Trzecia część meczu - blog Przemysława Iwańczyka
Blog > Komentarze do wpisu

Szkoda, że Final Four siatkarzy odbędzie się w Polsce

Choć PGE Skra Bełchatów po raz trzeci w pięciu ostatnich latach zorganizuje finał siatkarskiej Ligi Mistrzów, to tym razem przynajmniej nie mamy powodów podejrzewać, że krajowi potentaci zamierzali za wszelką cenę uniknąć walki w dwóch kolejnych rundach rozgrywek. Znów przypomnieliśmy sobie tylko, że całą tą dyscypliną kręcą wszechmocni działacze, których nie interesuje obrona fundamentalnych sportowych zasad, lecz umiejętne obchodzenie mgliście określonych reguł, szybki zysk i wykiwanie kolejnych naiwnych. W państwie siatkarskim niemal wszyscy wszystko załatwiają i kombinują.

Nasi kibice na finał najważniejszych klubowych rozgrywek zasługują. Jak nigdzie w Europie, a może nawet i na świecie, pragną siatkówki na tyle, że są gotowi wypełnić największe hale nawet na meczach drużyn, które u siebie w domu nikogo by nie obeszły. Z tego powodu na łódzki finał się cieszę.

Ale również żałuję, że znów odbędzie się w tym samym miejscu.

Żałuję, bo straciliśmy niepowtarzalną okazję, by zmierzyć się z imperium rosnących w siłę i obwodzie pasa działaczy z Europejskiej Federacji Siatkówki (urzędująca w Luksemburgu CEV). Do połowy stycznia nie mogli oni znaleźć chętnego na organizację - nie chciało jej ani bogate, wspomagane przez swój turystyczny region Trentino, ani pławiący się w petrorublach Zenit Kazań. Wydawało się, że wszystkie kluby, które stać na finał, zawiążą przymierze i zbojkotują jego organizację, który rok w rok kosztuje 250 tys. euro (można uszczknąć 50 tys., jeśli nie skorzysta się z elektronicznych band reklamowych), po 40 biletów VIP, pobyt, przelot, ekskluzywne jadło i wyszynk dla każdego ze sponsorów oraz tabunów samych działaczy.

Dlaczego płacić za prawo bycia gospodarzem, skoro CEV z trudem znajduje chętnych.

Podobno po długich negocjacjach na organizację przystała tylko Skra. Dała prezent szefowi europejskiej federacji, który ponoć chełpi się, że znów dostał tyle, ile sobie zażyczył (wbrew deklaracjom bełchatowskich działaczy). Uratowała twarz CEV-owskich burżujów, choć pewnie więcej by zyskała, gdyby też się zbuntowała.

Także dla prezesa PZPS Mirosława Przedpełskiego, jednego z siedmiu wiceprezesów CEV, była to dogodna chwila, by pokazać prawdziwą siłę. Mając w ręku wszelkie sportowe atuty (trzy medale repre-zentacji w ciągu jednego roku), mocną - jak sam opowiada - pozycję w światowych władzach, szef polskiej siatkówki mógł zwyczajnie postawić weto, np. proponując w zamian nowy system rozgrywek, którego celem nie będzie głównie chęć ograbienia uczestników LM, lecz rozwój, umacnianie prestiżu i możliwość realnej nagrody wzorem futbolowych pucharów.

Na razie w europejskiej siatkówce grabież trwa od lat. Kluby płacą haracze - muszą fundować wycieczki i pobyt tzw. supervisorom z ramienia CEV. Od federacji wymaga się telewizyjnych transmisji z meczów, żądając w zamian od każdej stacji od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy euro za sezon oraz produkcji w systemach najwyższej jakości (Polacy są w grupie płacących najwięcej). Nawet części tych pieniędzy nie dostają kluby. CEV zagarnęła także wyłączne prawo do najbardziej eksponowanych reklam, a za zwycięstwa i awans do następnych rund rzuca ochłapy.

Jestem pewien, że łódzkie Final Four znów będzie fantastycznie zorganizowane. I że najbardziej upasają się na nim działacze CEV. Może za rok wszystkie kraje, które czują się naprawdę mocne, sitwie z Luksemburga powiedzą wreszcie „dość”.

wtorek, 24 stycznia 2012, iwanczyk_gw_sport.pl

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/01/25 11:08:06
Panie Przemku!

Uważam, że europejska siatkówka pod rządami pana Meyera nie rozwija się, a cofa.

Zobaczmy na ME.

Na finał ME 1991 w Niemczech (gdzie siatkówka wtedy także nie była specjalnie popularna) przychodzi do berlińskiej ponad 14.500 widzów, a prawie 20 lat później do hali Halkapinar na finał przychodzi... 2700 widzów!

www.volleyball2003.de/include/diashow.php?lang=en&aid=10&page=4

Czyż to nie katastrofa?
-
2012/01/25 12:56:49
A czy są jakieś pozytywy tego, że kolejny raz będziemy mieli ten finał?
Bo o tym cisza...
Poza tym, czy ktoś zmuszał Skrę aby go organizowała?
-
2012/01/25 20:34:58
Generalnie sądziłem że na Skrę, po tym jak została (po raz kolejny) gospodarzem Final Four, psioczyć będą przedewszystkim przeciwnicy tego klubu w Polsce. A tych jak przypuszczam jest w naszym kraju coraz więcej gdyż znudziła się im dominacja hegemona spod Łodzi i monopol w kolejnych zwycięstwach w M.P, odbija im się czkawką. Pan Przemek ukazał sprawę od jeszcze innej strony. CEV znalazł już sobie marionetkę którą tak steruje jak zechce. Przypuszczam że działacze Skry jeszcze długo będą pod względem marketingowym nastawieni tylko na fakt usytuowania ich klubu jak najwyżej w hierarchi klubów siatkarskich (chociażby poprzez bycie gospodarzem F.F.) Po raz kolejny droga Bełchatowa do zdobycia Ligi Mistrzów prowadzi na skróty i nie łudźmy się za bardzo, bo po raz kolejny tytuł i tak tradycyjnie zdobędzie Trentino. Nie zmienia to faktu iż wiele osób w Polsce, po raz kolejny będzie miało okazję zobaczyć trzy najlepsze drużyny w Europie na żywo i nie ważne dla nich to, jakimi metodami obsadza się gospodarza w finałowej rozgrywce.
-
2012/01/26 22:45:03
Niezrozumiała jest dla mnie postawa mocnych europejskich związków rosyjskiego i polskiego, które zamiast się sprzymierzyć i rozbić włosko-belgijsko-holenderskie towarzystwo wzajemnej adoracji, dają sobą manipulować.
Wcale nie zamierzam zarzucać Skrze "parcia na finał". Pewno rzeczywiście dali się przekonać Przedpełskiemu. Tylko po co?
-
2012/01/27 14:45:06
@repres1
Pokaż mi jedną dziedzinę w której jesteśmy obecnie sprzymierzeni z Rosją. To nie powinno być niezrozumiałe, to jest jasne i pewne. Polak zawsze kiedy będzie miał okazję to będzie bił Rosjan (tu mam na myśli czysto sportowe podejście). Nic nie cieszy nas jak zwycięstwo czy to w siatkę czy w nogę z "sąsiadami" zza granicy. Taką mamy mentalność więc wątpię abyśmy się dogadali w środowisku dwóch różnych środowisk siatkarskich.
sport.pl
Tam jestem
  • wyborcza
  • polsatsport
  • rugbypolska.pl
Bądź na bieżąco