli tylko wtajemniczeni. Jeśli myślisz, że w kadrze grali tylko święci, to jesteś naiwny.

Vide przypadek Janusza W.
-
Gość: Kibic Widzewa, *.zone7.bethere.co.uk
2013/10/01 19:54:05
@grzespelc

"poczekajmym, niech pogra z silnymi rywalami)"

Pogoń grała już m.in. z -

a) w domu - z Legią (porażka), Śląskiem (remis), Wisłą (remis), Lechią (remis)
b) na wyjeździe - z Jagiellonią (wygrana), Lechem (wygrana), Cracovią (wygrana)

W następnej kolejce Pogoń gra u siebie z Górnikiem. Po tym meczu Portowcy będą mieli za sobą mecze z pierwszą 10 naszej ligi (+ Piast Gliwice). Póki co bilans z czołówką mają następujący - 3-3-1.

O jakich "silnych rywalach" kolego szanowny piszesz?
-
Gość: grzespelc, *.ip.netia.com.pl
2013/10/01 22:51:38
Chodziło przede wszystkim o Górnik, Śląsk też ma potencjał na czołówkę, w przeciwieństwie do np. Jagiellonii czy Cracovii. Lechia to też nie jest czołówka. Nie zauważyłem, żę grali już z Wisłą. Na razie korzystaj ąz dobrego układu - mocni u siebie, słabi na wyjeździe plus przewaga meczów u siebie, z czasem sie, wyrówna i wrócą do środka tabeli.
A to, że sprzedawano, to jak najbardziej, sam Wdowczyk handlował, np. głośno się mówi o tym, żę przehandlował mecz z Irlandią w EME, a dla takich ludzi nie ma miejsca w kadrze. A później, już jako trener, nie był zwykłym uczestnikiem tego procederu, on nim sterował. Choćby 10 razy zdobył/załatwił/kupił mistrzostwo, NIE NIE NIE!
-
Gość: nik, *.13-1.cable.virginmedia.com
2013/10/01 22:52:38
"poczekajmym"? hmmm...
-
Gość: nik, *.13-1.cable.virginmedia.com
2013/10/01 22:55:11
"Chodziło przede wszystkim o Górnik, Śląsk też ma potencjał na czołówkę, w przeciwieństwie do np. Jagiellonii czy Cracovii. Lechia to też nie jest czołówka. "


A ja tam nie wiedze miedzy tymi druzynami wielkiej roznicy, jedyna roznica to budzet klubow, jaka druzyna by nie zagrala w pucharach to I tak bedzie lipa.
-
Gość: d0kt0r, *.free.aero2.net.pl
2013/10/02 16:46:40
@grzespelc

" Na razie korzystaj ąz dobrego układu - mocni u siebie, słabi na wyjeździe plus przewaga meczów u siebie, z czasem sie, wyrówna i wrócą do środka tabeli. "

Kto korzysta? Kto mocny u siebie i słaby na wyjeździe? "Uwielbiam" takich kibiców spod budki z piwem, którzy nawet nie sprawdzają swoich wypocin. Bilans u siebie to: 1 zwycięstwo, 3 remisy i 1 porażka a na wyjeździe: 4 wygrane, 1 remis i 0 porażek więc na tym skończmy Twoją znajomość piłki krajowej. Nie wspomnę już o pisaniu, że Lechia to nie czołówka...
-
Gość: Kibic Widzewa, *.zone2.bethere.co.uk
2013/10/02 22:31:11
@grzespecl

Kolega "d0kt0r" ma niestety rację. Masz mizerną widzę o stanie naszych ligowych realiów (sprawdzenie bilansu danego zespołu to naprawdę nic trudnego), więc ciężko z Tobą sensownie polemizować.

Tym bardziej, że z tego co napisałem, wyraźnie widać, że Pogoń lepiej spisuje się na wyjazdach. A może w ogólen nie przeczytałeś mojego wpisu:) A może jesteś kimś z rodzaju "nie, bo nie" i "zawsze na przekór":)
-
Gość: shady, *.internetdsl.tpnet.pl
2013/10/03 08:52:15
Kto widzi nawet cień szansy na stanowisko selekcjonera reprezentacji dla osoby prawomocnie skazanej karnie i związkowo za korupcję i nie odrzuca takiej kandydatury od razu, ten w moim przekonaniu bardzo nisko myśli o samej reprezentacji.
Najwyższy zaszczyt wymaga najwyższych kwalifikacji, także moralnych. Niech p. Darek ma czystą kartę, bo karę odbył (a w zasadzie jej część, bo pierwotnie miał mieć zakaz do zdaje się 2016 r.), niech wykonuje zawód w jakim klubie chce i go przyjmie, ale jest granica i tą granicą jest praca z reprezentacją Polski (jakąkolwiek, nawet młodzieżową). A że inni też handlowali i święci nie są? A w czym to umniejsza ohydność postępku Dariusza Wdowczyka?
Dla jasności - Łukasz Piszczek też nie powinien być powoływany do reprezentacji.
-
2013/10/04 13:20:02
Historia Wdowca niesamowita dla mnie. Z piekła do nieba. Materiał na film. A pomyślmy jakby coś zdobył z reprezentacją :O
-
Gość: grzespelc, *.ip.netia.com.pl
2013/10/05 19:25:19
No i co teraz macie do powiedzenia? Nawałka nakrył Wdowczyka czapką.

PS. Jak ktoś uważa, że Lechia serio kandyduje do czołówki, to albo jest jej kibicem albo nie zna się na piłce. Piąte miejsce to max, a i do tego trzeba będzie szczęścia.
-
2013/10/16 01:01:23
100 iwańczyków może pisać co chce, wdowczyk i niewiele to znaczy, wdowczyk u kibiców nie ma żadnych szans, i teraz okaże się czy zdanie kibiców jest brane pod uwagę, zawsze twierdzono, ze to kibice wybierają selekcjonera, a to nie prawda, największy wpływ miały dziennikarskie hieny, po prostu zdanie kibiców często było podobne, tym razem jest skrajnie różne niż różnych iwańczyków, żaden wdowczyk nie będzie selekcjonerem, a jak będzie to boniek wykopie sobie grób,



Bez zbędnego cukru od strony technicznej wspiera mnie
agencja interaktywna
Bądź na bieżąco