|
Blog > Komentarze do wpisu
Lubię Bonittę, ale go nie rozumiemPo moim poniedziałkowym wpisie po meczu z Chinkami rozpętała się burza - zarówno w wypowiedziach internautów jak i w mailach, którymi zostałem zasypany. Pozwalam więc sobie odnieść się do części z tych opinii.
Ciągle utrzymuję, że trener Marco Bonitta nie pomaga drużynie, nie reaguje w porę, z rzadka sięgając po rezerwowe. Jako przykład podałem niefortunnego czwartego seta z Chinkami, kiedy to Polki prowadząc 22:20, poległy. Zgadzam się, należało sypnąć kolejnymi przykładami z tego spotkania, już zabierałem się do kolejnego wpisu na ten temat, kiedy to argumenty podsunął sam Bonitta. W rozmowie z Rafałem Stecem (część cytatów Rafał wykorzystał w relacji z meczu) przyznał, że popełnia błędy opieszale rotując składem. Wbrew temu, co przeczytałem w Waszych wpisach i mailach, nie ulegam narodowej histerii, nie suszę głowy siatkarkom - w końcu przegrały z trzykrotnymi z rzędu mistrzami olimpijskimi (Kuba, 1992, 1996, 2000) i aktualnymi złotymi medalistkami (Chiny, 2004). Nie oceniam występów polskich siatkarek w myśl zasady „albo czarne albo białe”, ubolewam jednak, że nie wykorzystały wielkiej szansy, by awansować do ćwierćfinału z trzeciego miejsca, by wzmocnić morale pokonując tak znamienitych rywali i nie sprowadzać potyczki z Japonią do celu ostatecznego na igrzyskach w Pekinie. Nie czynię z Bonitty głównego winowajcy tych porażek, ale śmiem twierdzić, że istotnie się do nich przyczynił. Wiem też, co na ten temat sądzą same siatkarki (także te, które go bardzo lubią), z którymi mam kontakt, i to daje mi dość solidne podstawy, by wysunąć takie zarzuty pod adresem Włocha. Pytacie mnie, czemu pałam nienawiścią do Bonitty. Otóż lubię Bonittę, często z nim rozmawiam, wymieniam sms, ale równie często go nie rozumiem i mówię mu o tym wprost. Nie rozumiem jego decyzji podczas meczów, jak i tych pozaboiskowych. Nie mogę pojąć, jak trener może powiedzieć przed spotkaniem, że liczy się dla niego wynik dopiero następnego spotkania. Jak trener w przededniu spotkania z Japonią może wypalić do dziennikarzy, że „Anny Barańskiej nie da się oglądać” (niestety, zabliźniająca się rana po wydarzeniach w Szczyrku znów została rozdrapana), etc. Bonitta reaguje emocjonalnie, jest raptusem, który później żałuje swoich słów i decyzji. Niestety, przenosi się to na zespół rozbijając go na nowo. Zastanawia mnie, co stało się od stycznia, bo przecież wtedy atmosfera w drużynie była bliska ideału, a relacje na linii trener-siatkarki niemal wzorowe. Kto zalazł za skórę Bonitcie i czym, że trener reaguje teraz tak nerwowo i nieprzewidywalnie. Teorii i plotek na ten temat jest wiele i żadnej z nich przetwarzał nie będę. Mam tylko nadzieję, że Bonitta znów (tak jak po wyrzuceniu trzech siatkarek ze zgrupowania w Szczyrku) w porę się opamięta. Że igrzyska w Pekinie nie będą imprezą, po której będziemy jedynie wspominać włoskiego selekcjonera i to tylko w kontekście jego kolejnych „wyskoków”. W środę mecz z Japonkami. Wierzę, choć do pełnego przekonania mi daleko, że Polki wygrają, zapewniając sobie ćwierćfinał (spotkanie z Wenezuelą traktuję jak formalność). Mam też cichą nadzieję, że uda się również „ugryźć” Amerykanki, a wtedy awans do ćwierćfinału i potyczka z rywalem, których niejednokrotnie biało-czerwone pokonywały. A później... Lepiej nie zapeszać. wtorek, 12 sierpnia 2008, iwanczyk_gw_sport.pl
TrackBack
Komentarze
2008/08/12 20:32:50
Na pewno Bonicie brakuje intuicji i jakiegoś zmysłu prowadzenia zespołu w trakcie meczu, który miał Niemczyk. Wypowiedź o Barańskiej jest skandaliczna - o ile nie została wyrwana z kontekstu. Ale - stawiał Pan konkretny zarzut o braku rotowania składem - który w odniesieniu do meczu z Chinkami był po prostu nieprawdziwy.
2008/08/12 20:38:36
AUTOKOREKTA - oczywiscie chodzilo mi o opisywana koncowke CZWARTEGO seta, nie zas drugiego, ktory zostal przez nas przegrany z kretesem....
2008/08/12 20:54:41
Może więc trzeba napisać wprost to co wynika z tego co pan pisze. Bonitta nie nadaje się na trenera kadry. Skoro popełnia błędy i powtarza je, skoro ma taki impulsywny charakter przez co nie potrafi motywować i budować zespołu. Czasami mimo wielu zalet człowiek po prostu nie nadaje się do danej pracy, zdarza się.
2008/08/12 21:26:29
Marco Bonitta chyb jeszcze nie zrozumial, ze polskie siatkarki to nie jest zespol Wloszech, ktory mial okazje prowadzic. Polskie zawodniczkie potrzebuja wsparcia i dobrego, pomocnego slowa ze strony trenera. Jesli ma sie do dyspozycji 12 swietnych zawdoniczek to czemu caly mecz prowadzi sie jedna 6, ktora ewidentnie w 2 i 3 secie potrzebowala chwili wytchnienia i moznosci spojrzenia na gre trzezwym okiem z kwadratu dla rezerwowych. Nie rozumiem poczynan trenera przeciez nie zajmuje sie od Polkami od wczoraj, dobrze zna ich potrzeby fizyczne i psychiczne, a mimo to nie potrafi znalezc dla nich optimum. Nie watpie, ze polska druzyna przygotowana jest na Pekin na miare swoich mozliwosci potrzeba teraz dziewczynom troche wiare w swoje mozliwosci i i dobrej kalkulacji trenerskiej podczas meczu. Wierze, ze Bonitta juz 3 raz nie popelni tego bledu, bo w koncu do 3 razy sztuka. Pozdrawiam i wierze w polska sportowa sile !
2008/08/13 00:25:32
Spoko pismaku. Zobaczymy jak będziesz kwiczał, gdy Bonitty po igrzyskach w Polsce nie będzie i zastąpi go jakiś nasz 'fachman'. Prawda jest taka, że ten facet robi co może, żeby opanować sytuację w krytycznych momentach, a tylko ta grupka siatkareczek-gwiazdeczek stroi fochy i dąsa się, jak coś idzie nie po ich myśli.
2008/08/14 12:58:26
Jak dla mnie Bonitta nie pasuje na trenera. Nie wspiera swojego zespolu a to jest priorytet.
Moze pojawi sie po Olimpiadzie ktos inny, kto dotrze do zawodniczek. 2008/08/14 21:08:00
Wymienia Pan sms-y z Marco Bonittą Łauuuu! Niesłychany z Pana kozak.
Nigdy bym nie przypuszczał. A w jakiej sprawie się Pana radzi? Rozmawia Pan z zawodniczkami i trener się nie podoba. A kogo by chciały? Czy jest taki na tej planecie. Taki tatuś co by na treningach nie męczył i żeby zawsze wygrywały i żeby wszystkie grały i żeby za dużo się nie wtrącał. Przegrały. Z Japonią też przegrały. Wie Pan dlaczego, bo były gorsze. Cały mecz oglądałem na stojąco tak się denerwowałem ale mecz się kończy przychodzi refleksja. Były gorsze, grały wolną przewidywalną siatkówkę, za słabo w obronie chociaż 200% lepiej niż przed Bonittą, bo za mało rozegrały takich bitew jak ta dzisiejsza, bo nie potrafią rzucić wszystkiego na szalę. Bonitta odejdzie to pewne. Sporo facet zrobił. A kto po niim? Wyobraża Pan sobie? Walczcie o niego krytykanci, popełnia facet błędy, przydałby mu się jakiś strateg na czas meczu ale gonimy Świat. Nawet 40 lat temu nigdy nie byliśmy tak blisko najlepszych zgadza się? Już na Polsce nie ma łatwego 3:0. To zrobił Bonitta. Pzdr. 2008/08/14 21:18:41
Przepraszam jeszcze raz ja. Przeczytałem poprzedni Pana felieton,
jeśli Pan jest przyjacielem reprezentacji i Marco jak zrozumiałem(?) to po co pisze Pan tak wredne teksty w czasie trwania zawodów? Chce Pan podkręcić atmosferkę w zespole? Chłopie trochę odpowiedzialnośći. Panu Niemczykowi w TV wolno, bo ma swoje lata i to jego również drużyna, wyprowadził ją z prowincjonalnego grajdoła i chce żeby poszła dalej. Lecz dopiero Bonitta wprowadza drużynę na Światowe salony. |
Ostatnie wpisy
Bądź na bieżąco
|
A argument o wymianie smsow heheheh ja takze wymieniam smsy z roznymi ludzmi, ktorych nie zawsze lubie.
Jedyna rzecz w trenerze Bonitcie (nie wiem czy tak poprawnie odmienia sie Jego nazwisko), ktora mi sie nie podoba, to kwestia wypowiedzi dotyczacej Baranskiej - jesli rzeczywiscie tak powiedzial, to TO jest bez sensu, bo atmosfera po takich wypowiedziach pewnie nie ulega poprawie....
Pozdrawiam